Jedynie prawda jest ciekawa

Prof. Żaryn: To atak na człowieczeństwo

10.12.2012

W niedzielę próbowano zniszczyć obraz Matki Boskiej na Jasnej Górze. Po Mszy Św. w kaplicy Cudownego obrazu 58-letni mężczyzna próbował ochlapać czarną farbą ikonę. Na szczęście nie udało mu się zniszczyć obrazu.

Z pytaniem o znaczenie tego wydarzenia portal Stefczyk.info zwrócił się do historyka prof. Jana Żaryna, redaktora naczelnego pisma "Na Poważnie":

Nie jest łatwo odpowiedzieć na pytanie, o czym świadczy to wydarzenie. Należy sobie bowiem przypomnieć fakty z historii Jasnej Góry. Przypomnijmy więc atak na Jasną Górę z 1655 roku. Była zima, grudzień. Szwedzki dowódca zachwycony wizją rozgrabienia skarbu jasnogórskiego odstępuje od tego. Nie udaje mu się zaatakować Jasnej Góry. Musi jak niepyszny zwijać swój obóz. Jak wiemy to zapoczątkowało pospolite ruszenie w społeczeństwie szlacheckim. Na wieść o wydarzeniach spod Jasnej Góry szlachta wróciła na łono naturalnego patriotyzmu, który podpowiada jak się zachować w realiach, w których relatywizuje się wartości, w których doszło do pomieszania dobra i zła. W Kiejdanach dokonano zniszczenia prostych przekazów. One wróciły dopiero po wydarzeniach pod Jasną Górą.

Drugi fakt, który trzeba przypomnieć, to wydarzenia z czasów II wojny światowej. Jasna Góra, mimo obaw oo. Paulinów, nie została nigdy zbezczeszczona przez okupanta niemieckiego. Co więcej, Hans Frank gdy jako gubernator przybył na Jasną Górę, nie mógł odmówić sobie wpisu w księdze wpisów i napisał, że to właśnie to miejsce jest kwintesencją polskości. Niemcy dokonali gigantycznej liczby okropieństw i zbrodni, ale nie poważyli się na zbezczeszczenie miejsca, które jest naznaczone mocą Silniejszego, czyli Boga. Również drugi z okupantów - Związek Sowiecki - nie zbezcześcił Jasnej Góry. W kronikach jasnogórskich opisywany jest pewien incydent. Któregoś dnia do kaplicy wkroczył pijany żołnierz sowiecki. I - jak wskazuje autor opisu - ma złe zamiary. Jednak i tamten człowiek został w jakiś sposób powstrzymany siłą wewnętrzną przed zniszczeniem obrazu, przed sprofanowaniem tego miejsca.

W historii Jasnej Góry mamy bardzo jasne i czytelne przekazy, które można interpretować w takim kierunku, że nawet największe zło w otoczeniu rządzącej światem wrażliwości nie odważyło się przekroczyć tej bariery wrażliwości. Nie odważyło się narazić siebie i ludzką cywilizację na nie do końca wyobrażony szwank. I to właśnie najważniejszy problem w komentowaniu tego, co zdarzyło się w niedzielę. To może być incydent, który nie będzie miał znaczenia. I miejmy nadzieję, że tak właśnie jest.

Jednak powstaje również wątpliwość. Czy nie została przekroczona bariera, na której sforsowanie nawet tak źli ludzie się nie zdecydowali? Oni byli dużo gorsi od tego, który się odważył na próbę zniszczenia obrazu. Być może ta wrażliwość zewnętrzna została tak naruszona, tak zdewastowana, tak osłabiona, że nie stanowi żadnej ochrony przed niczym. Może już wszystko wolno. Może to jest jakaś lekcja. Może przekroczyliśmy kolejną granicę. I nie jesteśmy tego świadomi.

Kiedyś ktoś mądrze powiedział: w XIX wieku człowiek zabił Boga, żeby w XX wieku zabić człowieka. Jeśli ktoś się decyduje na podniesienie ręki na Matkę Boską, to de facto niszczy nas, niszczy człowieczeństwo.

Not. oL
[Fot. PAP/Waldemar Deska]

Słowa kluczowe:

Jasna Góra

,

Maryja

,

obraz

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook