Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

„Puszczalskie” na ulicach Gdańska

23.09.2011

1 października ulicami Gdańska po raz pierwszy w Polsce ma przejść „marsz puszczalskich”. To impreza feministek, które postanowiły w kontrowersyjny sposób protestować przeciwko obarczaniu ofiar przemocy seksualnej winą za ich krzywdę. Jednak marsz mimo szczytnego celu, jaki mu przyświeca, wywołuje wiele kontrowersji.

O to skąd się wziął pomysł na tę imprezę oraz o komentarz w tej sprawie portal Stefczyk.info poprosił publicystkę Martę Brzezińską z portalu Fronda.pl. Zaznacza ona, że inicjatywa ma swój początek w „nie do końca przemyślanej, wypowiedzi jednego z kanadyjskich policjantów, który poradził, że gwałtu najprościej uniknąć nie ubierając się jak puszczalska”. Choć policjant szybko wycofał się ze swoich słów i przeprosił za nie, feministki rozpoczęły ogólnoświatową akcję, polegającą na organizowaniu pochodów, w czasie których bardzo skąpo i wyzywająco ubrane kobiety wyrażają sprzeciw wobec sposobu myślenia, jaki zaprezentował policjant z Kanady.

„Skąpo odziane kobiety, prawie półnagie, w ostrym makijażu mają po raz pierwszy zawitać do Polski. To przykra wiadomość” – mówi Brzezińska. Zaznacza, że choć trudno winić ofiary gwałtu, to prawdą jest, że strój może być prowokujący. „Być może niefortunne jest rozpatrywanie kwestii ubioru w kontekście gwałtu w kategorii winy, ale nie ukrywajmy - strój może być PROWOKUJĄCY. I niestety często tak właśnie jest!” – tłumaczy dziennikarka. Marta Brzezińska zaznacza, że kobiety „często, świadomie lub mniej, prowokują mężczyzn”. „Doskonale rozumiem panie, które ciekawym strojem chcą podkreślać swoją kobiecość, może nieco kokietować, ale często patrząc na przechodzące ulicą dziewczyny, odnoszę wrażenie, że mocno przekraczają granice, nie tylko dobrego smaku, ale i przyzwoitości” – zaznacza rozmówczyni portalu Stefczyk.info. Dodaje, że choć „nie potępia skąpych strojów”, to zauważa, że „nie każde miejsce jest właściwe dla każdego stroju”.

„Swoim ubiorem kobieta w pewien sposób daje wyraz szacunku względem samej siebie i swojego ciała. Wulgarny makijaż, wyzywające strój, który tak naprawdę więcej odkrywa, niż zakrywa, to może nie zachęta do gwałtu, ale pewna prowokacja i niewątpliwie świadectwo o sobie samej. W pewien sposób takie kobiety dokonują samogwałtu na swojej kobiecości” – tłumaczy Brzezińska i zaznacza, że świadczy o tym najlepiej maszerowanie pod hasłem „Marsz Puszczalskich” (czy za granicą „Dziwek”).

KL

[Fot. „Marsz dziwek” w Niemczech PAP/DPA FRANK EPPLER]


CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook