Jedynie prawda jest ciekawa

Prof. Staniszkis: "Kiedy PiS był w opozycji i słaby, zawsze go broniłam"

23.07.2016

Trudniej jest w takiej spolaryzowanej sytuacji zmienić front. Człowiek wpada w pewne sformułowania, które nie są zupełnie neutralne, trudno się z nich wycofać. Ten styl rządzenia jest nie tylko niebezpieczny dla Polski, ale także dla Prawa i Sprawiedliwości. Zaskakujące i smutne jest to, że wielu ludziom się to podoba - stwierdziła w rozmowie w radiu TOK FM prof. Jadwiga Staniszkis.

Zapytana o to, co dla ustroju oznacza przyjęcie ustawy o Trybunale Konstytucyjny odpowiedziała, że każdy ma w tym jakiś interes.

"Nie wiem dokładnie, które poprawki zostały przyjęte i w jakim stopniu mamy do czynienia z jakimś kompromisem. W PiS-ie widać świadomość, że popełniono błąd. Ta reakcja sekretarza Rady Europejskiej apelującego do Komisji Weneckiej, żeby nie oceniać - to pokazuje, że albo są prowadzone jakieś negocjacje z Tuskiem i poprosił on tego sekretarza, żeby osłabić ten konflikt, bo Tusk też ma swój interes w wyborze na kolejną kadencję, co zależy od wniosku polskiego rządu. Z drugiej strony widać próbę wycofania się przy jednoczesnym nietraceniu twarzy. To jest naprawdę bardziej skomplikowana sprawa, bo jednak w wypadku PiS, oni uważają, że w formule „demokratyczne rządy prawa” kładą nacisk na demokratyczne. Nie prawo, ale uprawnienia większości. Z drugiej strony, uważam, że rządy prawa są kluczowe, że ważne jest prawo. W tej kwestii w Konstytucji rzeczywiście jest zapis, że TK musi procedować według ustawy. W sytuacji, kiedy ustawa jest przedmiotem procedowania, jest zaskarżona, jako niekonstytucyjna, to procedowanie według niej byłoby absurdem. Tutaj słusznie Trybunał używa argumentu racjonalności" - powiedziała prof. Staniszkis.

Prof. Staniszkis uważa, że obecnie problemem PiS jest to, jak nie stracić twarzy.

"Demokracja opiera się na współpracy poszczególnych instytucji, a jednocześnie ich niezależności i zaufaniu, że ta niezależność nie będzie użyta w sposób absurdalny. Myślę, że to jest taki moment krytyczny przy tym chorobliwym braku zaufania, przenoszonym na system polityczny. PiS nie jest w stanie wyjść z tej pułapki, którą sobie stworzył. Prezes Kaczyński mówi o publikacji wyroku jak o pewnym elemencie historii. Na zasadzie, że taki wyrok miał miejsce, ale nie orzekamy, czy był legalny, czy nie. To jest już krok do tyłu, ale ich problemem jest to, jak nie stracić twarzy i jak to jeszcze przeciągać".

Dodała również, że jest to kompromitacja działaczy Prawa i Sprawiedliwości.

"Znam Jarosława Kaczyńskiego. Mam taką zasadę, że nie kłaniam się silnym, a jestem szczególnie uprzejma wobec słabych. Kiedy PiS był w opozycji i był słaby, zawsze go broniłam. Przeciwstawianie się silnym świadczy o wartości. Myślę, że tutaj chodzi o zakończenie tej sprawy i rozmycie jej na opinię publiczną. Najlepszym sposobem byłoby przyznanie się do błędu, powiedzenie, że zachowujemy swoje zdanie, ale uznajemy, ze warunkiem brzegowym jest podział władz i ich niezależność i ustępujemy. Naprawdę wszyscy by odetchnęli. Ten konflikt kompromituje ludzi, którzy działają wokół PiS i trudniej im później byłoby zmienić front. To jest mechanizm kontroli. To jest bardzo bolszewickie" - powiedziała publicystka. 

 

wkt/TOK FM

 

[fot. Fratria]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook