Jedynie prawda jest ciekawa


Restrukturyzacje przez likwidacje?

23.01.2013

Adam Słomka pisze o polityce władz wobec narodowego przewoźnika lotniczego.

Problemy budżetowe i państwowa forma własności są najczęściej promowanym powodem dla rezygnacji przez liberałów ekonomicznych z utrzymywania własnej marki. W latach 90. XX wieku rząd Jerzego Buzka promując program Unii Wolności doprowadził do likwidacji największej ilości kopalń węgla kamiennego. Wspomniane wyżej górnictwo jest dotowane w większości krajów, w których doceniany jest fakt posiadania własnych surowców naturalnych. Kolejne rządy zamiast inwestycji w technologię, np. wytwarzania paliwa płynnego z węgla, zamydlają Polakom oczy twierdząc, że górnicy są szczególnie uprzywilejowani w sytuacji ich skrajnie niebezpiecznej pracy.

Ekonomiczny internacjonalizm spowodował, że przyjęto unijne warunki dotyczące faktycznej likwidacji polskiego przemysłu stoczniowego. 6 stycznia 2000 r. był rozpatrywany wniosek o pociągnięcie do odpowiedzialności konstytucyjnej Mieczysława Franciszka Rakowskiego, w związku z podjęciem decyzji o postawieniu w stan likwidacji Stoczni Gdańskiej (druk nr 746). Dziś niemieckie stocznie przejęły rynek, na którym polskie stocznie podejmowały udaną konkurencję.

Chcę przypomnieć fragmenty mojego wystąpienia w tej sprawie. To ważne, aby odnaleźć analogię z wprowadzaniem PLL LOT w podobne problemy do sytuacji przemysłu stoczniowego na przełomie wieków. Budżetowa pożyczka udzielona firmie ma znaczenie dla PR-u rządu. Można się zastanawiać czy upadłość PLL LOT nie przyniesie skutku w postaci przejęcia naszego udziału na rynku lotniczym, np. przez Lufthansę. Wydaje się, że Trybunał Stanu powinien zająć się obecnie byłymi ministrami odpowiedzialnymi za doprowadzenie do unicestwienia sporej części państwowych zakładów pracy – zamiast ewentualnie zajmować się sprawą samobójstwa Barbary Blidy.

NOCNE UTRĄCENIE WNIOSKU O TRYBUNAŁ DLA RAKOWSKIEGO

W okolicach północy 6 stycznia 2000 roku, w swoim parlamentarnym wystąpieniu mówiłem:

"(...) Oczywiście sprawa Stoczni Gdańskiej ma wymiar kolosalny. Decyzja Rakowskiego stanowiła osłabienie ruchu "Solidarności" przed negocjacjami. Było oczywiste, że władze komunistyczne chylą się ku upadkowi i wykonały uderzenie polityczne w jądro ruchu opozycyjnego, ruchu solidarnościowego, by wprowadzić zamęt, by sprowokować jakieś protesty, by osłabić przed negocjacjami partnera, co zresztą w dużej mierze, niestety, się udało, jak się okazało, w wyniku rozmów "okrągłego stołu".

Co się dzieje ze Stocznią Gdańską dalej? Przedstawiciel PSL-u wypowiedział bardzo dużo mądrych, ważnych spostrzeżeń, wskazujących na to, że nie wszyscy mają amnezję na tej sali. O SLD nie mówię, bo wiadomo, że zawsze fałszowali historię przez pół wieku, to dalej to czynią. Dziwna jest dramatyczna amnezja, jeśli chodzi o oczywiste najprostsze fakty z ostatnich lat, przede wszystkim przedstawiciela Unii Wolności, ale również AWS-u, kiedy się przystawia różną miarę do sprawy decyzji dotyczącej Stoczni Gdańskiej za czasów PRL-u i za czasów rządów solidarnościowych.

Przypomnijmy. Zaczęło się decyzją pierwszych rządów solidarnościowych, pana ministra Balcerowicza, kiedy wstecznie zwiększono oprocentowanie, między innymi Stoczni Gdańskiej, wprowadzając sztuczne zadłużenie tego zakładu, mimo że to był bardzo dobry zakład. Pierwsze problemy ekonomiczne.

Następnie pan Lewandowski (obecny komisarz UE ds. budżetu – przyp. AS) do spółki z wojewodą (...) rozpoczął proces likwidacji stoczni, kolejny zresztą proces likwidacji, już drugi po komunistach. Udaje się wtedy uratować jedynie Stocznię Szczecińską, po wielkich zabiegach.

Potem mamy rządy PSL i SLD. Słusznie mówił przedstawiciel PSL-u, że wspaniale się tam zachował ten rząd, bo zgodził się na postępowanie układowe, szczególnie ministrowie z PSL-u, między innymi minister przekształceń własnościowych. Rzeczywiście ministrowie PSL zachowywali się tam, kilku z tych ministrów, szczególnie minister Pietrewicz, bardzo dobrze, dając szansę zakładowi, tak jak było w interesie polskiej gospodarki i zgodnie z polską racją stanu, mimo że minister Lewandowski czy zarząd bagatelizowali sytuację stoczni.

Zresztą sprawa pana Lewandowskiego była przedmiotem wniosku do Trybunału Stanu, złożonego przez Klub Parlamentarny Konfederacji Polski Niepodległej. I oczywiście koalicja SLD i Unii Demokratycznej obroniła pana Lewandowskiego przed odpowiedzialnością, podobnie jak pana Rakowskiego.

PSL pomagał. A co robiło SLD? Co robił tamten rząd? Przecież tamten rząd, poza sprawą postępowania układowego, następnie kiedy został ministrem przekształceń własnościowych pan Kaczmarek, polecił przewodniczącemu Rady Nadzorczej podjąć decyzję o doprowadzeniu do upadłości zakładu, zarządowi polecił zmienić wartość stoczni z 3 328 000 000 zł do 277 mln zł, czyli 15-krotnie zaniżyć wartość zakładu, oraz 6-krotnie powiększyć sztucznie zadłużenie. Rząd SLD-PSL podpisał również w ramach układu OECD w 1995 r., zresztą pod naciskiem konkurencji, zobowiązanie do ograniczenia produkcji stoczniowej i doprowadził w istocie do wydania wyroku na Stocznię Gdańską. Zrobił to oczywiście w rękawiczkach, nie tak dramatycznie jak rządy solidarnościowe.

Wracają do władzy rządy solidarnościowe, AWS. Co robią? Po pierwsze, nie wyrażają zgody na postępowanie układowe, nawet na coś takiego, na co przecież PSL się zgodził. Do tego pan Balcerowicz dodał sytuację polegającą na tym, że skarb państwa stracił ponad 100 mln zł, nie zgadzając się na postępowanie układowe. Następnie odrzucili propozycję konsorcjum, w tym zbiórki społecznej, ogromnej wielomilionowej zbiórki społecznej, w której zebrano - i konsorcjum przedstawiło propozycję finansową - ok. 640 mln zł. W efekcie za 72 mln zł stocznię przejął kolega partyjny pana Balcerowicza pan Szlanta, były prezydent Radomia. Zakład wart co najmniej 3 328 000 000 zł - za 72 mln zł.

Zresztą rząd solidarnościowy, obecny, AWS-u i Unii Wolności, przekazał stocznię jawnie i jednoznacznie niezgodnie z prawem. Potwierdził to w swoim wyroku niedawno sąd wojewódzki w Gdańsku. Sprawę prowadzi mecenas Bednarkiewicz. Byłem zresztą na jednej z tych spraw, bardzo ciekawa sprawa. Proszę państwa, okazało się, że zupełnie inny podmiot przystąpił do przetargu o zakup Stoczni Gdańskiej. Nazywał się ten podmiot Trójmiejska Korporacja Stoczniowa. Komu innemu stocznię sprzedał syndyk, a później zalegalizowano to przez ministerstwo i przekazano między innymi słynnej spółce Evip Progress. Ona się później podzieliła. Obecnie jest już w ogóle kilka spółek, między innymi Synergia 99 i Stocznia Gdynia. Wszystko to jest wątpliwe prawnie i lada chwila cała sytuacja może być podważona. Wiemy również, że pan minister Wąsacz wydał nielegalnie, całkowicie bezprawnie, zgodę na przyjęcie również terenów stoczniowych przez spółkę z obcym kapitałem Evip-Progress, mimo jednoznacznej opinii, że jest to ze strony wiceministra sprawiedliwości decyzja bezprawna.

Jeżeli pan premier Buzek i rząd solidarnościowy robią tak skandaliczne rzeczy ze stocznią, występują przeciwko woli milionów ludzi, którzy zbierali społeczne pieniądze, którzy walczyli o ˝Solidarność˝, to robią dalej to, co robił Rakowski.

Co było istotą decyzji Rakowskiego? Istotą decyzji Rakowskiego było przede wszystkim zwolnienie od razu 2 tys. ludzi z tej najbardziej bojowej załogi, żeby ich rozproszyć i uderzyć w morale. Co robi pierwszy rząd solidarnościowy i teraz kolejny? Osłabia ducha tych ludzi ze sztandarowego przecież zakładu, choć nie jedynego, bo listę wymieniłem długą. W tej chwili zostało już tylko 1000 osób z tej walczącej załogi. Już tylko 1000 tych ludzi zostało. Ponad 6,5 tys. zwolniono. Pokazuje tym ludziom, pomijam, że w sposób haniebny, bo to jest zupełnie inne zagadnienie i ekonomicznie zupełnie absurdalne - to kamyczek do opowieści pana Ostrowskiego o efektywności ekonomicznej - pokazuje tym ludziom, jak dramatycznie zaprzedano solidarnościowe ideały walki o wolną Polskę na rzecz po prostu prywaty i prymatu pieniądza.

Mówi pan poseł Ostrowski (UW- przyp. AS), że to realia ekonomiczne. Poza względami ekonomicznymi są też względy społeczne, polityczne oraz kwestie bezpieczeństwa państwa. Przemysł zbrojeniowy i wiele innych rzeczy nie jest związanych wyłącznie z prostym rachunkiem ekonomicznym. Przemysł stoczniowy do takich rzeczy z bardzo wielu względów należy. Jest dziedziną gospodarki, która wytwarza na wszystkie rynki świata produkty o najwyższym standardzie, jest przemysłem z tych postkomunistycznych o względnie najnowocześniejszym standardzie myśli technicznej, jakości wyrobu, o bardzo dobrym zapleczu technicznym, zatrudniającym wysoko wykwalifikowaną kadrę. Trzeba pamiętać, że stocznia to jest również wiele zakładów kooperujących, takich jak upadająca w efekcie huta w Częstochowie itd. Ponad 100 tys. osób z zakładów kooperujących.

Rzecz została zrobiona zupełnie dramatycznie już przez pierwszy parlament solidarnościowy marszałka Chrzanowskiego. W tym parlamencie można było przeprowadzić dekomunizację, rozliczyć nie tylko Rakowskiego, ale wszystkich kolejnych komunistycznych przywódców, można było zrobić restytucję niepodległości, można było rozliczyć majątek PZPR-u, można było wszystkie dramatyczne decyzje antypolskie w gospodarce rozliczyć jedną ustawą czy pakietem ustaw.

A dzisiaj sięga się o północy po jakiś smutny erzac w sytuacji, w której samemu ma się masło na głowie - w myśl przysłowia, które mówi, że jak masło na głowie, to na słońce nie wychodź.

Muszę powiedzieć, że dziwię się, iż w kwestii tak ważnej i tak oczywistej nie można tej sprawy załatwić".

Rakowski nie został pociągnięty do odpowiedzialności wspólnymi siłami postkomunistów i ich „okrągłostołowych przyjaciół”.


RESTRUKTURYZACJA LOT PRZEZ UPADŁOŚĆ?

W tym samym czasie to samo środowisko polityczne prowadziło wyprzedaż państwowych banków i biernie przyglądało się niszczeniu polskiego przemysłu motoryzacyjnego. Wzrastające koszty państwowej administracji, emigracja tysięcy (jeśli nie milionów Polaków) z „zielonej wyspy” Donalda Tuska oraz wzrastające bezrobocie powoduje znaczne problemy budżetowe. Umieszczenie nowych fotoradarów tych problemów nie rozwiąże.

Polskie Linie Lotnicze LOT od powstania pracowały na rozpoznawalność naszej narodowej marki. Kolejne liberalne rządy nie potrafiły skierować do firmy kadry zarządzającej, która z narodowego przewoźnika mogłaby uczynić lidera na rynku lotniczym Europy Środkowej. Powtarzana mantra liberałów ekonomicznych o nieopłacalności firm państwowych w istotny sposób wpłynęła na możliwości rozwoju LOT-u. Wszystko w czasie, gdy państwowe firmy zagraniczne (fińska Nokia czy francuski France Telekom) w udany sposób zajmowały wiodące pozycje w swoich segmentach rynku.

Na wartość PLL LOT miało wpływ niewątpliwie funkcjonowanie OLT Ekspress Marcina P. Służby specjalne podległe premierowi Tuskowi nie wywiązały się w tej sprawie ze swoich zadań. Ich bierność nie dziwi, jeśli się zważy, że etatowe obłożenie funkcjonariuszy WSI było spore w PLL LOT. W raporcie Macierewicza (str. 11-17) czytamy, że w LOT ulokowano 143 współpracowników wojskowych służb specjalnych.

Nie da się nie zauważyć, że byli funkcjonariusze wywiadu są aktywni „w biznesie”. Wygląda na to, że korzystając ze swojej wiedzy oraz siatki byłych współpracowników WSI i SB budują swoje pozycje. Stają się niezbędni dla niektórych środowisk biznesowych. Przygotowywane do prywatyzacji Polskie Linie Lotnicze LOT podlega kontrolom bieżącej działalności, w tym audytom zewnętrznym i badaniu przez biegłego rewidenta skonsolidowanego sprawozdania finansowego grupy kapitałowej oraz jednostkowego sprawozdania finansowego. Rzekomą gwarancją rzetelnej oceny audytorów wybieranych przez radę nadzorczą do badania ww. sprawozdań finansowych jest fakt, że przedmiotowi audytorzy należą do renomowanych międzynarodowych podmiotów o uznanym powszechnie wysokim profesjonalizmie działania. Dla przykładu sprawozdanie finansowe oraz skonsolidowane sprawozdanie finansowe grupy kapitałowej PLL LOT za rok obrotowy 2010 badali audytorzy z renomowanej firmy Ernst & Young. Trudno uznać, że minister skarbu Mikołaj Budzanowski nie miał żadnej wiedzy na temat problemów finansowych LOT-u.

SZWAJCARSKIE PROBLEMY LOTNICZEGO PRZEWOŹNIKA

W 2007 r. się w Bülach pod Zurychem ruszył proces, w którym oskarżonym był m.in. były prezes zarządu PLL LOT Jan Litwiński. Sędziowie nie dopatrzyli się podstaw do takich oskarżeń. Był on wówczas dyrektorem generalnym oraz prezesem zarządu polskiego LOT-u, firmy, która wybrała Swissair na swego inwestora strategicznego. Według aktu oskarżenia, Swissair zapłacił dyrektorowi LOT-u oraz innym członkom rady nadzorczej polskiego przewoźnika ponad 1 mln franków honorariów za wyimaginowane zlecenia. Prokuratorzy zarzucili również Litwińskiemu i Philippowi Bruggiserowi, ówczesnemu szefowi szwajcarskiej kompanii, że LOT oraz Swissair fakturowały sobie nawzajem nieistniejące usługi, aby polepszyć wyniki księgowe szwajcarskiego przewoźnika. Szwajcarscy prokuratorzy zarzucali mu przyjęcie honorariów za fikcyjne, ich zdaniem, prace konsultacyjne na rzecz Qualiflyer – założonego przez Swissair sojuszu linii lotniczych, do którego należał także polski przewoźnik. Litwiński oskarżany był również za pobieranie "niczym nieuzasadnionej" pensji od Swissaira w wysokości 15 tys. franków miesięcznie. W ten sposób zdaniem szwajcarskich prokuratorów działał na niekorzyść bankruta. Sprawa odbiła się jednak sporym rezonansem.

TRYBUNAŁ STANU DLA ...

Personalnie ktoś odpowiadał za mariaż ze Swissair. Są osoby odpowiedzialne za związek FSO z Daewoo.

Po blamażu z „basenem narodowym”, budowaniem autostrad bez zaspokojenia roszczeń wykonawców, paraliżem kolejowym na Śląsku czy fatalnym wykonaniem nawierzchni lotniska w Modlinie szykuje się kolejna katastrofa. Tym razem z PLL LOT.

Polskie firmy o utrwalonej renomie są na bazie decyzji łatwych do ustalenia konkretnych osób prowadzone do faktycznego bankructwa. Restrukturyzacje środowiska liberałów ekonomicznych spod znaku UW/PO prowadzą głównie przez likwidację. Ewentualnie szuka się słabych inwestorów ... co kończy się równie fatalnie. Dlatego można i trzeba się zastanowić nad odpowiedzialnością niektórych rządzących za straty milionów ... jeśli nie miliardów złotych.

Adam Słomka

Przewodniczący Konfederacji Polski Niepodległej – Obóz Patriotyczny
Poseł na Sejm RP (1991-2001)
[Fot. Wikipedia.pl/Rafał M. Socha]

CS154fotoMINI

Czas Stefczyka 154/2018

PDF (7,35 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook