Jedynie prawda jest ciekawa

Radziwiłł: Dla ustawodawcy lekarze to oszuści?

07.12.2011

Trwa spór środowiska lekarzy z Ministerstwem Zdrowia dotyczący zasady wypisywania recept. Od stycznia 2012 roku zmieniają się procedury związane z wystawianiem recept. Lekarze nie zgadzają się na zmiany, które mają wejść w życie. Z pytaniem co budzi sprzeciw lekarzy w nowych przepisach portal Stefczyk.info zwrócił się do Konstantego Radziwiłła, byłego prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej:

Problemy związane z receptami wynikają wprost z przepisów, które obowiązują, oraz tych, które mają wejść w życie od 2012 roku. One zmieniają zasady wypisywania recept oraz refundacji leków. Zmieniają one również zasady odpowiedzialności za wypisywanie recept. Lekarze protestują w tej sprawie, ponieważ kilka zapisów ustawowych budzi nasz niepokój. W środowisku zawrzało na tyle, że lekarze są gotowi do zbiorowego nieposłuszeństwa. Sprzeciw budzą szczególnie trzy punkty.

Po pierwsze, ustawa nakłada na lekarza obowiązek sprawdzania, czy pacjent jest ubezpieczony czy nie. Tymczasem nie ma dobrego sposobu sprawdzenia, czy ktoś jest ubezpieczony. Nałożenie na lekarzy takiego obowiązku jest więc wprowadzeniem wymagań nie do spełnienia. Nie działa system sprawdzania, czy dana osoba jest wykazie ubezpieczonych. Nie ma także dokumentu, który by potwierdzał ubezpieczenie. Jest szereg dokumentów, którymi się posługujemy w służbie zdrowia, ale żaden nie jest dokumentem w stu procentach pewnym. Tymczasem za każdą pomyłkę lekarz ma być karany karą nienależnej refundacji. To on będzie musiał zapłacić za leki, jeśli pacjent nie był ubezpieczony.

Należy również pamiętać, że ogromna większość Polaków jest ubezpieczona, albo korzysta ze służby zdrowia, jak ubezpieczony. To oznacza, że cała maszyneria poświecona sprawdzaniu, kto ubezpieczony jest, a kto nie jest kosztuje więcej, niż ewentualne leczenie nieubezpieczonych.

Drugą sprawą zapalną jest nowy obowiązek, jaki na lekarzy nakłada ustawa. Będą oni musieli na formularzu recepty zaznaczać stopień odpłatności i refundacji leku. Leki refundowane są podzielone na różne kategorie. Za niektóre się w ogóle nie płaci, za większość płaci się jakąś część. Nowy obowiązek oznacza, że lekarz będzie się musiał nauczyć na pamięć cen i stopnia refundacji ponad trzech tysięcy leków z listy leków refundowanych. Co więcej, ta lista co dwa miesiące jest zmieniana, więc jest to oczekiwanie absurdalne. Szczególnie, że jeśli lekarz się pomyli to w aptece pacjent zapłaci i tak tyle, ile ma zapłacić zgodnie z prawem i stawkami. Nałożenie tego obowiązku z jednoczesnym karaniem ich znów nienależną refundacją wygląda jak złośliwość.

Trzecia sprawa, która budzi sprzeciw lekarzy, to tzw. udokumentowanie medyczne zasadności wypisania leku. Tu otwiera się wielkie pole do nadużyć. Mamy w tym z resztą praktykę. Kontrolerzy NFZ, którzy sprawdzają zasadność wypisania leku, robią to w sposób daleki od kontroli lekarza przez lekarza. To coraz częściej wygląda jak wyszukiwanie kruczków i złośliwości. Teraz będzie jeszcze gorzej. Zgodnie ze zmianami np. lekarz chory na cukrzyce, wypisując sobie receptę, musi mieć dowód od diabetologa, że cierpi właśnie na cukrzycę. Tymczasem cukrzyca jest chorobą, którą zdiagnozować może każdy lekarz. Wymaganie, żeby lekarze gromadzili zaświadczenia od innych lekarzy specjalistów jest nieuzasadnione. Narzucenie lekarzom obowiązku dodatkowego dokumentowania chorób jest bezsensowne z punktu widzenia praktyki lekarskiej. Szczególnie, że podczas pracy lekarze zawsze mają mało czasu a wielu pacjentów.

Patrząc na nowy system związany z receptami i płatnościami za leki odnosi się wrażenie, że ustawodawca zakłada, że znakomita większość lekarzy to oszuści, współpracujący z pacjentami i aptekarzami. Podejrzewanie, że znacząca część recept została wypisana nie w związku z chorobą, albo osobom nieuprawnionym jest równoznaczne z podejrzewaniem każdego o bycie potencjalnym przestępcą. Takie założenie jest absurdalne i nieprawdziwe. Proponowane rozwiązania doprowadziły do protestu lekarzy. Środowisko przypomina, że obowiązkiem lekarzy jest leczenie pacjentów, a nie wypełnianie kolejnych biurokratycznych wymogów.

not saż
[fot. Sxc.hu]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook