Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Prof. Szeremietiew: Atak nuklearny na Polskę nadal możliwy

27.10.2014

Rozmowa z prof. Romualdem Szeremietiewem, byłym szefem MON, wykładowcą AON.

Stefczyk.info: Na Ukrainie odbyły się wybory parlamentarne. Czy ich wynik ma znaczenie dla przyszłości tego kraju i geopolitycznych rozstrzygnięć?

Prof. Romuald Szeremietiew: Jeśli potwierdzą się pierwsze wstępne wyniki i dwa pierwsze miejsca zajmą blok Petro Poroszenko i partia premiera Jaceniuka, to oznaczało będzie ustabilizowanie i umocnienie linii prozachodniej Kijowa. Zdaje się, że prezydent Poroszenko liczy na pomoc Niemiec, zaś premier Jaceniuk na pomoc USA. To oznacza, że wynik wyborów nie jest dobry z punktu widzenia planów, jakie ma Kreml i prezydent Putin. Najważniejsi politycy Ukrainy mają oczy zwrócone na Zachód, a nie w stronę Rosji. Lawirowanie, jakie widać było w działaniach prezydenta Janukowycza, zapewne się skończy. To oznacza, że Rosja nie będzie miała możliwości manipulacji na drodze politycznej. Będzie musiała wywierać nacisk środkami militarnymi.

Czy zwycięstwo opcji prozachodniej na Kijowie wyklucza zagrożenie kolejną agresją ze strony Rosji?

Oczywiście Rosja dysponuje znacznymi środkami militarnymi. Jeśli będzie chciała zrealizować plany podporządkowania sobie Ukrainy przy pomocy sił militarnych, Ukraina nie będzie miała szans. No chyba, że Zachód wytworzy silną presję na Moskwę. Jednak pamiętajmy, że mowa o państwie, które nie jest w NATO. A wiemy, że opcja zachodnia, jaką prezentowała choćby Gruzja, nie zabezpieczyła tego kraju przed atakiem Rosji w 2008 roku. A pretekst zawsze się znajdzie... Wtedy była nim sytuacji wokół gruzińskich republik - Osetii i Abchazji, które Gruzja chciała sobie podporządkować. Obecnie pretekstem może być fakt, że Ukraina będzie chciała przywrócić stabilizację na Wschodzie kraju.

W Polsce z mediów zniknął temat Ukrainy i zagrożenia rosyjskiego. Tymczasem Pan mówił jakiś czas temu, że należy brać pod uwagę nawet rosyjski atak nuklearny na Polskę. To nam nadal zagraża?

W mojej ocenie takie zagrożenie nie zniknęło. Nie została przecież wycofana z użycia tajna instrukcja prezydenta Federacji Rosyjskiej o użyciu broni nuklearnej również przeciwko krajom, które jej nie posiadają. Taka instrukcja jest, została przyjęta i podpisana przez Dmitrija Miedwiediewa. Nie wiemy co dokładnie ona zawiera, ale pewnym sygnałem są scenariusze ćwiczeń, które odbywały się za naszą wschodnią granicą. Tam ćwiczono użycie broni atomowej. To nie jest już element fikcji, skoro pojawia się w scenariuszu ćwiczeń. One są realne. Szkolono rosyjskich żołnierzy w tym kierunku. I dowódcy i żołnierze musiały mieć świadomość, że taki scenariusz ćwiczeń władze im przygotowały.

To jednak nadal tylko ćwiczenia. Może słowa o ryzyku w tej sprawie są przesadzone?

Nie robi się jednak takich ćwiczeń ot tak sobie. Fakt, że takie scenariusze się pojawiają, oznacza, że to zagrożenie rzeczywiście istnieje. Nie sądzę, by Rosja zrezygnowała z tych planów, które sobie ułożyła. Przypominam, że broń nuklearna jest typem broni, a jej użycie nie zawsze musi oznaczać apokalipsę. Możemy mieć do czynienia z atakiem nuklearnym o małej mocy. Taki atak wywołałby szok. Jednak zniszczenia nie musiałyby być wielkie. Najważniejszym dla nas pytaniem jest to, jak zachowałaby się wtedy opinia publiczna. Pamiętajmy, że Putin cały czas podnosi poprzeczkę, jeśli chodzi o użycie sił zbrojnych. Taktyczna broń atomowa jest następnym szczeblem.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. PAP/EPA]

Słowa kluczowe:

Polska

,

Rosja Ukraina

,

Rosja

,

polityka

,

Szeremietiew

,

Putin

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook