Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Pszczółkowski: bez dostępu do dowodów się nie da

01.02.2014

Rozmowa z mec. Piotrem Pszczółkowskim, pełnomocnikiem części rodzin ofiar tragedii smoleńskiej.

Stefczyk.info: prokuratura wojskowa w grudniu skierowała do Rosji wniosek o pomoc prawną ws. smoleńskiej – pisze „Nasz Dziennik”. Chodzi o dokonanie kolejnej kopii nagrań z czarnych skrzynek tupolewa. Jak oceniać fakt, że po niemal czterech latach śledczy wracają do tej sprawy?

Mec. Piotr Pszczółkowski: Najważniejszy wniosek, jaki płynie z tej wiadomości to nauczka dla nas, że to, co do tej pory dzieje się w śledztwie smoleńskim, jest bez sensu. Jeśli prokuratura co i rusz potrzebuje nowych kopii, potrzebuje nowych zapisów, a stare wydają się, że nie odpowiadają wymogom opiniowania, to świadczy, że bez dowodów rzeczowych prowadzenie tego śledztwa to fasadowa działalność. Dopóki nie będzie w Polsce możliwości nieskrępowanego dostępu do dowodów rzeczowych – wraku i rejestratorów w ich oryginałach – to będziemy skazani na kolejne powtarzanie zapisów itd.

To widać było od samego początku...

Warto przypomnieć tę sytuację – nawet nie komiczną, znając wagę sprawy - gdy ministrowi Jerzemu Millerowi zabrakło kilkunastu sekund. Trzeba było wracać po nowy zapis do Moskwy. Topi się miliony w fasadowych działaniach zamiast powiedzieć twardo: bez dowodów się nie da.

Jednak rząd oddał Rosji wszystko, a takie stanowisko nie robi na Rosji wrażenia. Co można zatem zrobić?

Oczywiście rząd wybrał taką ścieżkę prowadzenia śledztwa. To nie prokuratura za to odpowiada. Ona przez decyzje władz musi się zwracać do strony rosyjskiej z wnioskiem o międzynarodową pomoc prawną. Liczę, że ktoś się obudzi w rządzie i stworzy śledczym warunki do prowadzenia tej sprawy. Prowadzenie śledztwa na odległość będzie skazywało nas na coraz to nowe informacje, jak wiadomości „Naszego Dziennika”. Mamy śledztwo prowadzone gościnnie na terenie Rosji. Najważniejsze dowody są w Rosji. Tak długo, jak ten stan będzie tolerowany tak długo będziemy widzieli efekty prowadzenia gościnnego śledztwa. To trzeba zmienić.

Jak oceniać obecne działania NPW?

To nie jest wina prokuratury. Jeśli śledczy czy biegli uznali, że zapisy czarnych skrzynek nie wypełniają standardów to dobrze, że ktoś postanowił pozyskać nową kopię, a nie zamiatał wątpliwości pod dywan. To jednak nie zmienia faktu, że w tym śledztwie potrzebny jest dostęp do dowodów. Tego postępowania nie można zamknąć bez swobodnego dostępu do dowodów. I to nie tylko dostępu prokuratorów i biegłych, ale również stron, pełnomocników i niezawisłego sądu. Bez dostępu do dowodów, nie można zakończyć śledztwa. Choćby dlatego, że cały czas widzimy, że coś trzeba uzupełniać, pozyskiwać od nowa itd.

Może się okazać, że śledczy pracują na zmanipulowanych danych i zapisach, więc dotychczasowe ustalenia należy wyrzucić do kosza?

Oczywiście, że jest takie ryzyko. Ktoś może kiedyś odkryć, że pozyskiwane zapisy nie odpowiadają zapisom zgodnym z prawdziwymi, ktoś może odkryć fałszerstwo w zapisach czarnych skrzynek. I wtedy cały dotychczasowy plan pracy prokuratury będzie bezwartościowy. Trzeba i to mieć na uwadze. Sama prokuratura nie poradzi sobie jednak z rozwiązaniem problemów. Wygląda na to, że żadnemu organowi administracyjnemu w tym kraju nie zależy na tym, by śledztwo smoleńskie prowadzone było przyzwoicie. A to stanie się, gdy śledczy nie będą musieli pisać wniosku o międzynarodową pomoc prawną, by pozyskać dowodów z postaci kopii zapisów czarnych skrzynek.

Rozmawiał TK
[Fot. Raport Millera]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook