Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Gronkiewicz słucha, kiedy chce

01.12.2011

Ile warte jest zdanie mieszkańców Warszawy dla prezydent miasta? Zależy, do czego jest jej potrzebne. Pani prezydent i większość w radzie stolicy obnażyli swój stosunek do opinii mieszkańców – pisze dla portalu Stefczyk.info Marek Pyza

Mimo negatywnej opinii wszystkich zainteresowanych, Rada Warszawy zdecydowała, że nowa przeprawa przez Wisłę będzie nazywać się Mostem im. Marii Skłodowskiej-Curie zamiast planowanym Mostem Północnym. Większość w radzie gorąco wspierała prezydent Hanna Gronkiewicz –Waltz.

Przeciwny temu pomysłowi był Zespół Nazewnictwa Miejskiego, również rady dzielnic Białołęka i Bielany, a przede wszystkim 80 proc. z 7000 warszawiaków, którzy wzięli udział w negocjacjach społecznych.

Radnym to nie przeszkodziło. By przekonać niezdecydowanych, na krzesłach wszystkich rajców rozłożono specjalnie na tę okoliczność wydane książki-albumy o wielkiej Polce (nigdzie indziej nie dostępne), na sesji pojawiła się i zabrała głos rzadko widywana sama Hanna Gronkiewicz-Waltz. Wszystko byle tylko przeforsować pomysł – powtórzmy – sprzeczny z wolą mieszkańców miasta. W płomiennym przemówieniu forsowała wersję z nazwiskiem noblistki wbrew – powiedzmy to jeszcze raz – stanowisku warszawiaków.

Nie mam oczywiście nic przeciw Marii Skłodowskiej-Curie ani nadawaniu nowemu mostowi jej imienia. Dziwi mnie tylko ta niekonsekwencja radnych i pani prezydent. Przez wiele miesięcy toczyli oni zaciekły bój o niedopuszczenie do budowy pomnika Lecha Kaczyńskiego, pary prezydenckiej czy też wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej. Jakież to nie padały wówczas argumenty – na pierwszy ogień poszła walka o nienaruszalność wizualną Krakowskiego Przedmieścia. Gdy przypomniano, że ingerencja w zabytkową okolicę miała miejsce w czasie poprzedniej kadencji i obok pomnika Mickiewicza postawiono paskudną knajpę, zmieniono arsenał. Pani prezydent wspaniałomyślnie uznała, że decyzję podejmą wyborcy. Po wstrząsającej kampanii zohydzania moherów spod krzyża, dla ankietowanych wymyślono dobrze spreparowane pytanie – czy chcą „kolejnego” pomnika, poza tym, który stoi na Powązkach. Oczywiście większość nie chciała nic dublować, więc Gronkiewicz-Waltz mogła uznać temat za zamknięty. W badaniu wzięło udział niewiele ponad 1000 osób.

Niestety pani prezydent ma tak wielki irracjonalny lęk przed pomnikiem smoleńskim, że za nic nie zgodzi się na postawienie go, dopóki będzie rządzić miastem.

Dobrze chociaż, że odkryła karty i nikt już nie może mieć wątpliwości, iż odwołuje się do głosu mieszkańców tylko wtedy, gdy jest jej on na rękę. Gdy wadzi, bez mrugnięcia okiem go lekceważy. 

Marek Pyza

[fot. PAP  / Radek Pietruszka]

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook