Jedynie prawda jest ciekawa

Rosja – wojna cywilizacji

05.12.2011

Jeśli ktokolwiek wierzy, że utrata przez putinowską „Jedną Rosję” kilkudziesięciu mandatów w Dumie w jakikolwiek sposób wpłynie na nasilenie procesów demokratyzacyjnych w Federacji, to jest w błędzie. Myli się też jeśli uważa, iż rosyjski jedynowładca zacznie uważniej słuchać postulatów opozycji, a od czasu do czasu ugnie się pod ich presją na forum parlamentu.

Historia uczy, że raz zdobytej władzy komuniści (i ich mentalni oraz systemowi spadkobiercy) nigdy nie oddadzą. Owszem, w Polsce i kilku innych krajach „obozu” oddali, ale raczej ze strachu przed skutkami ostatecznego krachu komunistycznego systemu zarządzania gospodarką i po to by się przegrupować. Ewentualnie w wyniku powstania narodowego jak w Rumunii. A i samo przekazanie władzy nie było wszak ostateczne i bezwarunkowe.

W Rosji po wyborach sytuacja zmienia się o tyle, że Putin i jego wasale nadal rządzą krajem. Czyli nie zmienia się wcale. Mniejsze poparcie społeczne i mniejsza liczba parlamentarzystów to sygnał dla tej ekipy, że po pierwsze - ludzie powoli zaczynają mieć ich dość, a po drugie – skoro tak, to należy wzmocnić system opresji. Aparat władzy i służby specjalne będą jeszcze bardziej uciążliwe i jeszcze bardziej agresywne wobec niezależnej opozycji. Będzie to działanie proporcjonalne do buntu poddanych. Im częściej ludzie będą protestować na Placu Czerwonym i im więcej ich będzie, tym zacieklej będą tępieni i tym surowsze kary będą ich dotykać. Bo Putin ma być carem do 2025 roku.

W cywilizacji turańskiej – a taki model społeczny obowiązuje na przykład w Rosji – nie liczy się jednostka i jej aspiracje. Liczy się państwo, a na jego czele władca. Społeczeństwo, w rozumieniu cywilizacji łacińskiej, nie istnieje. A jeśli chce zaistnieć to szykuje mu się łagry, sfałszowane wybory, represje, system kontroli. No i trzeba jeszcze wzmocnić propagandę.

Atak hakerów na niezależne portale i rozgłośnie internetowe podające informacje o fałszerstwach oraz przedwyborczych manipulacjach, jest tylko jednym z wielu przykładów tego, jak Kreml realizuje ideały wolności.

Sadek poparcia dla „Jednej Rosji” został przez władzę zauważony. Ludzie przestają się bać samodzielnego myślenia i chcą samodzielnie podejmować decyzje. Smutne, że nie mogą liczyć na działającą już opozycję. Ta parlamentarna to w zasadzie tylko przystawki do partii władzy. Z kolei ta naprawdę niezależna jest słaba i niejednolita. Trudno dziś wyobrazić sobie, że Rosjanie pozwolą Putinowi na realizację jego planu i utrzymanie władzy do 2025 roku. Mimo politycznych i ekonomicznych sukcesów Rosji (w partnerstwie z Niemcami i przy poklasku Europy z jej tak zwaną prezydencją) tych, którzy wierzą w potęgę Matuszki i jej gospodarczy potencjał, ubywa. To proces powolny. I nie ma związku ze wzrostem świadomości mas. Jest raczej efektem  czynnika demograficznego. Po prostu pokolenie wychowane w komunizmie wymiera. A młodzi to już zupełnie inna generacja i często inna, niż sowiecka, mentalność.

Czy w młodym pokoleniu reformatorzy zdobędą przewagę? Czy może brzemię cywilizacji, z której się wywodzą sparaliżuje ich?

Najprawdopodobniej za parę, paręnaście lat, czeka Rosjan rebelia społeczna lub polityczna. Jak zwał, tak zwał. W każdym razie będzie to wojna cywilizacji. Bezkrwawa? Nie jestem optymistą. Jeśli już dojdzie do jakichkolwiek przemian w tym kraju, to nie będą to raczej przemiany pokojowe.

Dariusz Olejniczak
[fot.sxc.hu]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook