Jedynie prawda jest ciekawa

Rogalski: W sprawie zwrotu wraku dotąd nie zrobiono nic

14.12.2012

Działania prezydenta Komorowskiego, premiera Tuska i ministra Sikorskiego w sprawie wraku są pozorowane. Z dokumentów, które posiadam wynika, że nie zrobili nic, co mogłoby zdopingować stronę rosyjską do jego zwrotu - mówi mec. Rafał Rogalski.

Stefczyk.info: Sprawa zwrotu wraku ma szansę stanąć na forum Unii Europejskiej. Z tym, że minister spraw zagranicznych i premier nie do końca chyba mówią jednym głosem w tej sprawie. Jak to rozumieć?

Rafał Rogalski: Co do jednego mam absolutną pewność. Po stronie administracji Polski w tym premiera Tuska i ministra Sikorskiego, a także Kancelarii Prezydenta brak jest jakiejkolwiek woli wsparcia Prokuratury Wojskowej w kwestii zwrotu wraku przez komitet śledczy Federacji Rosyjskiej. I to miało miejsce od samego początku, od kwietnia 2010 r. Dysponuje bardzo obszerną korespondencją z w.w. instytucjami - z premierem Tuskiem, prezydentem Komorowskim i ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim. Pytałem jakie działania podjęli w sprawie zwrotu wraku do Polski. Okazuje się, że żaden z tych organów nie wykonał żadnych realnych czynności. Jeśli chodzi o pana prezydenta to poza jedną rozmową z grudnia 2010 roku z ówczesnym prezydentem Miedwiediewem – udzielał wyłącznie wywiadów, czy to telewizyjnych, czy to prasowych i wyrażał wolę zwrotu wraku. Podobnie rzecz się ma jeśli chodzi o premiera Tuska. Tu przypomnę, że rozmawiał z prezydentem Putinem w czerwcu 2012 tylko dlatego, że to prezydent Putin zadzwonił do premiera Tuska w związku z działaniami dotyczącymi rosyjskich kiboli.
Działania prezydenta Komorowskiego, premiera Tuska i ministra Sikorskiego są moim zdaniem pozorowane. Dysponuję bardzo obszerną dokumentacją uzyskaną w ramach wymiany korespondencji na podstawie prawa o dostępie do informacji publicznej. Z tej korespondencji wyłania się fatalny obraz braku wsparcia prokuratury wojskowej przez organy państwa. Nie zrobiły one nic, co mogłoby zdopingować stronę rosyjską do zwrotu wraku.

Z tej wymiany pism wynika, że toczyły się jedynie rozmowy, a nie było żadnych pism. Ale może na najwyższych szczeblach dyplomacji tak się sprawy załatwia? Wyłącznie w rozmowach?

To powinno wyglądać zupełnie inaczej. Prezydent Komorowski, podobnie jak premier Tusk i minister Sikorski powinni kierować stosowne pisma z wyraźnym żądaniem zwrotu wraku. Wtedy można oczekiwać reakcji strony rosyjskiej. Gdyby takie pisma były skierowane, to Rosja musiałaby zareagować. Oczywiście możliwe byłyby co najmniej dwie wersje takiej reakcji: pierwsza, że ustala dokładny termin zwrotu wraku i druga – że odmawia. Gdyby odmówiła – musiałaby podać powody. Z dokumentacji wynika, że żadne takie działania poza rozmowami, z których część była prowadzona z osobami, które w ogóle za zwrot wraku nie odpowiadają – nie zrobiono nic. A przecież wrak jest dowodem w sprawie, dowodem który powinien dawno być na terytorium Polski, a prokuratorzy powinni mieć nieograniczony dostęp do tego dowodu. Jest to poza wszystkim własność Polski.

Znamy już reakcję Rosji, na ostatni apel ministra Sikorskiego. Rosyjski MSZ jest zdumiony, gdyż jak twierdzi, Polska od dawna zna stanowisko rosyjskie, które sprowadza się do tego, że wrak może być zwrócony dopiero po zakończeniu rosyjskiego śledztwa. Czy to zamyka sprawę?

Od samego początku śledztwa Rosja deklarowała, że wrak będzie mógł wrócić do Polski dopiero po zakończeniu rosyjskiego śledztwa, ale to stanowisko ewoluowało. Były i inne deklaracje, jak choćby prezydenta Miedwiediewa, który w grudniu 2010 roku stwierdził, że na pierwszą rocznicę zdarzenia z 10 kwietnia – wrak będzie w Polsce. Mieliśmy więc do czynienia z wysyłaniem pewnych sygnałów ze strony rosyjskiej. Jak się okazało były to sygnały fałszywe. Bo dziś widać, że jeżeli wrak w ogóle wróci do Polski, to dopiero po zakończeniu czynności śledczych w Federacji Rosyjskiej. A śledztwo rosyjskie wciąż się toczy,  podobnie jak śledztwo polskie. Zresztą mam wątpliwości, czy nawet po zakończeniu tergo śledztwa wrak wróci. Moim zdaniem, gdyby strona rosyjska nie miała nic na sumieniu wrak powinien być już dawno w Polsce. Tym bardziej, że komitet śledczy FR zakończył już dawno czynności dowodowe z udziałem wraku. Przeprowadzono badania pirotechniczne i szereg innych badań. Aktualne oświadczenie MSZ FR jest więc niedorzeczne.

Czy odwoływanie się do Unii Europejskiej w kwestii zwrotu wraku ma sens? Czy Unia może cokolwiek wymóc na Rosji w tej kwestii?

W mojej ocenie próba doprowadzenia do sytuacji, kiedy odpowiednie organy Unii Europejskiej będą interweniowały ma sens. O ile rzeczywiście pani Ashton przeprowadzi takie rozmowy i o ile inne istytucje Unii będą wywierać odpowiednie naciski. Przy czym ta reakcja UE na wniosek polskiego rządu powinna byc już 2 lata temu. Tymczasem dopiero po przeszło dwóch latach i 7 miesiącach mamy do czynienia z pierwszą próba zainteresowania Unii problemem chociażby zwrotu wraku, z pierwszą oficjalną próbą zainteresowania Unii katastrofa smoleńską. To jest jakieś nieporozumienie.
Zresztą pragnę zauważyć, że i tym razem minister spraw zagranicznych poruszył sprawę wraku wyłącznie w rozmowie. To jednak powinno być poparte określoną dokumentacją i sformułowaniem wniosków.

Czy umycie rąk premiera Tuska od apelu ministra Sikorskiego nie osłabia naszej presji na Unię?

Oczywiście osłabia. Natomiast premier Tusk jest bardzo konsekwentny w swoim działaniu dotyczącym wyjaśniania zdarzenia. Już we wrześniu 2010 roku premier Tusk, który był gościem Moniki Olejnik uchylił się od deklaracji, żeby zadzwonić w tej sprawie do premiera Putina. Donald Tusk podchodzi do sprawy tak, że wygląda jakby się bał, że zgromadzenie dowodów o charakterze pierwotnym mogłoby doprowadzić do jakiejś rewolucji w polskim śledztwie i dlatego w mojej ocenie nie jest skory, by służyć pomocą, czy wykonywać jakiekolwiek działania w sprawie zwrotu dowodów, w tym wypadku wraku.

not. ansa

[fot.youtube]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook