Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Rewiński: burek z burakiem rządzili tym krajem

19.09.2014

Rozmowa z satyrykiem, aktorem Januszem Rewińskim.

Stefczyk.info: Jak zwykle wielkie emocje wywołał mecz Polski i Rosji w siatkówkę. Radość z wyeliminowania Rosji była duża. Dlaczego do dziś takie spotkania ożywiają Polaków bardziej niż inne?

Janusz Rewiński: Przecież 200 lat byliśmy w takiej sytuacji, że nie mieliśmy żadnej szansy. „Pinczerek” kąsał, kąsał i kąsał. I nie mógł, więc jak mu się zdarzy pokonać Rosję w siatkówkę, to się cieszy. Zawsze jest tak, że jak Dawid kopnie Goliata to się cieszy. Jak Smoleń stając na palcach krzyczał do wyższych od siebie: „ty kurduplu!”, to zawsze budziło to ogromną radość. To jest normalne. Mały, jak ugryzie dużego, to się cieszy. Szkoda słów.

Czyli dla Pana do dowód jakichś kompleksów?

No nie, tu nie chodzi o kompleksy. Tak się przecież zdarzyło w naszej historii, że byliśmy ciągle ciemiężeni przez Rosję. Była i taka duża pani, Katarina, czy jakiś inny facet, który się nazywał jak samochód po angielsku. Car... Zawsze był car wasz, a my nic. Do dziś tak jest w Ameryce. Polonia chodzi po ulicach i patrzy a tu... „car wash”. A my ciągle zagrożeni. Ciągle piszą, że zaraz Ruscy wejdą. Wejdą czy nie wejdą? Przez ile lat można tak straszyć, pisać? Wpuścimy ich na stałe, niech wchodzą. Jakoś nauczmy się z tym żyć. Gryźmy ich na co dzień w piętę, to nie będzie takich emocji.

Lepiej niech zostaną u siebie. Wracając do siatkówki...

No rzeczywiście, w siatkówkę wygraliśmy. Cieszmy się. Zaraz się dowiemy, że jesteśmy neonazistami. Taka siatkówka to może być powód do tego, by w Polsce pojawiły się jakieś „ufoludki”, „zielne ludziki”. I wszystko przez siatkę. Kiedyś była siatka z żyłki, w której nosiło się zakupy. A teraz jest inna sieć, internety i łapie się wiadomości. I ludzie się cieszą z siatki. Naród skopany, przejechany w lewo i prawo, zdradzony przez kolejnego zakamuflowanego burka. Dawno mówiłem, że jesteśmy Burkino Faso, bo burek nami rządzi.

O kim Pan mówi?

Nie wie Pan, że tusk znaczy burek po kaszubsku? Nigdy bym na to wpadł, gdybym z własnych ust tego wybitnego poligloty, językoznawcy nie usłyszał. Raz w życiu byłem w gabinecie jakiegoś polityka. Gdy kręciłem program „Szkoda gadać”, byłem właśnie u Donalda Tuska. On był wtedy wicemarszałkiem Sejmu. Miał duży gabinet i nic nie znaczył. Przeglądałem wtedy elementarz kaszubski. I pytałem, co to znaczy po kaszubsku tusk? A on na to, że „burek”. No i wydało się, że burek z burakiem rządzili tym krajem. A teraz burak będzie rządził w Unii i mówił: „a teraz pan”. Będzie niczym konferansjer w dużej sali. A dlaczego ta Rada Europejska, której on będzie przewodniczył, ma kształt okrągły? Nikt bowiem nie widział kwadratowego cyrku.

Ależ Tusk ma być ponoć niemal królem Europy!

Będzie jedynie mówił, kto ma zabierać głos. A ja się chyba zes..m ze szczęścia, jak on będzie mówił po tym angielsku. Trzeba nagrywać pierwsze jego przemówienia. Jedno jest nagrane, jak była Condoleezza Rice. Było wtedy spotkanie jej ze śp. Lechem Kaczyńskim i właśnie Donaldem Tuskiem. I premier jak się odezwał po angielsku, to prezydentowi trudno było zachować powagę. To powinno teraz chodzić na okrągło w mediach, jak Tusk do Rice mówi „sekretary”, ze swoim kaszubskim akcentem, niemieckim. Alles gut! „Mister alles” - będziemy na niego mówić. Dzięki Bogu, że w tę siatkę wygrywamy...

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. wSieci]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook