Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Przebudzenie koalicji

18.02.2014

1. Do tej pory koalicji Platformy i PSL-u nie przeszkadzała ani unijna polityka klimatyczna, ani brak tej przemysłowej. Po ponad 6 latach rządzenia Tusk i Piechociński się obudzili i „krzyczą” niestety na razie tylko w Polsce.


Wicepremier i minister gospodarki zarazem Janusz Piechociński na odbywającym się wczoraj w Warszawie forum „Zmieniamy polski przemysł” stanowczo stwierdził, „że w interesie stabilności Europy jest zrównoważenie celów klimatycznych i przemysłowych”.
Sugerował w ten sposób, że zaostrzanie polityki klimatycznej forsowane przez Komisję Europejską i Parlament godzi w odradzający się europejski przemysł i grozi jego wyprowadzką w inne części świata.
Szkoda, że rządząca koalicja dostrzegła ten nabrzmiewający problem dopiero teraz i jeszcze większa szkoda, że jej przedstawiciele debatują o tym tylko w Polsce, bo jakoś nie słychać, żeby podnosili tego rodzaju wątpliwości na forum instytucji unijnych.

2. Przypomnijmy tylko, że w grudniu roku 2008 po szczycie KE w Brukseli, który przyjął tzw. pakiet klimatyczno-energetyczny, Premier Donald Tusk jak to ma w zwyczaju ogłosił, że osiągnął sukces. Już wtedy było wiadomo, że cena tego sukcesu będzie niezwykle wysoka i zapłacą nią nabywcy energii elektrycznej i cieplnej w Polsce.
Właśnie wtedy firma doradcza McKinsey działając na zlecenie polskiego ministerstwa gospodarki opublikowała raport tylko o kosztach inwestycji niezbędnych w naszym kraju aby zredukować emisję CO2 o 20% do roku 2030, a więc w czasie o 10 lat dłuższym niż przyjęte przez Unię stanowisko na negocjacje w Kopenhadze.
Te koszty miały wynieść aż 92 mld euro (a więc po ówczesnym kursie astronomiczną kwotę 380 mld zł) i zdaniem ekspertów aby wywiązać się z tego zobowiązania w latach 2011-2015 powinniśmy przeznaczać na ten cel 2,5 mld euro rocznie, a w kolejnych 5-latkach 3,6 mld euro, 5,4 mld euro i 6,9 mld euro rocznie.
A to tylko część kosztów. Kolejne to wydatki poszczególnych firm na zakup dodatkowych pozwoleń na emisję, co będzie szczególnie obciążające dla energetyki, hut i przedsiębiorstw chemicznych od roku 2014 kiedy limity dla poszczególnych krajów UE będą w każdym roku mniejsze.

3. Koszty inwestycji zdaniem ekspertów w największym stopniu musi ponieść przemysł. Energetyka przez 20 lat będzie musiała wydać ok.35 mld euro (ograniczenie energetyki węglowej , uruchomienie energetyki atomowej i wytwarzanie energii ze źródeł odnawialnych), przemysł chemiczny ok.4 mld euro i hutnictwo także ok.4 mld euro.
Takie wydatki energetyki zdaniem ekspertów, podniosą koszty funkcjonowania tej branży o 4,3 mld euro co oznacza, że przerzucone zostaną one na odbiorców prądu, a więc energia będzie sukcesywnie drożeć po kilkanaście procent rocznie.
Konsumenci poniosą jeszcze wyższe obciążenia szczególnie w sektorach budowlanym i środków transportu. Dostosowanie budynków do wyśrubowanych norm oszczędzania energii w ciągu 20 lat ma kosztować 24 mld euro, a środków transportu 22 mld euro. Oczywiście pozwoli to później na obniżenie wydatków na energię ale najpierw tak ogromne pieniądze trzeba wydać.
Ten raport pokazał niekompetencję ,a wręcz nieodpowiedzialność rządu Donalda Tuska. Jak można się było godzić na taką redukcję CO2 i dodatkowe płatności skoro przybliżone wyliczenia pokazuje, że jest to ponad możliwości finansowe nawet tak zamożnych państw jak Niemcy czy Francja, a cóż dopiero takiego kraju na dorobku jakim jest Polska.
Co więcej obciążenia uderzą nie tylko w budżet państwa i w przedsiębiorstwa ale także znacząco w budżety polskich rodzin.

4. W styczniu tego roku Komisja Europejska ogłosiła zamierzenia w ramach nowego pakietu klimatyczno -energetycznego po roku 2020. Jak łatwo się domyślić proponuje znaczne zaostrzenie polityki klimatycznej, tym razem do roku 2030.
Udział energii ze źródeł odnawialnych w całości zużywanej energii w poszczególnych krajach członkowskich ma wynieść aż 27% (w pakcie klimatyczno-energetycznym do roku 2020 ten udział miał wynieść 20%, dla Polski miał został określony na 15%).
Jeszcze ostrzej został sformułowany główny cel tej polityki, który został określony na redukcję o 40% emisji CO2 w poszczególnych krajach członkowskich (w pakcie klimatyczno-eneretycznym do roku 2020 dla Polski, ta redukcja została określona na poziomie 20%).
Gdyby propozycja KE tak daleko idącego zaostrzenia polityki klimatycznej do roku 2030 została przyjęta, oznaczałaby najprawdopodobniej, że sumaryczne obciążenia związane z naszą członkostwem w UE, byłyby wyższe niż korzyści wynikające z tej obecności.
Dobrze więc, że rządząca Polską koalicja Platformy i PSL-u, zaczyna dostrzegać konsekwencje swej zgody z 2008 roku na politykę klimatyczną UE, szkoda tylko, że skarży się na nią tylko w Polsce, a na forum instytucji unijnych jej przedstawiciele ciągle milczą.

Zbigniew Kuźmiuk

[fot. PAP/ Leszek Szymański]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook