Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Rosyjski dysydent specjalnie dla Stefczyk.info

03.03.2014

O sytuację na Ukrainie i pogłębiający się w związku z rosyjską agresją kryzys na Krymie pytamy Aleksandra Bondariewa, rosyjskiego dysydenta, mieszkającego w Paryżu.

Stefczyk.info: - Jak Pan skomentuje to, co się dzieje od paru dni na Krymie - rozgrywkę między Rosją a Ukrainą?

Aleksander Bondariew: - Trudno to nazwać rozgrywką między Rosją a Ukrainą, bo to jest jednostronne działanie Rosji - to jest po prostu agresja, już nie pierwsza w historii tej nowej Rosji pana Putina.

To jest dokładne powtórzenie tego, co on już robił. Zaplanowana akcja - nie ma sensu mówienie, że to się stało przypadkowo, bo żeby zorganizować taka operację trzeba ją wcześniej zaplanować. W Gruzji to planowanie trwało 2 lata, na Ukrainie trochę krócej, ale w każdym razie to było zaplanowane. Inaczej nie da się wytłumaczyć tego, że dwa okręty desantowe z Floty Bałtyckiej wpłynęły trzy dni temu na Morze Czarne -  to kiedy one musiały wypłynąć z Bałtyku?

Można stwierdzić, że pan Putin miał od początku plany w stosunku do Ukrainy. Jak wiadomo, na sesji NATO w Bukareszcie w 2008 r. gdzie był pan Lech Kaczyński, który występował, by stworzyć mapę drogową dla Ukrainy i dla Gruzji jako przyszłych członków NATO, już wtedy Putin otwarcie powiedział, że Ukraina to nie jest prawdziwe państwo. Prawie powtórzył to, co mówił Mołotow po 17 września 1939 r. o Polsce - że Ukraina to pokraczne dziecko umów białowieskich z 91 roku.

Od tej pory te plany w stosunku do Ukrainy, żeby ona powróciła na łono słowiańskiej matki - Moskwy nie zmieniły się. Można uznać, że Putin miał trzy plany w stosunku do Ukrainy.

Plan numer 1 - powrót całej Ukrainy, może nie pod jarzmo ale pod władzę Moskwy, co się omal nie ziściło w ostatnich miesiącach prezydentury Janukowycza. Potem był Majdan, który kompletnie ten plan zniszczył.

Plan numer 2 - powrót wschodniej części, a dokładnie południowo-wschodniej części Ukrainy, który też się nie udał, jak na razie.

I plan numer 3, który teraz się realizuje -  czyli powrót samego Krymu...



Mówi Pan, że ten scenariusz Putin od dawna planował i teraz go realizuje. Czy można powiedzieć, że realizując tę strategię dostał to, czego chciał, że osiągnął sukces?

- Realizując tenże trzeci plan, można powiedzieć, że osiągnął już wszystko, to znaczy jeszcze nie osiągnął, nie ma jeszcze Kerczu, bo Kercz i Cieśnina Kerczeńska chyba jeszcze nie jest jego...



Chyba, już jest - właśnie agencje informują, że Rosjanie przejęli kontrolę na Cieśniną Kerczeńską...


- No tak, ja jeszcze tego nie widziałem, ale byłem pewien, że oni to zrobią. Sewastopol i Kercz to są dwa klucze do Półwyspu Krymskiego. Oczywiście, że tam jest problem, bo Półwysep Kerczeński jest całkowicie uzależniony od wody pitnej z Ukrainy, powiedzmy kontynentalnej, ale trudno sobie wyobrazić, żeby Ukraina zakręciła kurki z wodą dla swoich obywateli mieszkających na Krymie.



A jaki dalszy rozwój wypadków Pan przewiduje? Jakie scenariusze mogą wchodzić w grę?

- Ten plan, który teraz Putin realizuje będzie kontynuowany. Celem Putina będzie plan B, ale żeby przejąć pod kontrolę południowo-wschodnią Ukrainę, musi doprowadzić do wojny domowej na Ukrainie. Nie do lokalnych konfliktów, których nie ma, ale do prawdziwej wojny domowej na wielką skalę, co na razie mu się nie udaje. Jestem zachwycony postawą Ukraińców od czasu Majdanu i tym, że także teraz nie dają się sprowokować.

Ale czego Putin będzie potrzebował dla dalszej rozgrywki z Ukrainą? Zabójstw rosyjskojęzycznych obywateli Ukrainy i obywateli Rosji, którzy przebywają teraz na Ukrainie. W związku z czym, jeśli on ma zamiar rozgrywać tę kartę, to moim zdaniem lista tych rosyjskojęzycznych obywateli, którzy mają być zabici już w Moskwie jest gotowa.



I to będzie wystarczającym pretekstem, żeby wojska rosyjskie wkroczyły na Ukrainę...?

- Wtedy, jeśli te działania między prowokatorami a rosyjskojęzyczną ludnością okażą się skuteczne, niewątpliwie wkroczą i będą witane mniej więcej tak samo, jak były witane wojska niemieckie w Austrii, w 1938 r.



A jak Pan na tym tle ocenia zachowanie i reakcje Zachodu? Czy ten kryzys nie obnażył niemocy zarówno Stanów Zjednoczonych jak i Unii Europejskiej?

- To nie jest niemoc, tylko, jak to powiedział Wyspiański: "my nie chcemy chcieć". Ukraina stała się zagrożeniem nie tylko dla Putina - Majdan to jest gotowy scenariusz rewolucji antyputinowskiej, który może kiedyś się rozegra. Ukraina stała się też zagrożeniem dla Zachodu, a w każdym razie dla Europy. Powstała bowiem nowa struktura, która nie jest anarchistyczna. Jest to demokracja bezpośrednia, którą znamy chociażby ze Szwajcarii. I taka struktura jest absolutnym zagrożeniem dla wszystkich elit politycznych Europy, Unii Europejskiej, włącznie z Polską, gdzie wszystkie te elity tak oderwały się od woli swoich wyborców, że prawdę mówiąc robią właściwie co chcą. Taką sytuację mamy też we Francji czy w innych krajach, choć nie można porównywać sytuacji Polski czy Francji z jednej strony, gdzie elity są kompletnie oderwane od ludzi z taką powiedzmy Wielką Brytania, gdzie mimo wszystko funkcjonują jeszcze jakieś elementy demokracji.

Dlatego przykład Ukrainy stał się niebezpieczny - można oczekiwać, że na Ukrainę będą wpływały dwie strony - z jednej, siłowo Putin, a z drugiej, tą niemocą, o której Pan wspomniał Zachód. Przykład Ukrainy może okazać się dla nich groźny, tak, jak w 80 roku niebezpieczna była "Solidarność", dla obu stron.



Rozumiem, że wyklucza Pan taki rozwój wypadków, który zmusiłby NATO czy USA do bardziej zdecydowanego niż teraz działania, włącznie z interwencją militarną na Ukrainie?

- Ale proszę pamiętać, że kiedy mówimy Stany Zjednoczone, czy Europa, to przecież chodzi o ludzi. Kto ma reagować ostrzej? Prezydent Obama? Prezydent Hollande? Pani kanclerz Merkel? Ja sobie tego nie wyobrażam. Pamiętajmy, że wojna w Gruzji została zakończona tylko i wyłącznie dlatego, że na czele Stanów Zjednoczonych stał prezydent Bush. I tylko jeden jego telefon do Putina zadecydował, że czołgi rosyjskie, które były już tylko kilkadziesiąt kilometrów od Tbilisi nie weszły do miasta. Co on powiedział Putinowi - tego nikt nie wie.

Ale dzisiaj ja nie widzę nikogo, kto mógłby wykonać taki telefon. Czytałem wczoraj, że prezydent Obama rozmawiał z Putinem prze półtorej godziny. Proszę pana, jeśli ktoś chce zrobić coś stanowczego, to nie rozmawia się przez półtorej godziny, starając się przekonać i ostatecznie "grożąc" mu, że nie przyjedzie do Soczi na szczyt G-8. Putin z pewnością musiał się mocno wystraszyć...



Czy to wszystko oznacza, że Ukraina jest już skazana i nic już jej nie może uratować?

- Ależ ja tak nie uważam! Putinowi, przedtem Janukowyczowi, a teraz również Putinowi udało się to, co nie udawało się przez ostatnich sto lat na Ukrainie. Putin potrafił zjednoczyć wszystkich Ukraińców - od nacjonalistów po anarchistów, lewicę i prawicę, nie tylko Ukraińców, ale Żydów, Tatarów, Polaków i Rosjan. Przykładowo pierwszy prezydent Ukrainy - sekretarz ideologiczny KC komunistycznej partii na Ukrainie Leonid Krawczuk przedwczoraj zapowiedział: "chociaż mam 80 lat, ale ja wezmę broń do ręki i będę bronił ojczyzny".

To jest to, co powstało na Majdanie - to zjednoczenie Ukrainy, zachodniej i wschodniej - to jest coś absolutnie nowego. W związku z czym ta Ukraina już nigdy się nie podzieli. Jeżeli nawet przez jakiś czas będą na Ukrainie wojska okupacyjne, to i tak to wszystko, w perspektywie kilku lat spowoduje, że Ukraina odrodzi się silniejsza.


not. zrk
[fot. PAP/EPA]


Zainteresował Cię artykuł? Znajdź nas na Facebooku!
Słowa kluczowe:

Putin

,

Ukraina

,

agresja

,

NATO

,

Moskwa

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook