Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Rewiński: Odchodzi prezydent „ślepego snajpera”

05.08.2015

Komorowski przez całą prezydenturę zachowywał się jak słoń w składzie „japońskiej” porcelany. Na arenie międzynarodowej zasłyną swoim bredniami o jakiś polowaniach, o wiernych żonach, które wygadywał w rozmowie z prezydentem Barackiem Obamą. I chyba na wszystkich spotkaniach robił takie oszałamiające wrażenie - podkreśla w rozmowie z portalem Stefczyk.info Janusz Rewiński, satyryk.

Stefczyk.info: To już ostatni dzień prezydentury Bronisława Komorowskiego. Wczoraj było pożegnalne orędzie do Narodu, dziś pożegnanie z siłami zbrojnymi i, oczywiście „spontaniczne” pożegnanie z warszawiakami. Zakręciła się łezka w oku?

Janusz Rewiński: Nie tylko się nie zakręciła, ale też nie będzie mi go brakowało. Za dużo wiem o jego niejasnej przeszłości, o okolicznościach przejęcia przez niego władzy głowy państwa, żebym mógł powiedzieć choć jedno pozywane słowo na temat odchodzącego prezydenta. Mam nadzieję, że tym wszystkim zajmą się i historycy, i śledczy, że wszystko co zostało zawarte w książce Wojciecha Sumlińskiego zostanie wyjaśnione, a Komorowski się z tego wytłumaczy przed prokuraturą. Chciałbym już zapomnieć o tej fatalnej prezydenturze. Mam nadzieje, że nie tylko Komorowski, ale też jego współpracownicy Jan Lityński, Tomasz Nałęcz, Krzysztof Luft wpadną do „studni niepamięci narodowej”. I niech już nawet mi się nie przyśni ten koszmar, który trwał aż pięć lat. Niech już odejdzie i już nigdy nie wraca.

Może jednak jakiś pozytywny aspekt tej prezydentury?

Może i jest, ale ja go nie potrafię wskazać. Może to, że tak naprawdę niewiele się on angażował, niewiele go było przed rozpoczęciem kampanii, ale takie teorie można doprowadzić do granic absurdu. Najlepiej dla Polski byłoby, gdyby nie było go wcale na tym stanowisku. Niestety nie tylko nie umiem odnaleźć nic pozywanego, ale o tym prezydencie nie da się mówić na poważnie.

Naraził urząd prezydenta na śmieszność?  

To mało powiedziane. Ten człowiek przez całą prezydenturę zachowywał się jak słoń w składzie „japońskiej” porcelany. Na arenie międzynarodowej zasłyną swoim bredniami o jakiś polowaniach, o bezpiecznych żonach, które wygadywał w rozmowie z prezydentem Barackiem Obamą. I chyba na wszystkich spotkaniach robił takie oszałamiające wrażenie. Ale bywało i gorzej: kimał na ważnych obradach, chodził w za dużych kaloszach po wałach przeciwpowodziowych, bo już o wchodzeniu na krzesła, to nie ma co nawet wspominać. Ale są też rzeczy nie śmieszne, a straszne w jego prezydenturze. Wspomnę tylko przesłuchanie Komorowskiego w Pałacu Prezydenckim w procesie Sumlińskiego. On sobie sąd sprowadził do pałacu! Takich rzeczy nie było ani w Pierwszej, ani w Drugiej Rzeczpospolitej, ani pewnie nie będzie w żadnej następnej.

Trudne zadanie przed Andrzejem Dudy, który obejmuje jutro urząd?

Myślę, że nie musi się on niczego obawiać. Został wybrany przez Naród w powszechnych wyborach, przy olbrzymiej machinie propagandy, dlatego można powiedzieć, że zaczyna wszystko od nowa. Wystarczy, że będzie pracowitym człowiekiem. I jeśli nie będzie stroił się w cudze piórka, nie będzie udawał, że pochodzi z jakiegoś dworu w Budzie Ruskiej czy pałacu, to już będzie dużo lepiej niż było dotychczas.

Ale Komorowski miał za sobą media, na które Duda raczej nie może liczyć?

Nie kraczmy. Myślę, że Andrzej Duda sobie poradzi. To raczej media kompromitowały się kiedy chciały wbić szpilę w kandydata PiSu. Do tej pory w każdym starciu Dudy z dziennikarzem nastawionymi na propagandę gorzej wypadał ten drugi. Duda ma tę zaletę, że chce rozmawiać ze wszystkimi o wszystkim, dlatego jest bardziej wiarygodny. Nie mam obawy, że media będą próbowały go kompromitować. Nawet jeśli będzie Pani Olejnik będzie chodziła i mówiła, że Duda lepiej nadaje się do Kościoła niż na prezydenta, to jej sprawa i sama wystawia się na ośmieszenie.

Komorowski chciał być zapamiętany jako „prezydent zgody i wolności”, a jak Pan go zapamięta?

Jako prezydenta „ślepego snajpera”.

 

Rozmawiała Marta Milczarska

[Fot. wPolityce.pl]

 

Słowa kluczowe:

prezydentura

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook