Jedynie prawda jest ciekawa

Romaszewski: nierozliczone zbrodnie

17.12.2011

W grudniu 1970 r. komunistyczne władze rozkazały strzelać do protestujących na Wybrzeżu robotników. Zabito wówczas, według oficjalnych danych, 44 osoby, ponad 1000 zostało rannych. 11 lat później władza ludowa znów strzelała do ludzi. Do dziś odpowiedzialni za te zbrodnie, ani ci, którzy strzelali, ani ci, którzy wydawali im rozkazy nie zostali ukarani i wszystko wskazują, że nigdy nie zostaną. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Zbigniewa Romaszewskiego, byłego wicemarszałka Senatu.

- Dlaczego do dzisiaj zbrodnie te nie zostały rozliczone?

Jak mówił ksiądz Chmielowski: "jaki jest koń, każdy widzi". To jest wina naszego wymiaru sprawiedliwości, jego sprawności, jego obiektywizmu, tego wszystkiego co składa się na trzecią władzę w państwie. Myślę, że jest to jeden z głębszych kryzysów, które nasze państwo obejmuje. Tych kryzysów jest parę, ale ten jest stosunkowo mało eksponowany. Sędziowie, prawdopodobnie wywalczą jednak zapisy o stanie spoczynku, bo to jest grupa o szczególnych uprawnieniach. A grupa ta, jak to grupa, musi dbać o swoje interesy i w tym momencie zajmowanie się tak niepopularnymi sprawami (właściwie nie wiadomo dlaczego niepopularnymi), zajmowanie stanowiska jest niebezpieczne.

Myślę, że prawda jest jednak również taka i trzeba zdawać sobie z tego sprawę, że w czasach marksizmu wymiar sprawiedliwości zaliczano do aparatu represji i to ten wymiar sprawiedliwości wydawał te wszystkie wyroki, w okresie komunizmu, stanu wojennego. Teraz każdy z tych sędziów czy prokuratorów, którzy wtedy występowali bije się w piersi i uważa, że jego wina nie była wielka, bo ktoś go do tego w jakiś sposób przymusił, a że on nie stawił oporu, to już inna kwestia, to jest okoliczność łagodząca. Ale ta sama okoliczność łagodząca, oczywiście dotyczy wtedy i reszty. I tego rodzaju rozumowanie można prowadzić.

- A może po prostu nie ma woli, np. politycznej, rozliczenia i ukarania zbrodniarzy?

Niewątpliwie ma Pan rację, ale ja bym tutaj powiedział jeszcze szerzej. Dla nas istotna jest Unia a nie historia Polski, dramatyczna i budująca tożsamość narodu. Myślę, że to jest podporządkowane pewnej ideologii europejskości i chodzi tu zarówno o ograniczenia nauki historii, jak i zupełnie obojętny stosunek władz państwa do tego rodzaju rocznic. Mieliśmy ostatnio tego całą lawinę - zaczęło się od 11 listopada, kiedy na Marsz Niepodległości rzucono policję, a teraz choć policji nie rzucono, ale od tygodnia trwała cała wielka akcja potępiania marszu w dniu 13 grudnia, który zresztą skończył się wielkim sukcesem. Tak więc muszę powiedzieć, że jest to pewna tendencja odcinania nas od korzeni - w jakiej mierze świadoma, w jakiej mierze wynikająca z głupoty, w jakiej mierze wynikająca z wygodnictwa - no Bóg jeden raczy wiedzieć. Ale tak to wygląda dzisiaj.

- Czy to oznacza, że winni zbrodni Grudnia 70, Grudnia 81, nigdy nie zostaną ukarani?

Muszę szczerze powiedzieć, że nie mam pojęcia i w zasadzie jestem pesymistą.

not. zrk
[fot. PAP/Adam Warżawa]
CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook