Jedynie prawda jest ciekawa

Romaszewska: SDP zbojkotuje konferencję w Moskwie

31.03.2014

Tegoroczny kongres Europejskiej Federacji Dziennikarzy (EFJ) ma odbyć się w Moskwie. W związku z konfliktem na Ukrainie, Agnieszka Romaszewska–Guzy, jako jedyny przedstawiciel Europy środkowowschodniej uznała, że miejsce konferencji powinno zostać zmienione. To co, usłyszała w tej sprawie od zachodnich kolegów bardzo ją zdziwiło - informuje Radio Wnet.

- Nie spotkałam się z dużym zrozumieniem od kolegów z EFJ. Byłam wręcz nieprzeciętnie dotknięta, że dziennikarze nie nauczyli się za wiele w tej nowej Europie, po rozszerzeniu UE. Okazało się, że za wyjątkiem jednego Niemca, nie mam zbyt wielkiego poparcia - mówi Agnieszka Romaszewska-Guzy.

Podczas przemówień na forum EFJ okazało się, że federacja nie powinna karać rosyjskich dziennikarzy za działania Putina.

- Na spotkaniu nie widać było żadnego zrozumienia działalności takiego kraju jak Rosja. A przecież organizacje dziennikarskie działające w Rosji muszą być w pewien sposób związane zarówno z rządem jak i Putinem (…). Zauważyłam również, że dziennikarze z Zachodu nie rozumieją różnić między krajem autokratycznym a demokratycznym. Wiedzą jednak, że sytuacja dziennikarzy rosyjskich jest zła. (…). W takiej sytuacji delegacja SDP nie pojedzie raczej do Rosji. (…). Myślę, że gdyby nie było mojego wystąpienia to koledzy nie zatrzymaliby się nam tym tematem wcale, tylko planowaliby spokojnie podróż do Moskwy – mówiła wiceprezes SDP.

Więcej na Radio Wnet.

Oświadczenie Agnieszki Romaszewskiej-Guzy członka Komitetu Sterującego Europejskiej Federacji Dziennikarzy (EFJ), wiceprezes SDP.


W związku z otrzymanym przeze mnie komunikatem EFJ na temat spotkania w Brukseli przedstawicieli ukraińskich i rosyjskich związków dziennikarskich - afiliates of EFJ, a także w związku z listem europejskich członków Komitetu Wykonawczego IFJ do Steering Committee EFJ i planami odbycia dorocznego spotkania EFJ w Moskwie, chciałabym oświadczyć, że SDP stanowczo nie zgadza sie z interpretacją wydarzeń przedstawioną w dokumentach przesłanych nam z Brukseli. Według nas w zniekształcony sposób przedstawiają one sytuację, w której znalazły się związki dziennikarskie w Rosji i na Ukrainie oraz trudny kontekst rzeczywistości, w której funkcjonują.

Oba teksty ograniczają się do określenia sytuacji między Rosją a Ukrainą jako złożonej, uciekając od jakichkolwiek odniesień do rzeczywistości, w której funkcjonują dziennikarze z obu krajów. Tymczasem pominięcie istotnych faktów fałszuje rzeczywistość, o czym wie każdy dziennikarz. A oto fakty, do których naszym zdanie należało odnieść i które powinny stanowić podstawę do działań i decyzji obu naszych Federacji:

1. Między Rosją a Ukrainą mamy do czynienia nie z konfliktem między państwami, gdzie dziennikarska neutralności każe drobiazgowo wyważać racje obu stron zaangażowanych, lecz jednostronną agresją militarną Rosji wobec Ukrainy, łamiącą wszelkie normy prawa międzynarodowego.

2. Nie ma symetrii między sytuacją dziennikarzy i mediów na Ukrainie i w Rosji. Na Ukrainie, pomimo represji, pobić, a nawet morderstw, w czasach rządów Janukowycza, sytuacja niezależnego dziennikarstwa jest relatywnie lepsza. Obecnie, po upadku skorumpowanego reżimu dziennikarstwo pomimo wszelkich przeszkód i nacisków, znalazło nowe, nieskrępowane poprzednimi ograniczeniami możliwości rozwoju – także w mediach kontrolowanych przez państwo. Tymczasem w Rosji sytuacja jest odwrotna, rozwija się reżim o charakterze autorytarnym i znikają lub spychane są na margines ostatnie niezależne media (telewizja Dożd).

Jeżeli organizacje dziennikarskie będą ślepe na te różnice, to nie będą mogły właściwie reagować na problemy dziennikarzy w obu krajach i udzielać adekwatnego do ich potrzeb wsparcia.

3. List pomija całkowitym milczeniem wyjątkową sytuację ogromnej części mediów w Rosji, które stały się w trakcie społecznych protestów na Ukrainie świadomie sterowaną maszyną propagandową reżimu Putina, a od momentu agresji militarnej po prostu częścią wojennego aparatu rządu rosyjskiego. Działają one obecnie analogicznie do mobilizowanych na Ukrainie nacjonalistycznych, rosyjskich bojówek. Poziom kłamstwa i agresji obecny w mediach rosyjskich, a w szczególności w największych telewizjach, porównywalny jest tylko do czasów reżimów totalitarnych. Zjawisko to wykracza daleko poza wynikającą z politycznej presji stronniczość, przed którą przestrzega w liście IFJ. Uważamy, ze organizacja dziennikarska, która poważnie traktuje pojęcia wolności słowa i praw człowieka, nie może tego pomijać milczeniem.

4. Oba teksty tworzą fałszywy obraz symetrii rosyjsko - ukraińskich relacji w sferze medialnej. Tymczasem antyukraińska i imperialistyczna propaganda rosyjska nie spotkała się z analogiczną odpowiedzią ze strony ukraińskiej. Trwający kilka miesięcy protest na Majdanie, inne ukraińskie masowe wystąpienia, a także ton ukraińskich mediów nigdy nie nabrały antyrosyjskiego charakteru. Mimo masowego i pełnego patriotycznych emocji charakteru protestów, nie można wskazać nawet jednego poważniejszego antyrosyjskiego incydentu – w Kijowie, na Krymie, w Charkowie czy na zachodniej Ukrainie.

Jeżeli pominiemy te wszystkie fakty i okoliczności, w imię zachowania równowagi i pozornego obiektywizmu – to ofiarą będzie prawda, a co za tym idzie, wiarygodność międzynarodowego środowiska dziennikarskiego. Na fałszu nie zbudujemy solidarnych relacji między organizacjami dziennikarskimi, także tych między organizacjami z Ukrainy i z Rosji, które na równi zasługują na nasze wsparcie.

Mając to na względzie, domagamy się, obok zachęt do dalszej solidarnej współpracy w ramach obu Federacji i przestrzegania standardów dziennikarskich przez wszystkich, jednoznacznego stanowiska Federacji w sprawie wydarzeń w Rosji, na Ukrainie i pomiędzy tymi krajami. Brak takiego stanowiska, byłby przejawem tolerancji dla nie mających precedensu w ostatnich dekadach, agresywnych, burzących pokój i stabilizację w Europie działań Federacji Rosyjskiej, działań wyjątkowo szkodliwych dla społeczeństwa obywatelskiego i funkcjonowania wolnych mediów w samej Rosji. Podważałoby to wiarygodność naszych organizacji.

Wnioskiem praktycznym, który według nas należy wyciągnąć z przedstawionych faktów, jest konieczność zmiany miejsca kongresu EFJ z Moskwy na miejsce neutralne. Uważamy, że jest niewłaściwe, aby – niezależnie od docenienia wysiłków RUJ na rzecz obrony niezależnego dziennikarstwa i konieczności ich wspierania – kongres organizacji, dla której wolność słowa, prawda i wysokie standardy dziennikarskie są podstawową wartością, odbywał się w stolicy kraju, który właśnie łamie wszelkie standardy przyjęte przez społeczność międzynarodową. Poza moralnym i symbolicznym wymiarem tego faktu, odbycie Kongresu w Rosji mogłoby być wykorzystane w wojnie propagandowej toczonej przez rząd rosyjski.

Jeżeli Steering Committee EFJ nie zgodzi się z tą opinią, już teraz chciałabym zadeklarować w imieniu SDP, że nasza delegacja do Moskwy nie pojedzie. Nie oznacza to w żadnym sensie negatywnego stanowiska wobec rosyjskich kolegów, gospodarzy Dorocznego Spotkania. Uważamy, jednak że inna decyzja byłaby nie do przyjęcia dla naszych członków. Mam nadzieję, że naszą decyzję i jej powody zrozumieją koleżanki i koledzy z Rosji.


Greg/Radio Wnet
[fot.


Zainteresował Cię artykuł? Znajdź nas na Facebooku!
Słowa kluczowe:

Putin

,

Romaszewska

,

Ukraina

,

dziennikarze

,

konferencja

,

SDP

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook