Jedynie prawda jest ciekawa

Protasiuk: Rząd musi zmienić służalcze nastawienie wobec Rosji

20.10.2012

Upubliczniając zdjęcia nagiego i okaleczonego ciała prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, który reprezentuje majestat naszego kraju Rosjanie po raz kolejny pokazali nam, co tak naprawdę znaczy dla nich Polska - - mówi Władysław Protasiuk, ojciec mjr. Arkadiusza Protasiuka, dowódcy lotu PLF 101 do Smoleńska, w rozmowie z "Naszym Dziennikiem".

Władysław Protasiuk podkreśla, że o zdjęciach ofiar katastrofy smoleńskiej, opublikowanych na rosyjskich stronach internetowych dowiedział się, podobnie jak o innych sprawach dotyczących katastrofy, z mediów.

"Nas, rodzin, w dalszym ciągu nikt nie informuje wcześniej o tego typu problemach. I mam o to olbrzymi żal do naszych władz. Nie dość, że całkowicie zawiodły po katastrofie, to nic się nie zmieniło do tej pory i w dalszym ciągu nasi rządzący wykazują wobec nas ignorancję i niezrozumienie. To jest olbrzymi wstyd dla nas, jako Polaków, że reprezentują nas takie osoby. Nie ma się co łudzić, że zaczną wreszcie uczyć się na własnych błędach. Choć z drugiej strony naiwnością jest już chyba łudzenie się, że to są tylko błędy. To jest świadome działanie na niekorzyść Narodu. Za moich czasów na takie coś mówiło się wprost: ZDRADA! Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że wiedząc o zamieszczeniu tych zdjęć na blogu jeszcze pod koniec września, nasi politycy nie uczynili nic, by po pierwsze - nie dopuścić do ich rozpowszechnienia, a po drugie - by choć przygotować rodziny na ten moment" - mówi ojciec majora Protasiuka. Podkreśla jednocześnie, że odpowiedzialnością rządu jest brak natychmiastowej reakcji na krążące w sieci zdjęcia.

"Pytam więc, dlaczego rząd z premierem Donaldem Tuskiem na czele, prezydent nie zrobili wcześniej nic w tej kwestii? Dlaczego nie starali się jakoś sprawy zdusić w zarodku, czekając, aż my, rodziny, dowiemy się o nich z mediów? Czy choć przez chwilę któryś z nich pomyślał, jak będziemy się czuć, gdy nagle, oglądając np. wydanie "Wiadomości" i niczego się nie spodziewając, zobaczymy te jakże drastyczne zdjęcia naszych bliskich?"

Władysław Protasiuk jest zbulwersowany tym, że zdjęcia półnagiego i okaleczonego ciała śp. Lecha Kaczyńskiego zostały "wystawione na widok publiczny", a polskie służby są wobec tego faktu bezradne.

"To jest coś nieludzkiego! Te zdjęcia nie powinny być umieszczane w mediach. Nie powinny w ogóle trafić do powszechnego obiegu. Powinny być dostępne tylko prokuraturze, do prac mających na celu ustalenie przyczyn tej katastrofy, a raczej do ustalenia przyczyn tego zamachu. Bo że to był zamach, od samego początku nie miałem najmniejszej wątpliwości. Skala zaś tych obrażeń, które można zobaczyć na omawianych zdjęciach, jedynie to potwierdza. Bo proszę mi wyjaśnić, jak inaczej te ciała, spadając zaledwie z kilku metrów - jeśli wierzyć parametrom podawanym przez raporty (skoro tupolew ściął brzozę na wysokości 6 metrów), mogły ulec aż takiej destrukcji? I pozwalając na epatowanie tymi obrazami, kremlowscy decydenci, którzy całkowicie pozbawili nas jakiegokolwiek wpływu na śledztwo, ba, nawet na decydowanie o tym, kiedy i czy otwierać trumny, by móc ostatni raz pożegnać się z naszymi dziećmi, żonami, mężami i rodzicami, po raz kolejny kpią sobie z Polaków. I jedyną reakcją naszych polityków ma być tylko wezwanie na pogawędkę o dobru i złu przy kawusi i ciasteczkach? To jest skandal".

Rozmówca "ND" przypomina też, że od samego początku Rosjanie prowadzili skuteczną dezinformację. Formułowali wiele kłamstw także pod adresem jego syna. O spowodowanie katastrofy już w pierwszych minutach oskarżali załogę TU-154M.
- "Propaganda i dezinformacja to są podstawowe umiejętności rosyjskich elit rządzących" - mówi Protasiuk. Ostro krytykuje też pomówienia Rosjan, którzy twierdzą, że autorami zdjęć ciał ofiar katastrofy są ich rodziny.

"Ile trzeba mieć obłudy i złych intencji, by coś podobnego pisać! (...) Jakim trzeba być idiotą, jakim nieczułym człowiekiem, żeby forsować takie głupoty? My naprawdę nawet dzisiaj nie jesteśmy w stanie w miarę spokojnie patrzeć na zdjęcia z pogrzebu, a co dopiero na zdjęcia zmasakrowanych ciał naszych bliskich. Podejrzewam, że zdecydowana większość z nas, nawet gdyby miała taką możliwość, to nie dałaby rady obejrzeć takich zdjęć. Jak więc miałoby nam zależeć, żeby były one ciągle pokazywane w telewizji czy drukowane w gazetach? Przecież to jest odzieranie ofiar z należnej im po śmierci czci".

Zdaniem Władysława Protasiuka, upublicznienie zdjęć w tym momencie nie jest przypadkowe. Ma odwrócić uwagę od sprawy zamiany ciał Anny Walentynowicz i Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej oraz wyczekiwanej przez rodziny konferencji z udziałem profesorów i ekspertów, którzy mają zaprezentować swoje badania. Nieprzypadkowe jest też ukazanie na zdjęciach właśnie ciała śp. prezydenta Kaczyńskiego.

"Upubliczniając zdjęcia nagiego i okaleczonego ciała prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, który reprezentuje majestat naszego kraju, Rosjanie po raz kolejny pokazali nam, co tak naprawdę znaczy dla nich Polska i ta wynoszona pod niebiosa przez premiera Donalda Tuska i prezydenta Bronisława Komorowskiego, przez ministra Radosława Sikorskiego i posłów PO na czele z panem Stefanem Niesiołowskim "przyjaźń polsko-rosyjska". Po stronie rosyjskich polityków - bo nie mówię tutaj o samych obywatelach - nie ma nie tylko żadnej przyjaźni, ale także nawet podstawowego współczucia, odrobiny empatii wobec Polaków oraz pozostałych narodów. Rosyjskim włodarzom od samego początku walczący o pamięć bohaterów narodowych bestialsko mordowanych przez NKWD polski prezydent był szalenie nie na rękę. Dlatego nawet po jego śmierci robią wszystko, aby niszczyć jego dobre imię, żeby ogołocić go z reszty szacunku i poniżyć. Dlatego też pokazano jego nagie ciało. Myślę, że w ten sposób chciano również uderzyć w brata śp. prezydenta - pana Jarosława Kaczyńskiego. Może chodziło o sprowokowanie go do czegoś, żeby obniżyć jego notowania?"

Nasz Dziennik / kop
[fot. KBWKLLP]
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook