Jedynie prawda jest ciekawa

Prof. Żaryn: władza nie jest wrażliwa patriotycznie

13.11.2012

Obecna ekipa rządząca nie jest w stanie pogodzić się z tym, że przez znaczną część narodu nie jest postrzegana jako spełniająca wymogi pewnej wrażliwości patriotycznej, w związku z tym jest kontestowana - mówi Gazecie Polskiej Codziennie prof. Jan Żaryn, wykładowca Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, były dyrektor Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej.

Prof Żaryn zaznacza także, że "ten protest, który miał miejsce 11 listopada, jest związany z marzeniem, żeby system wartości polskich, opartych na wrażliwości patriotycznej, na miłości do ojczyzny, wygrywał w życiu publicznym i żeby elity polityczne widziały tę wrażliwość jako swoją własną". Dlatego nie dziwią go ataki mainstreamowych mediów na konkurencyjny dla marszu prezydenckiego Marsz Niepodległości, o którym znów mówi się tylko w kontekście zamieszek, i o tym, że uczestniczą w nim ludzie niebezpieczni, posądzani o faszyzm. 

Te media i obóz rządowy traktują Marsz Niepodległości w kategoriach wyłącznie politycznych. W związku z tym używają kłamstwa do zniszczenia, a przynajmniej do pomniejszenia znaczenia przeciwnika politycznego. Władza sprowadziła do parteru swoje reakcje, kłamie i opowiada rzeczy niestworzone o niechcianej manifestacji, w której ujawniają się z jednej strony patriotyczne uniesienia, z drugiej zaś konkretne antyrządowe emocje.

Prof. Żaryn osobiście uczestniczył w Marszu Niepodległości, był w środku zgromadzenia, widział z bliska zamieszki.

Policja rozpoczęła blokadę, pojawiły się w jakiejś nieodległej przestrzeni jednostki w kapturach z zasłoniętymi twarzami, które wyglądały na nieprzypadkowe, przez kogoś zorganizowane. Ci ludzie znaleźli się gdzieś na czele pochodu i wtedy zaczęły się burdy. Grupa ta była jakimś zewnętrznym klonem, który wszedł w tenże marsz. Następnie policjanci zaczęli grozić, że użyją broni gładkolufowej, że należy się rozejść, wzywali kobiety w ciąży i z dziećmi oraz dziennikarzy, by opuścili miejsce zgromadzenia, dając do zrozumienia, że zostanie użyta siła. Niewątpliwie padały okrzyki bardzo niepochlebne pod adresem policji, będące wynikiem pamięci utrwalonej w narodzie polskim, w szczególności w latach 80., czyli „policja – gestapo” czy „milicja”. To mogło oczywiście zirytować tamtą stronę. Tylko żeby była jasność, w ogóle nie obserwowałem tego w perspektywie konfliktu między stroną reprezentowaną przez konkretnych policjantów i ludźmi uczestniczącymi w marszu. To wyglądało jak jakiś wyreżyserowany spektakl.

Według profesora Żaryna do nieporozumień, a w skutek tego do zamieszek doszło, bo zgromadzeni ludzie poczuli, że władza próbuje zawłaszczyć marsz.

Problem polega na tym, że obecna ekipa rządząca nie jest w stanie pogodzić się z tym, że przez znaczną część narodu nie jest postrzegana jako spełniająca wymogi pewnej wrażliwości patriotycznej, w związku z tym jest kontestowana. (…) Tragedia polega na tym, że obecna władza nie chce z tym się pogodzić, a to powoduje, że na pewno nie jest ona demokratyczna, choć jest demokratycznie wybrana.

gpcodziennie.pl/run

fot. PAP/Jacek Turczyk


Słowa kluczowe:

Marsz Niepodległości

,

patriotyzm

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook