Jedynie prawda jest ciekawa

Rokita we "wSieci": Sędziowie stali się swoistą kastą

15.02.2017

Rokita odnosi się do pomysłu zreformowania KRS stworzonego przez Zbigniewa Ziobrę.

"Mówiąc nieco kolokwialnie – KRS powołano „dla sędziów”, a nie „dla obywateli”. Toteż nie ma w tym nic zaskakującego, że od początku swego istnienia gremium owo troszczy się o interesy członków korporacji sędziowskiej, a nie obywateli stających przed sądami" - pisze Jan Rokita w tygodniku „wSieci”.

"Konsekwentna polityka prowadzona od lat przez KRS sprawiła, że sędziowie stali się swoistą kastą „ludzi nietykalnych”. A ich rozległe polityczne i materialne przywileje uzasadniane są wyłącznie retoryką „niezawisłości i niezależności”, z góry mającą zamknąć usta tym, którzy chcieliby zgłosić jakiekolwiek wątpliwości" - czytamy w artykule pt. „Kto wybierze sędziów?”.

Rokita przekonuje, że to nie przywileje korporacji sędziowskiej są dzisiaj sednem problemu.

"Wielki i palący problem ustrojowy państwa polskiego tkwi w tym, że przez taką konstrukcję KRS, a szerzej wymiar sprawiedliwości został wyjęty spod reguły głoszącej, że „państwo jest wspólnym dobrem wszystkich obywateli”, i oddany faktycznie „na własność” jednej grupie zawodowej. W ten sposób zablokowano mechanizmy reformy wymiaru sprawiedliwości, gdyż od wielu lat możliwa okazuje się tylko taka reforma, która odpowiada interesom politycznym i materialnym członków korporacji" - czytamy.

Dziennikarz pisze o tym skąd bierze się korporacyjny charakter Krajowej Rady Sądownictwa. Ma się on brać z charakterystycznej dla „Solidarności” fascynacji ideą samorządności. Rokita wspomina też o projekcie prof. Andrzeja Rzeplińskiego, który miał zmienić KRS.

"W środowiskach postkomunistów traktowano korporacje jako nisze, w których bezpiecznie przetrwać mogą sitwy ludzi dawnego reżimu. Obie dominujące dziś partie – PiS i PO – wyrosły ze sprzeciwu wobec tamtego stylu myślenia. Sztandarowym projektem PiS, zaraz po powstaniu partii, stała się ustawa otwierająca zawody prawnicze, której rzecznikiem był Przemysław Gosiewski. Natomiast na ustrojową wadliwość KRS pierwsza zwróciła uwagę Platforma, dla której projekt zmian w tej dziedzinie przygotował jeszcze w 2005 r. Andrzej Rzepliński. W projekcie tym proponowano przekształcenie Krajowej Rady Sądownictwa z instytucji „stojącej na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów” w instytucję „strzegącą prawa obywatela do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy w niezawisłym sądzie”" - pisze Rokita.

Następnie Rokita odnosi się do pomysłu zreformowania KRS stworzonego przez Zbigniewa Ziobrę.

"W takich warunkach politycznych pomysł resortu Zbigniewa Ziobry na okrężną reformę KRS, bez noweli konstytucyjnej, jest zapewne maksimum tego, co daje się osiągnąć. Co prawda z konstytucyjnego powodu Rada i tak będzie nadal zdominowana przez sędziów, ale ci, którzy się w niej znajdą, zostaną wyselekcjonowani nie przez korporację, tylko przez parlament. Takie podejście wymaga nowego odczytania konstytucji, z założeniem jej literalnej interpretacji. Dotąd wszyscy zakładali, że z konstytucji nieuchronnie wynika hermetycznie zamknięty system korporacyjny, którego nie sposób naruszyć bez zmian ustawy zasadniczej. Ziobro natomiast pierwszy stawia pytanie: przepraszam, ale gdzie w konstytucji jest napisane, że sędziów mogą wybierać tylko sędziowie? Do zreformowania wadliwego systemu Ziobro chce wykorzystać logiczną lukę wyłaniającą się z konstytucyjnych przepisów. Z perspektywy polityka reformatora takie podejście jest uprawnione. Jednak strażnicy korporacyjnego „ducha konstytucji” już oskarżają Ziobrę o drastyczną obrazę legalności" - pisze Rokita.

Więcej o reformie KRS w najnowszym numerze tygodnika „wSieci”, dostępnym w sprzedaży od 13 lutego, także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl.

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook