Jedynie prawda jest ciekawa

Prof. Żaryn: Nasze życie publiczne nie jest demokratyczne

02.12.2012

O stanie polskiej demokracji oraz polityce Platformy Obywatelskiej portal Stefczyk.info rozmawia z prof. Janem Żarynem, redaktorem naczelnym miesięcznika "Na Poważnie".

Stefczyk.info: W ostatnim czasie rządzący doprowadzili do zmian w ustawie o zgromadzeniach, prowadzone są prace nad ustawą dot. "mowy nienawiści", wcześniej Platforma ograniczyła dostęp do informacji publicznej, a dodatkowo prowadzi aktywne działania mające na celu ujednolicenie przekazu medialnego. Pojawiają się opinie, że z polską demokracją dzieje się coś niepokojącego. Pan ma takie poczucie?

Prof. Jan Żaryn: Nasze życie publiczne nie jest życiem demokratycznym. My nie żyjemy w systemie demokratycznym już od dłuższego czasu. Od samego początku, od 1989 roku bardzo wiele zjawisk, związków, powiązań nieformalnych i pozakonstytucyjnych, nie instytucjonalnych wpływa faktycznie na życie publiczne i państwowe. Decyzje często są podejmowane poza instytucjami uprawnionymi do tego. To jest w pewnym stopniu dziedzictwo PRLu. To wpływa od samego początku na kształt polskiego ustroju. To jednak nie koniec. Na to nałożyły się jeszcze nowe problemy. One wynikają z mentalności ludzkiej, w tym mentalności widocznej u polityków. To jest jak gangrena przerzucona z PRL do III RP. Ten przerzut nie był genetyczny, a właśnie mentalnościowy. On dotyczy bowiem również elit postsolidarnościowych.

Czym to skutkuje?
Demokrację traktuje się jako część języka PRowskiego, część pewnej propagandy, w której należy umieścić relacje władzy i społeczeństwa. De facto ta władza ma być sprawowana przez degradację debaty publicznej i w związku z tym degradację życia publicznego w oczach społeczeństwa. W konsekwencji to życie publiczne ma być nieinteresujące, niedające żadnej satysfakcji z uczestniczenia. Z drugiej strony sfera władzy zdaje sobie sprawę, że można trzymać za twarz znaczne części społeczeństwa, uzależniając go od centrum władzy. To jest uzależnienie szantażysty, skierowane do ludzi, którzy mają w sobie słabość a jednocześnie niechęć przeciwstawiania się szantażowi.

O jakim szantażu Pan mówi?
Z jednej strony o szantażu, jaki może mieć miejsce między pracodawcą a pracobiorcą, w tym zawierają się praktyki związane z administracją publiczną, jak i z tzw. światem prywatnego biznesu, o czym świadczą zwolnienia w "Uważam Rze". Mamy wielopiętrowe uzależnienia, oparte na nadziei na tchórzostwo ludzi uzależnianych, a z drugiej strony na cynicznym wykorzystywaniu pozycji nadrzędnej. To niszczy również nasze życie publiczne w sferze etycznej, niszczy ten wymiar życia wspólnotowego.

To ważny wymiar?
Demokracja bez podglebia etycznego nie istnieje. Staje się jedynie elementem propagandy, ukrywając prawdziwy ciąg decyzyjny i przyczynowo-skutkowy, nie związany z treścią etyczną pojęcia demokracja. W takiej rzeczywistości my żyjemy.

Czym to będzie skutkowało?
Przypomina mi się 2007 rok. Gdy PiS tracił władzę, przewidywałem, że Polska i Polacy mają około 20 lat "do tyłu", jeśli chodzi o związek z ustrojem demokratycznym. Bowiem Platforma Obywatelska jest partią, która w miarę perfekcyjnie opanowała narzędzia, służące degradacji społeczeństwa, opanowała mechanizmy zarządzania masami, które nie są gotowe wyjść poza sferę niewolniczego poddania się mechanizmom władzy. I niestety sądzę, że i Niemcy i Rosja, a może szerzej, i Unia Europejska i Rosja, nie dopuszczą do tego, by strona aktywna politycznie, by dojrzała obywatelsko strona polskiego społeczeństwa uzyskała reprezentacje polityczną o sile więcej niż 25-30-procent. W normalnych warunkach taki procent społeczeństwa jest w stanie podporządkować sobie resztę, a w naszych realiach niestety okazuje się, że duża - jak na europejskie warunki - grupa zaangażowanych obywateli jest nie awangardą tylko marginesem.

Rozmawiał oL
[fot. PAP/R.Pietruszka]
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook