Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Radwański: Igrzyska to poroniony pomysł

17.04.2014

Rozmowa z Robertem Radwańskim, trenerem tenisa, ojcem Agnieszki i Urszuli Radwańskich.

Stefczyk.info: w Krakowie wciąż trwają przygotowania do organizacji Igrzysk Olimpijskich. Niedawno natomiast w Komitecie Organizującym imprezę doszło do skandalu, który zakończył się wymianą władz. Czy w Pana ocenie jest sens organizować w Małopolsce Igrzyska?

Robert Radwański: Jestem przeciwnikiem organizacji Igrzysk. Podstawową motywacją w tej sprawie są względy finansowe. Miasto jest miastem turystycznym, ma zabytki, które są studnią bez dna. Pieniądze trzeba wykorzystywać na utrzymanie pięknych zabytków, które kuszą ludzi. Nam nie potrzebna olimpiada, by przyciągać do Krakowa. Szczególnie, że odpowiedniej infrastruktury, dojazdów, połączeń do Krakowa czy Zakopanego nie mamy. Nie mamy również infrastruktury sportowej potrzebnej do organizacji imprezy.

Igrzyska w Krakowie są zatem nierealne?

To są mrzonki. Równie dobrze Kraków mógłby organizować lot na Marsa. To mogłoby kosztować tyle samo, a to też przecież dobry pomysł. Nauka by skorzystała, Kraków byłby sławny. Igrzyska, czy lot na Marsa – to podobna inicjatywa. Lepiej jednak trzymajmy się ziemi, róbmy swoje, nie marnujmy pieniędzy. I nie organizujmy etatów ludziom, odpowiedzialnym za przygotowania.

O to w tej sprawie może chodzić? Igrzyska mogą być szansą na pasożytnicze praktyki?

Zbyt mało wiem o tej sprawie, by jednoznacznie się wypowiadać. Tak głęboko nie znam tych spraw. Jednak wiem, że Kraków jako miasto nie może uczestniczyć w takich głupotach. Z tego, co słyszeliśmy, w Komitecie zorganizowano wielu ludziom etaty. To nie jest w porządku. To jest poroniony pomysł, ale przy okazji jest trochę osób, które sobie dobrze z tego pomysłu żyją.

Pan od lat walczy w Krakowie o tereny, na których chce Pan zorganizować szkołę tenisa. Jednak miasto nie jest tym zainteresowane.

To już trwa dziewięć lat. To jest jak poszukiwanie świętego Graala. Wystarczy zobaczyć, jak jest zorganizowany tenis w Krakowie, jak jest traktowany. Każdy klub krakowski ma problemy. Nawet prywatne mają rzucane kłody pod nogi. Obraz krakowskiego tenisa to sprawa na osobną rozmowę. To jest skandal, szczególnie, że dwie najlepsze polskie zawodniczki pochodzą właśnie z Krakowa. Gdyby władze były choć neutralne, to byłoby dobrze. One jednak działają nam wbrew, stosują obstrukcję.

Czyli nie na każdym sporcie w Krakowie władzom zależy...

Oczywiście, że nie na każdym sporcie zależy władzom. Być może gdyby wnuczka prezydenta Majchrowskiego grała w tenisa, to może byłoby lepiej. Jednak jest inaczej, więc jesteśmy traktowani z niechęcią, ledwo się nas toleruje. Jeśli się zmieni władza to być może coś się polepszy.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. tygodnik „wSieci”]

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook