Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Rektor KUL o hr. Potulickiej: "Była to wyjątkowa postać"

13.04.2015

Była to wyjątkowa postać, a skala jej działań ogromna, godna podziwu i naśladowania - mówi o hrabinie Anieli Potulickiej rektor KUL, prof. Antoni Dębiński. Prezentuje losy i aktualny stan założonej przez niej fundacji (obecnie Fundacja Potulicka), której celem jest wspieranie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

KAI: 8 kwietnia 1861 roku urodziła się hrabina Aniela Potulicka, wielka donatorka KUL. Jak to się stało, że wielkopolska arystokratka postanowiła wesprzeć lubelską uczelnię?

Ks. prof. Antoni Dębiński:  Całe życie hrabiny było świadectwem jej miłości do Boga i Ojczyzny. Po powstaniu wielkopolskim, gdy ziemie zachodnie wróciły do Polski, a ta odzyskałaniepodległość, Aniela Potulicka zapragnęła konkretnie wyrazić swą wdzięczność i wierność ideałowi życia dla Boga i Ojczyzny. To jej pragnienie szybko mogło przybrać realne kształty, bo dowiedziała się o powstaniu w 1918 roku Uniwersytetu Lubelskiego, którego idea i dewiza „Deo et Patriae” odzwierciedlały jej styl życia.

Po kilka latach od założenia uczelni przeczytała artykuł ówczesnego rektora naszego uniwersytetu ks. Józefa Kruszyńskiego, prezentujący nie tylko tożsamość nowej katolickiej wszechnicy, ale także podkreślający konieczność finansowego wsparcia tej cennej inicjatywy przez społeczeństwo. Hrabina skontaktowała się więc z księdzem rektorem w 1925 r. i 10 sierpnia aktem notarialnym powołała fundację swego imienia, zatwierdzoną przez Radę Ministrów 14 marca 1928 r. Fundacja z dóbr potulickich obejmowała majątek liczący wówczas ponad 6000 ha

(96 wsi) wraz z całym urządzeniem gospodarczym i inwentarzem. Całość dochodów pochodzących z jej dóbr rodowych została przeznaczona na potrzeby uniwersytetu, który hrabina wspierała także doraźnie.

KAI: Losy fundacji od czasu jej powstania zmieniały się jednak w związku ze zmieniającą się sytuacją w kraju i przejęciem władzy w Polsce przez komunistów.

Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, przeprowadzając tzw. reformę rolną, przejął także cały majątek fundacji na rzecz Skarbu Państwa. Część ziemi została sprzedana rolnikom

indywidualnym i spółdzielniom, a część przekazana w zarząd państwowym jednostkom i przedsiębiorstwom rolnym. Ten stan rzeczy trwał aż do 1989 r., kiedy władze uczelni podjęły działania na rzecz odzyskania dawnego majątku. W wyniku ugody z 18 czerwca 1991 r. Komisja Majątkowa, składająca się z przedstawicieli rządu i episkopatu, przywróciła Katolickiemu Uniwersytetowi Lubelskiemu nieruchomości rolne wraz z zabudowaniami byłej fundacji. Następnie ks. prof. Stanisław Wielgus, ówczesny rektor KUL, realizując testament hrabiny Potulickiej,

przekazał te dobra ustanowionej na nowo fundacji, której nadano nazwę Fundacja Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego im. Anieli hr. Potulickiej (obecnie Fundacja Potulicka).

 

KAI: Zapewne tak duży majątek, stanowiący własność fundacji, przynosi spore dochody.

Otóż, niekoniecznie. W 1991 r. władze uczelni zgodziły się, by za ziemie dawnej fundacji, które należały w tamtym czasie do rolników indywidualnych i gospodarstwa doświadczalnego ówczesnej Wyższej Szkoły  Rolniczo-Technicznej w Bydgoszczy, przyjąć areał zamienny. Tym samym uniwersytet zrezygnował z ziem 2 i 3 klasy i zgodził się na przyjęcie gorszej ziemi, znajdującej się zresztą w różnych miejscach. Ponadto w zamian za las KUL otrzymał ziemię uprawną według bardzo niskiego przelicznika. W konsekwencji tej ugody uczelnia odzyskała nieco

większy powierzchniowo majątek, ale gorszej jakości. Reaktywowana fundacja oprócz nieruchomości i majątku byłego Kombinatu Państwowego Gospodarstwa Rolnego w Wojnowie przejęła 664 pracowników z gwarancją utrzymania ich dotychczasowego zatrudnienia, wynagrodzenia i świadczeń nabytych w okresie pracy w rolnictwie oraz 2,68 miliona złotych zadłużenia ciążącego na Kombinacie PGR. Wciąż trwa proces oddłużania gospodarstwa, które dzięki staraniom i działaniom kolejnych zarządów powoli zaczyna przynosić zyski. Zapewniam także, że żadnemu z

pracowników nie stała się krzywda i myślę, że z satysfakcją patrzą na wzorowe i efektywne gospodarstwo.

KAI: W minionym roku pojawiła się informacja, że Zarząd Fundacji Potulicka ufundował dwie nagrody im. Anieli hr. Potulickiej. Za co i kogo mają one honorować?

Zarząd ustanowił je 5 września, a Senat Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II 25 września 2014 r. podjął uchwałę w sprawie wprowadzenia regulaminów tych nagród. Obydwie są finansowe i mają promować młodych ludzi – naukowców i przedsiębiorców do 35. roku

życia. Pierwsza nagroda jest przyznawana za wybitne osiągnięcia naukowe w duchu katolickiej nauki społecznej i można do niej zgłaszać monografie i wydawnictwa zbiorowe, opublikowane w roku poprzedzającym rok jej przyznania, wnoszące nowe ustalenia do stanu badań nad daną problematyką. Druga z nich jest przyznawana za sukces gospodarczy właścicielom małych i średnich przedsiębiorstw, związany z afirmacją wartości moralnych w duchu solidarnego humanizmu. Obydwie nagrody – co koniecznie trzeba podkreślić – nawiązują do przekonań i postawy ideowej hrabiny Anieli Potulickiej, osoby zaangażowanej w działalność religijną, gospodarczą, oświatową, kulturalną i charytatywną.

KAI: Czy mógłby więc Ksiądz Rektor pokrótce przybliżyć postać hrabiny?

Pokrótce, bo była to wyjątkowa postać, a skala jej działań ogromna, godna podziwu i naśladowania. W wieku 19 lat Aniela Potulicka, starannie wykształcona arystokratka, na mocy testamentu ojca została jedyną spadkobierczynią dóbr potulickich i ślesińskich. Całość majątku miała wartość około 20 milionów marek  Po objęciu w 1883 roku samodzielnych rządów rodowymi dobrami ta młoda kobieta okazała się osobą świetnie przygotowaną do administrowania tak wielkim majątkiem. Prowadziła skromne życie, wypełnione pracą i modlitwą.

Zaangażowana w działalność  oświatowo-wychowawczą, organizowała kursy oświatowe, nauki śpiewu i muzyki, przedstawienia teatralne, zakładała chóry i biblioteki. Sprowadzała polskie książki i polską prasę, które też bezpłatnie rozdawała. Kupowała instrumenty muzyczne dla

chórów, zespołów i uzdolnionej młodzieży, fundowała też stypendia dla mających talent muzyczny młodych ludzi. Po zamknięciu potulickiej szkoły w okresie kulturkampfu sama prowadziła lekcje języka polskiego, historii ojczystej oraz śpiewu i gry. Urządzała koncerty w pałacu w

Potulicach oraz w innych miejscowościach należących do jej majątku, ale chętnie uczestniczyła też w wiejskich wieczorach muzycznych, zabawach ludowych, podczas których grała, uczyła pieśni religijnych, patriotycznych i ludowych, a także tańców narodowych. Jej działalność popularyzująca kulturę zyskiwała naśladowców wśród właścicieli ziemskich, ale też bogatych chłopów.

Potulicka wspierała wiele dzieł charytatywnych: wyroby ręczne wykonane podczas prowadzonych przez nią warsztatów rękodzielniczych dla kobiet przekazywała na rzecz instytucji dobroczynnych lub sprzedawała, a za zebrane środki finansowała na przykład zakład dla nieuleczalnie chorych

na Łazarzu w Poznaniu. Systematycznie pomagała finansowo siostrom szarytkom i siostrom pasterkom założonym przez Marię Karłowską. Przeciwstawiając się germanizacji, udzieliła finansowego wsparcia Marcinowi Biedermannowi, który skupował ziemię od Niemców i odsprzedawał ją polskim spółkom parcelacyjnym. Dzięki staraniom hrabiny powstała parafia w Samsiecznie, gdzie odnowiła i wyposażyła dotychczasowy kościół filialny. Wyremontowała również kościół parafialny w Ślesinie. Duże kwoty przekazywała na utrzymanie kościoła w Nakle. Zakładając fundację na bazie dóbr klucza potulickiego, dochody z niej – o czym już rozmawialiśmy – przeznaczyła na KUL, zaś pałac z otaczającym go parkiem przekazała w 1932 roku Towarzystwu Chrystusowemu dla Polonii Zagranicznej.

Za swą działalność była nękana przez władze pruskie: grzywnami, rewizjami, po wybuchu I wojny światowej zarekwirowaniem części pałacu na szpital wojskowy, a w 1918 roku podpaleniem pałacu.

KAI: Z okazji 154. rocznicy urodzin hrabiny Potulickiej KUL przygotował poświęconą jej wystawę. Co udało się zachować i pokazać?

Wystawa, przygotowana przez pracowników Biblioteki Uniwersyteckiej i Archiwum Uniwersyteckiego, prezentuje wiele cennych archiwaliów ze zbiorów uczelni, przede wszystkim kopie korespondencji między hrabiną Potulicką i ks. rektorem Kruszyńskim oraz dokumenty związane z ustanowieniem fundacji, a potem jej zmiennymi losami. Ponadto zgromadzono kopie dokumentów ukazujących inne dobroczynne działania hrabiny. Wystawiono też kilka z niemal 700 woluminów podarowanych BU KUL przez hrabinę. Zaprezentowano również publikacje poświęcone naszej donatorce i jej fundacji, historię rodu oraz zdjęcia dawnych i współczesnych Potulic. Wydarzenie to było również jedną z okazji do świętowania 90. rocznicy utworzenia fundacji, której władze wręczyły pamiątkowe medale osobom zasłużonym dla tego dzieła.

Zapraszam serdecznie do obejrzenia tej wystawy w Bibliotece Uniwersyteckiej KUL, bo ukazuje ona wyjątkową osobę i jej wielkie dzieła, a przy tym uświadamia, jak wiele dobra może uczynić człowiek oddany w swym życiu wielkim ideałom. Wystawa, nosząca tytuł „Bogu i Ojczyźnie. Hrabina Aniela Potulicka”, jest także dostępna na stronie internetowej naszego uniwersytetu, podobnie jak film o hrabinie, przygotowany przez TV KUL, mający swą premierę podczas uroczystego

otwarcia wystawy. 

KAI

[FOTO: 

Słowa kluczowe:

Kościół

,

Lublin

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook