Jedynie prawda jest ciekawa

Publicysta lewicowej „Polityki” gani „Wyborczą”

16.04.2017

Już nawet publicysta lewicowego tygodnika „Polityka” krytykuje poczynania w wydawnictwie Agora. Nic dziwnego, skoro wyszła na jaw informacja, że mimo trudnej sytuacji finansowej na Czerskiej, zarząd zgarnął w ubiegłym roku milionowe pensje.

Jak  wynika ze sprawozdania finansowego wydawnictwa Agora, zarząd spółki zgarnął w ubiegłym roku monstrualne wynagrodzenia i premie. W porównaniu do roku 2015, jest to aż 5,686 mln zł więcej!  

Jest to o tyle kuriozalna sytuacja, że spółka notuje spadki sprzedaży swoich tytułów, w tym „Gazety Wyborczej”, a także znaczne utraty dochodu z reklam. O ciężkiej sytuacji w Agorze świadczą również dane o zwolnieniach w 2016 roku. Pozbyto się 176 etatowych pracowników.  

„Takich rzeczy jak wydawca „GW” robić po prostu się nie godzi. Nie wolno w tym samym momencie ciąć do kości kosztów pracy, a jednocześnie fetować zarządu sowitym planem motywacyjnym. Zwłaszcza, gdy koncern działa w branży takiej, jak media opiniotwórcze. (…) „Nam nie jest wszystko jedno” – głosi motto drukowane codziennie na pierwszej stronie tytułu wydawanego przez Agorę. Gdy się patrzy na sposób rozegrania kwestii zwolnień grupowych to zdanie nie wygląda zbyt przekonująco” - napisał na Facebooku Rafał Woś z „Polityki”.  

Publicysta zauważa, że gdyby podobna rzecz miała miejsce na Zachodzie, z pewnością zrodziłoby to potężne oburzenie czytelników i organizacji dziennikarskich. „A u nas? Parę (nieprzesadnie nawet mocnych) szturchańców o znienawidzonych politycznych przeciwników, których i tak można przecież łatwo zbyć, że „oszaleli z nienawiści”. I co z tego? Nic” - dodaje Woś. 

Przykład Agory  jest dla dziennikarza okazją do refleksji nad stanem polskiego rynku medialnego.  

„To kraj gdzie władza kapitału jest niemal nieograniczona, a solidarność branżowa czy pracownicza właściwie nie istnieje” - pisze Woś, podkreślając jednocześnie, że to sama „Wyborcza” doprowadziła do takiego stanu: „Najpierw rozpinając parasol ruchu społecznego „Solidarność” nad demolowaniem starych zabezpieczeń: choćby przedstawiając związki zawodowe jako skazane na wymarcie dinozaury. A potem zbyt długo tłumacząc Polakom, że brutalny, antypracowniczy neoliberalny kapitalizm to jest właśnie ten wymarzony Zachód do którego tak długo tęskniliśmy”. 

Publicysta, jak sam to zaznacza, nie cieszy się z faktu kłopotów „GW”. Jego zdaniem to szerszy obraz skurczenia się rynku mediów opiniotwórczych i zrodzenia się dwubiegunowości:  

„ Z jednej strony garstka wpływowych, ale nielicznych „nazwisk” z drugiej szeregi media workerów, których dziennikarska codzienność przypomina siedzenie przy taśmie produkcyjnej i dokręcanie dzień po dniu tej samej śrubki” - pisze Rafał Woś i ocenia, że najwyższa pora, by rozpocząć rozmowy o strategii odbudowy zaufania do mediów opiniotwórczych i kwestii finansowania medialnych tytułów, publicznych i prywatnych. 

ak/wirtualnemedia.pl 

[fot. Fratria]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook