Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Pyza i Wikło we „wSieci”: „Wojna o caracale”

19.05.2017
drugawojnaocaracalewsieci1270x71454fv6s4v6s
Pyza i Wikło we „wSieci”: „Wojna o caracale”

„Cała obecna wojna Platformy w sprawie caracali polega na stworzeniu wrażenia, że dobry kontrakt wynegocjowany przez rząd PO-PSL został zduszony przez Macierewicza przy pomocy Berczyńskiego. To tylko kontynuacja nieustannej politycznej batalii z ministrem obrony” - podkreślają Marek Pyza i Marcin Wikło w najnowszym numerze tygodnika „wSieci”.

Autorzy artykułu „Druga wojna o caracale” przypominają, że problemy z francuskimi helikopterami nie zaczęły się wczoraj.  

„Obserwując trwającą od kilku tygodni medialną awanturę wokół śmigłowców wielozadaniowych dla polskiej armii, można by pomyśleć, że problem pojawił się dopiero po nieszczęsnym wywiadzie Wacława Berczyńskiego dla „Dziennika Gazety Prawnej”, a wcześniej – przez sześć lat! – nie działo się nic niepokojącego. Tak chciałaby to widzieć opozycja” — czytamy w tekście. 

Dziennikarze zadają kluczowe pytanie: Skąd biorą się w tej sprawie tak wielkie emocje wśród polityków PO?  

Marek Pyza i Marcin Wikło przypominają, że „największe zakupy dla armii rozstrzygnięto w kwietniu 2015 r., po trzech latach od ogłoszenia przetargu”. Politycy koalicji PO-PSL poinformowali wtedy, że to właśnie firma Airbus Helicopters i jej maszyna H225M Caracal została zakwalifikowana do końcowego etapu negocjacji 

„Przetarg od samego początku budził poważne wątpliwości. Najpierw armia potrzebowała 26 maszyn, później 70, by w końcu te same pieniądze chcieć wydać na 50 śmigłowców. Jak się ostatecznie okazało, polski rząd postanowił kupić najdroższe wiropłaty na świecie (ich cena z niewiadomych przyczyn z czasem rosła, by ostatecznie osiągnąć zawrotne ok. 65 mln euro za sztukę, dotychczas nikt na świecie nie kupował tak drogo)” — przekonują autorzy.  

Dziennikarze zwracają też uwagę na cały szereg błędnych i kontrowersyjnych decyzji dotyczących zakupu caracali.  

„Kolejną niezrozumiałą decyzją MON było zamówienie dla wszystkich rodzajów wojsk śmigłowców zbudowanych na tej samej platformie. Chodzi o bazową konstrukcję maszyn, w pewnym stopniu porównywalną z płytą podłogową w samochodach. To założenie z pozoru sensowne. Teoretycznie oznacza tańsze serwisowanie czy szkolenie pilotów. Jednak założenie to było przez wielu ekspertów mocno krytykowane” — czytamy.  

I jak się okazuje, politycy ówczesnej ekipy rządzącej uparcie trwali przy swojej decyzji, pomimo ostrzeżeń i krytyki ze strony wojskowego dowództwa! Marek Pyza i Marcin Wikło informują, że dotarli do niejawnych dokumentów, które dowodzą, że resort obrony narodowej dostawał jasne ostrzeżenia, że planowany zakup nie jest korzystny dla polskiej armii. 

Dziennikarze cytują pismo gen. Mieczysława Cieniucha z 7 lipca 2011 r., ówczesnego szefa Sztabu Generalnego WP, skierowane do gen. Zbigniewa Głowienki, dowódcy Wojsk Lądowych, w którym zawarta jest krytyczna opinia na temat planowanego zakupu śmigłowców.  

„Oceniono, że idea pozyskania różnego typu statków powietrznych na bazie wspólnej platformy bazowej napotka realne i uzasadnione trudności. […] W opinii Sztabu Generalnego WP, za zasadne uważa się rozważenie możliwości pozyskania przedmiotowych śmigłowców w oparciu o dwie platformy śmigłowcowe” — czytamy.  

Z kolei w dalszej części dokumentu generał wyjaśnia, że w takim układzie znacznie szybciej można by dostać np. śmigłowce transportowe, które „nie wymagają integracji z zaawansowanymi systemami uzbrojenia”. I jak przypominają autorzy artykułu, w tym czasie ministrem obrony w pierwszym rządzie Donalda Tuska był Bogdan Klich.  

„Dwa lata później temat „superśmigłowca” wraca. 7 sierpnia 2013 r. (ministrem obrony jest wówczas Tomasz Siemoniak) odbywa się posiedzenie ścisłego kierownictwa resortu, na którym zapadają ustalenia, że wojsko ma być wyposażone w śmigłowce oparte na jednej platformie. Dotarliśmy do miażdżącej opinii na ten temat, którą Siemoniakowi i podsekretarzowi stanu w MON ds. uzbrojenia i modernizacji, gen. Waldemarowi Skrzypczakowi, przesłał gen. Mieczysław Gocuł, który wtedy pełnił funkcję szefa Sztabu Generalnego WP” — piszą dziennikarze.  

„Pomimo wzrostu możliwości i zdolności operacyjnych oraz ujednolicenia pakietu logistyczno-szkoleniowego należy się liczyć z nieuzasadnionymi potrzebami operacyjnymi, wzrostem kosztów oraz tym, że uzyskane zdolności nie zostaną w pełni wykorzystane przez poszczególne Rodzaje Sił Zbrojnych” — cytują autorzy. 

Na dodatek ówczesne kierownictwo ministerstwa zlekceważyło przestrogi Służby Kontrwywiadu Wojskowego, która wskazywała, że wielokrotna zmiana warunków, niesie za sobą „potencjalne zagrożenia prawidłowości przetargu”.  

„Cała obecna wojna Platformy w sprawie caracali polega na stworzeniu wrażenia, że dobry kontrakt wynegocjowany przez rząd PO-PSL został zduszony przez Macierewicza przy pomocy Berczyńskiego. To tylko kontynuacja nieustannej politycznej batalii z ministrem obrony” — podkreślają Pyza i Wikło.  

Więcej o błędach, kontrowersjach i niewyjaśnionych do dziś problemach z przetargiem na śmigłowce w najnowszym w najnowszym numerze tygodnika „wSieci”. Już 15 maja, także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html. Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół –www.siecprzyjaciol.pl.

ak/"wSieci"/wPolityce.pl

[fot. "wSieci"/YouTube]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook