Jedynie prawda jest ciekawa

Romaszewski odpowiada Jaruzelskiemu

08.12.2011

Na twierdzenie Jaruzelskiego o tym, że "społeczeństwo popierało stan wojenny", mogą odpowiedzieć w sposób ironiczny: nie tylko popierało, ale i do dnia dzisiejszego w swojej większości popiera. Jednak 10 lat propagandy po stanie wojennym, która była uprawiana od roku 1980 roku, zrobiło swoje.

W latach 1980-1981 ciągle żyliśmy pod presją wpuszczanych systematycznie plotek "wejdą - nie wejdą", "wejdą - nie wejdą", "wejdą - nie wejdą", "wejdą - nie wejdą". To był ciągły temat rozmów ludzi "Solidarności", którzy zastanawiali się: możemy pójść dalej, czy nie możemy pójść dalej. To już w tym momencie oni przestali ukrywać, że jesteśmy zależni od Sowietów. Tak to społeczeństwo kształtowano.

I kiedy stan wojenny w końcu wprowadzono, to przedstawiono to jako wybór mniejszego zła, tym bardziej, że społeczeństwo znało doskonale doświadczenia Węgier, Czechosłowacji. I gdy okazało się, że Sowieci jednak nie weszli, to wiele osób pomyślało, że to bardzo dobrze. Do dziś ogromna część społeczeństwa tego rodzaju pogląd ma.

Prawda wygląda jednak zupełnie inaczej. Ta wersja Jaruzelskiego zupełnie nie uwzględnia tego, że towarzysze sowieccy powiedzieli, że nie wejdą, "róbta co chceta", radźcie sobie sami. A jak sobie nie poradzicie, to my wtedy spróbujemy pogadać z "Solidarnością". To jest wasza ostatnia szansa. I ten interes, który robił gen. Jaruzelski, w ogóle nie dotyczył sprawy Polski, wejścia Rosjan, bo oni interweniować nie chcieli, on dotyczył obrony własnej władzy. Bo dokładnie w tym momencie zaczął się w zakładach pracy ruch, który miał doprowadzić do wyprowadzenia PZPR z fabryk. A więc było blisko do zakwestionowania przewodniej roli partii i jej wpływu na gospodarkę, która była w stanie opłakanym.

Rosjanie nie mieli w tym momencie żadnych możliwości działania. Nie znaczy, że nie chcieli - pewnie by marzyli, do dzisiaj pewnie marzą. Oni jednak mieli i mają duży szacunek do Polaków, i w gruncie rzeczy się boją. Pamiętają powstania, i wiedzą, że wejście do Warszawy to co innego niż wejście Pragi. I naród o wiele większy, i historia zupełnie inna. Poza tym Rosjanie byli wówczas uwikłani w Afganistan, i tam skierowali wszystkie środki militarne, całą logistykę, a ich gospodarka się waliła. Propozycja wejścia do Polski była dla nich nie do przyjęcia. To jest udowodnione, w materiałach, które zebrał Wołodia Bukowski.

Mamy do czynienia z kłamstwem, które zostało przez propagandę PRL-owską wpojone w społeczeństwo. Ja myślę, że to jest bardzo interesująca nauka, ponieważ dzisiaj też mamy do czynienia z gigantycznym wpływem propagandy, która kształtuje ludziom całkowicie nierealistyczny obraz.

Jaruzelski twierdzi, że stan wojenny wyszedł naprzeciw oczekiwaniom społeczeństwa, to ja odpowiadam: gdy się ukrywałem w tym czasie, to miałem realne i sprawdzone poczucie, że gdybym uciekał przed pościgiem, to praktycznie mogę wejść do każdego mieszkania w Warszawie, i miałbym 99 proc. pewności, że mnie nie wydadzą. Takie były wówczas nastroje społeczne w Warszawie.  

Zbigniew Romaszewski

Not. Maz

[Fot. Mik]

Czytaj też: Jaruzelski: społeczeństwo popierało stan wojenny


CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook