Jedynie prawda jest ciekawa


Rostowski to nie saper, a miner polskiej gospodarki

08.12.2013

Nagroda Kisiela dla b. ministra finansów to uhonorowanie "swojego" przez "swoich" – pisze poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk.

Odwołany ze stanowiska wicepremiera i ministra finansów Jan Vincent Rostowski, dostał na odchodne od swoich dobrych znajomych tym razem zgromadzonych w kapitule Nagrody Kisiela, nagrodę w kategorii polityk - jak to określono - za rolę sapera gospodarki.

W kapitule zasiadali między innymi Jan Krzysztof Bielecki, Hanna Gronkiewcz-Waltz, Janina Paradowska więc można powiedzieć tak: co to za wydarzenie „swoi” wyróżnili „swego” ale frapujące jest uzasadnienie przedstawione przez przewodniczącego Kapituły Jana Krzysztofa Bieleckiego.

Rostowski jako saper polskiej gospodarki zdaniem przewodniczącego Kapituły, przez blisko 6 lat skutecznie rozbrajał „miny” jakie wkładał pod nią, jak można się domyślać światowy kryzys finansowy i w konsekwencji kryzys gospodarczy.

Gdyby tak było w rzeczywistości jak w uzasadnieniu wygłoszonym do nagrody dla Rostowskiego, to nie odchodziłby on z rządu Tuska w środku batalii o ustawę o zmianach w OFE i ustawę budżetową na rok 2014.

Tusk zdecydował się rozstać z Rostowskim już klika miesięcy temu po tym jak okazało, że konieczna jest nowelizacja budżetu na 2013 rok, bo minister finansów pomylił się w oszacowaniu dochodów budżetowych na około 30 mld zł i mimo koła ratunkowego rzuconego przez prezesa NBP Marka Belkę który wpłacił do budżetu 5,3 mld zł, trzeba było ciąć wydatki na kwotę 8 mld zł i powiększyć deficyt o kolejne 16 mld zł.

Rostowski wprawdzie mylił się na miliardy złotych i we wcześniejszych budżetach ale ponieważ umiejętnie potrafił ukryć te braki (jak to określili eksperci zamieść pod dywan), tym bardziej rozsierdził „cara”, który już od tej pory nie potrafił nawet ukryć niechęci do swojego ministra finansów.

Oceniając 6 lat ministrowania Rostowskiego w resorcie finansów należałoby raczej określić go minerem polskiej gospodarki i finansów publicznych a nie ich saperem.

Rzeczywiście za jego rządów wzrost gospodarczy spadł z blisko 7% PKB pod koniec 2007 roku, kiedy Platforma i PSL przejęła rządy od Jarosława Kaczyńskiego a w I kwartale 2013 roku ten wzrost zmalał prawie do zera (wyniósł tylko 0,5% PKB).

Oczywiście Rostowski miał na to wytłumaczenie, kryzys światowy i europejski powoduje ograniczenie polskiego eksportu i w konsekwencji spowalnia wzrost gospodarczy w naszym kraju. Tyle tylko, że średnio 2/3 wzrostu polskiego PKB zależy od czynników krajowych takich jak konsumpcja i inwestycje, a tu konsekwentnie rząd Tuska z ministrem Rostowskim, podejmował decyzje wpływające negatywnie na obydwa te czynniki (między innymi coroczne podwyżki podatków i składek).

W sposób szczególny należy podkreślić „zasługi" ministra Rostowskiego dla polskich finansów publicznych.

Powiększenie długu publicznego z 530 mld zł na koniec 2007 roku do 980 mld zł na koniec 2013 roku czyli aż o 450 mld zł to tempo nie mające sobie równych w świecie, zwłaszcza że w ciągu ostatnich 6 lat rząd Tuska sprzedał majątku państwowego przynajmniej na kwotę 60 mld zł i pobrał w postaci dywidendy około 40 mld zł ze spółek skarbu państwa. Gdyby nie te operacje dług na koniec tego roku wynosiłby już astronomiczną kwotę 1080 mld zł.

Minister Rostowski wyspecjalizował się również w ukrywaniu deficytu po „różnych kątach”.

Najwięcej jest upchnięte w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych gdzie kredyty budżetowe przekroczyły już 30 mld zł, w Funduszu Pracy i w Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (przejęcie środków tych funduszy na kwotę przynajmniej 11 mld zł) czy w ochronie zdrowia (gdzie zobowiązania przekroczyły 10 mld zł).

Te choćby pobieżnie przedstawione fakty, uzasadniają raczej obdarzenie Rostowskiego nagrodą minera polskiej gospodarki i finansów publicznych a nie ich sapera.

Zbigniew Kuźmiuk

Poseł PiS

Zainteresował Cię artykuł? Dołącz do nas na Facebooku!

[fot: PAP/Jakub Kamiński]

Warto poczytać

  1. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  2. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  3. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  4. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  5. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  6. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  7. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  8. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook