Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Prof. Szeremietiew: W wojnie pełzającej musimy liczyć na siebie

29.09.2014

NATO prawdopodobnie nie będzie w stanie wywiązać się z udzielonych na szczycie w Newport gwarancji bezpieczeństwa dla Polski i państw bałtyckich - ogłosił "Der Spiegel", powołując się na opinię najwyższego rangą wojskowego USA, gen. Martina Dempsey, który na posiedzeniu Komitetu Wojskowego NATO w Wilnie miał krytycznie ocenić możliwości Sojuszu i powiedzieć m.in., że uzyskanie przez tzw. szpicę gotowości do akcji w ciągu 48 godzin jest nierealistyczne. O opinię na ten temat poprosiliśmy prof. Romualda Szeremietiewa, b. wiceministra obrony narodowej.

Stefczyk.info: Jak Pan skomentuje te hiobowe wieści z Wilna?

Prof. Romuald Szeremietiew: - Zacznę od tego, że ja zawsze podchodzę z dużym dystansem do informacji, które podaje niemiecka prasa. Już bowiem kilka razy okazywało się, że to, co padają niemieckie gazety czasami jest dziwnie zbieżne z tym co mówi Moskwa.

Brałbym również pod uwagę następującą kwestię - wiemy oczywiście, że w NATO, tak, jak w każdej strukturze, w której podejmuje się decyzje w trybie demokratycznym - a tutaj jeszcze dodatkowo trzeba uzyskać zgodę wszystkich członków, żeby jakakolwiek decyzja została podjęta - z tymi decyzjami jest ciężko.

Wiemy też, że między naszymi oczekiwaniami w stosunku do tego, co Sojusz jako całość powinien zrobić na tzw. Wschodniej Flance, a tym, co rzeczywiście postanowiono, że zrobi jest duży dysonans. Ale po pierwsze nie ulega wątpliwości, że NATO, nawet sumując tylko te siły konwencjonalne, którymi dysponują państwa natowskie, jest potęgą. W związku z tym podważanie tego i mówienie, że NATO do czegoś nie jest zdolne to na pewno "nie służy sprawie".


Ale jednak dochodzi do publicznego sporu między najwyższym rangą wojskowym USA, gen. Dempseyem a głównodowodzącym NATO w Europie gen. Breedlovem. Ten pierwszy mówi o nierealistycznych zobowiązaniach NATO, drugi odsyła go ze swoimi wątpliwościami do Kerry'ego i Hagela, którzy te zobowiązania podjęli. O co tu chodzi?

- Tu chodzi moim zdaniem o szczegóły techniczne. Moim zdaniem to nie jest przeszkoda. Być może między panami generałami istnieje jakiś spór ambicjonalny, co się zdarza i czasami się ujawnia. Ale to nie jest przeszkoda, która uniemożliwiałaby stworzenie tego typu sił i co więcej, decyzja o tym już zapadła i nie sądzę, żeby z tego powodu miała ta formacja nie powstać. Nie, to jest jakaś bzdura.


Ale taki publiczny spór o nasze gwarancje nie jest dla nas niepokojący? Bo Moskwa z takiego rozdźwięku może się tylko cieszyć...

- Oczywiście, pełna zgoda, to jest bardzo niepokojące. Jeżeli dochodzi do różnicy zdań w tak zasadniczej kwestii między panami generałami, do tego upublicznionej, to ja się pytam, gdzie jest cywilna kontrola nad wojskiem w państwach Sojuszu? W moim przekonaniu dowódcy wojskowi nie powinni ujawniać tego typu rzeczy czy je publicznie omawiać. To są kwestie decyzji politycznych, a oni mają to po cichu oceniać, jeśli mają jakieś wątpliwości, a nie załatwiać tego na środku rynku. To są zachowania niestosowne.

Ale bez względu na to, co my o tym myślimy, Moskwa doskonale wie, jakimi siłami dysponuje Sojusz.


To prawda, ale czy tenże Sojusz będzie chciał, w krytycznym dla nas momencie, użyć tej swojej siły? To jednak politycy będą decydowali...

- Zgoda, to jest problem, który cały czas kołacze się w naszych polskich głowach. Mamy przecież doświadczenia z sojuszami, które nas zawiodły - myślę tu nie tylko o 1939 r. ale też o 1945, w jaki sposób zakończono sprawę polską. Mając tak złe doświadczenia mamy prawo być nieufni. Ale tym bardziej powinniśmy zadbać o nasze bezpieczeństwo i nasz system wojskowy. Trzeba podejmować takie starania, żeby te środki, które są w naszej dyspozycji dobrze służyły obronie Polski.


Czy to oznacza, że Polska powinna poważnie brać pod uwagę scenariusz, że w przypadku takiej niewypowiedzianej wojny, hybrydowej, jaka ma miejsce teraz na Ukrainie, zostaniemy pozostawieni sami sobie?

- Jest to bardzo prawdopodobne, niestety. To jest jedno z zagrożeń przeciwko któremu Polska powinna mieć przygotowane siły. Myślę też, że wciąż jest jeszcze czas, żeby takie siły przygotować - żeby w obliczu takiego zagrożenia wiedzieć jak reagować i czym reagować. I wiadomo, że w takiej sytuacji nie NATO będzie reagować, że będziemy musieli działać naszymi własnymi siłami narodowymi. I dlatego musimy w tym celu przygotować odpowiednie środki.


Ale czy jest taka wola wśród naszych decydentów? Dzisiaj gen. Koziej "uspokajał" w kontekście braku gwarancji dla Polski, że powstająca szpica nie jest do reagowania na "zielone ludziki", czy nawet agresję czołgów, ale jest instrumentem politycznym do demonstracji wobec ewentualnego przeciwnika. To kiedy ta szpica będzie reagowała?

- No właśnie, ja nie wiem, jak ta opinia gen. Kozieja ma się do tego, co faktycznie postanowiono. Ta szpica jeszcze przecież nie powstała, ona dopiero ma być formowana. Dlatego mówienie teraz do czego ona będzie służyć jest chyba przedwczesne. Jedna rzecz jest jednak pewna. Wśród amerykańskich wojskowych temat wojny pełzającej, którą nie wiem czemu nazywa się hybrydową, jest zagrożeniem, które bierze się bardzo poważnie pod uwagę. I tam, wśród wojskowych natowskich pojawiły się pierwsze głosy, że NATO nie jest przygotowane na tego typu zagrożenia, czyli jak zwalczać tych "zielonych ludzików", którzy by gdzieś się pojawili.

Na razie sytuacja jest następująca: Rosja posłużyła się nowym sposobem prowadzenia wojny, chociaż w tradycji rosyjskiej on już się przejawiał, dlatego to nie jest nowy sposób dla Rosji, a dla naszego rozumienia, jak się prowadzi konflikty wojenne. Posłużyła się tym sposobem w stosunku do Ukrainy i zapewne uważa, że okazało się to skuteczne. Moim zdaniem, to, nad czym teraz się skupia Rosja, to to, w jaki sposób tę metodę wykorzystać już nie terenie takiego kraju jak Ukraina a w jednym z krajów natowskich, prawdopodobnie chodzi głównie o państwa bałtyckie - Estonię i Łotwę. I jeżeli to też by się udało, to wówczas mamy  bardzo poważny kłopot.

Miejmy jednak nadzieję, że do tego czasu NATO wypracuje metody, jak z takimi zagrożeniami można się uporać.


not. zrk
[fot. PAP/EPA]


Zainteresował Cię artykuł? Znajdź nas na Facebooku!
Słowa kluczowe:

NATO

,

Rosja

,

wojna

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook