Jedynie prawda jest ciekawa

Prof. Szyszko: Rozliczyć protokół z KIOTO!

09.12.2012

Sukcesy Polski w redukcji emisji CO2 poszły na konto całej UE - mówi prof. Szyszko.

Stefczyk.info: Protokół z KIOTO został przedłużony do roku 2020. To dobra informacja dla Polski?

Prof. Jan Szyszko: Sytuacja jest zarazem i dobra, i zła. Przede wszystkim protokół z KIOTO powinien być rozliczony w latach 2008-2012. Trzeba przypomnieć, że Polska ma wielkie osiągnięcia w dziedzinie redukcji emisji CO2 do atmosfery – poziom redukcji przewyższał to, do czego się zobowiązaliśmy o 100 mln ton rocznie. Polska miała dokonać redukcji na poziomie 6%, a dokonała jej na poziomie 30-32 procent. W tym samym czasie stara piętnastka miała dokonać jej na poziomie ośmiu procent, a skończyło się jedynie na dwóch… Gdybyśmy dążyli do tego – i takie były założenia – żeby rozpocząć rozliczenie w roku 2008, sprawa była bardzo jasna – stara piętnastka powinna płacić, a my zyskiwać pieniądze. I taki powinien być cel Polski. Natomiast Komisja Europejska dążyła jednak do tego, by wygasł protokół z KIOTO, by nie rozliczać tego. Natomiast w skutek protestów państw rozwijających się, KE została zmuszona, by przedłużyć ten protokół do roku 2020.

Skoro założenia protokołu są nieprzestrzegane, to być może jest on zwykłą fikcją?

Państwa, które się zobowiązały do tego, by rozliczyć protokół z KIOTO, dążyły do tego, by stał się on fikcją. Koniec końców będzie on rozliczony, ale do roku 2020. Dlatego jest to tylko połowiczny sukces Polski, bowiem wszystkie polskie sukcesy związane z redukcją CO2 przeszły na korzyść całej Unii Europejskiej, weszły po prostu do puli całej UE. Nasze limity redukcji poszły na rzecz wspólnego działania UE. Wskazuje to na to, że Polska po dokonaniu ponad 30-procentowej redukcji ma do roku 2020 powiększyć ją o kolejne dwadzieścia procent, a państwa starej piętnastki są w zupełnie innej sytuacji - na przykład Hiszpania, która zamiast ciąć CO2, zwiększyła jego produkcję – będzie oceniana od tego wyższego pułapu.

Czyli kolejne lata oznaczają jeszcze większe wyzwania dla Polski w tej sprawie? Czy jakąś szansą na poprawienie naszej pozycji jest organizacja kolejnej konferencji w Warszawie?

Oczywiście, że tak. Jedna rzecz to twarz Europy w protokole z KIOTO, gdzie cała UE rozliczana jest razem, a druga sprawa to wewnętrzne zobowiązania poszczególnych państw, gdzie praktycznie rokiem bazowym jest dla nas rok 2005. Ściągnięcie paru tysięcy z dwustu państw świata jest dobrą promocją dla Polski, tym bardziej, że jesteśmy liderem w redukcji emisji gazów cieplarnianych. Przy tym jest to duża szansa wpłynięcia na politykę energetyczną Europy i świata. Natomiast nie wolno popełnić błędu z Poznania – gdzie mieliśmy zacząć dowodzić i rozdawać karty w sprawach energetyki, a byliśmy tylko organizatorami logistycznymi – podawaliśmy kawę i herbatę, a do tego zapłaciliśmy niekorzystnymi dla Polski przepisami.

W jaki sposób większe wymagania wobec Polski odbiją się na życiu obywateli?

Wielokrotnie o tym mówiłem, pisałem list do pana premiera w tej sprawie. Grozi to wzrostem cen energii elektrycznej, wzrostem cen stali, cementu i szkła. Będziemy ponosili na tych polach większe koszty, mimo tego, że sami dokonaliśmy przecież dużej redukcji emisji gazów cieplarnianych. To mocny cios dla polskiej gospodarki.

Rozmawiając o klimacie, nie sposób nie zapytać o sensowność wprowadzanych zmian. Wiele środowisk uważa, że zmiany klimatu są sztucznym problemem, wymyślonym przez europejskich urzędników do zbijania dużych pieniędzy.

Podniósł pan niezwykle ważną sprawę. Cały problem zmian klimatu został podjęty przez konwencję klimatyczną z 1992 roku. Wtedy wolą polityczną zdecydowano, że należy dokonać redukcji koncentracji CO2 w atmosferze, gdyż wzrost tej koncentracji powoduje niekorzystne zmiany klimatyczne. Natomiast sprawa jest w sensie naukowym otwarta – są bardzo poważni naukowcy, którzy twierdzą, że jest to tylko zwyczajna korelacja. Ciężko powiedzieć, że wraz z ociepleniem wzrasta zawartość CO2 w atmosferze. Klimat rzeczywiście się zmienia, ale on ulegał także zmianom gdy nie było żadnej gospodarczej działalności człowieka. Sprawa jest otwarta, niemniej wolą polityczną zdecydowano się na taki ruch. 

Dziękuję za rozmowę.

not. svit

[Fot. PAP/EPA]

Słowa kluczowe:

CO2

,

protokół z Kioto

,

naukowcy

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook