Jedynie prawda jest ciekawa

Prof. Staniszkis: Nastąpiła samodewaluacja Tuska

13.10.2012

O głosowaniu nad wotum zaufania dla rządu Tuska oraz piątkowej debacie w Sejmie portal Stefczyk.info rozmawia z socjolog prof. Jadwigą Staniszkis.

Stefczyk.info: Rząd Donalda Tuska w piątek uzyskał wotum zaufania. Wcześniej premier wystąpił z tzw. drugim expose. Jak Pani ocenia te wydarzenia? Co Tusk dzięki nim zyskał?

Prof. Jadwiga Staniszkis: To, że Tusk wygra to głosowanie, było oczywiste. On wciąż ma większość w parlamencie. Warto jednak zwrócić uwagę, że premier dokonał niewidocznej dla wielu obserwatorów, ale sygnalizowanej w przemówieniu, rekonstrukcji własnego stylu uprawiania polityki. Widać było zwrot w kierunku polityki rozwojowej. Prawdopodobnie był to wynik wpływu Jana Krzysztofa Bieleckiego. Premier mówił o centralnej formule etatystycznej, która ma szereg wad. Jednak jest to element nowy w działaniu rządu. Prawdziwym testem dla tego, co dzieje się w  gabinecie będą decyzje, które ma podjąć w najbliższym czasie.

Jakie?

Choćby dotyczące unii bankowej, czy w sprawie statusu fachowców w rządzie. Wydaję mi się, że Tusk – wskazuje na to również mowa ciała ministrów – i jego status w rządzie się obniżył. Jego arbitralne wyskoki, jak choćby wypowiedź o kursie złotego w Helsinkach, czy jego wstępny entuzjazm w odniesieniu do unii bankowej studzony przez szefa KNF i ministra Rostowskiego, albo ambicje dot. unijnego budżetu, które kończą się na obecności przy podejmowaniu decyzji mogą się skończyć. Tusk zasygnalizował, że w pewien sposób się samoogranicza i uznaje swój brak kompetencji. On pokazał rezygnację z arogancji.

W odróżnieniu od posła Grupińskiego.

Tak. Grupiński pokazał super arogancję. Tusk wyraźnie nie. Wydaje się, że premier  pod wpływem działania PiSu, zwoływanych przez tę partię konferencji i debat przyjął, że trzeba słuchać tych, którzy się znają. Media, łącznie z „Gazetą Wyborczą”, nawoływały do profesjonalizacji działań rządu. Obecnie bez zmiany formy dokonuje się niewidoczna zmiana treści. Dokonuje się niewidoczna profesjonalizacja przez zmianę rang i pozycji poszczególnych osób w rządzie.

To jest zmiana stała czy element pewnej gry?

Zobaczymy. Trudno o tym przesądzać obecnie. Zobaczymy, jakie decyzje będą podejmowane w najbliższym czasie. Ważne są konkrety. Czy tendencja rozwojowa będzie trwała? Jakie będzie polskie stanowisko dotyczące unii bankowej? Czy będzie walka o jeden budżet, czy też będzie zgoda na dwa budżety, ale np. w zamian za gwarancje większej elastyczności w budowie ważnych dla nas instytucji? Trzeba wiedzieć, zapytać, co zyskał Tusk w zamian za rezygnację z programu rozwoju energetyki atomowej. Widać, że rozwój konwencjonalnych bloków jest pewną nowością. Premier zasygnalizował wiele rzeczy, poza warstwą symboliczną. To była zmiana treści bez zmiany formy.

Opozycja dobrze na tę zmianę zareagowała?

Uderzył mnie brak merytorycznego przygotowania posłów opozycji oraz obu kandydatów na premierów do kontrolowania rządu. Mówienie, że w przemówieniu nie było konkretów, było błędem. W wypowiedzi Tuska znalazło się niesłychanie dużo sygnałów znaczących. Jednak one były przekazywane między wierszami.

Czy samoograniczenie Tuskowi się opłaci?

Jeśli on odejdzie od arbitralnych wyskoków, od obecności w Unii dla samej obecności, jeśli dostrzeże, co jest w realnym interesie Polski i będzie słuchał fachowców, jeśli to wszystko będzie stałe, to ta zmiana będzie najbardziej pozytywnym efektem zwrotu w PiSie. Ten zwrot wymusił zmianę działania premiera. Jeśli dodatkowo rząd przejmie szereg pomysłów opozycji, co zrobił Tusk w przemówieniu, jeśli przejmie rozsądne sugestie ws. służby zdrowia, to będzie to krok w dobrym kierunku. Czy to się opłaci sondażowo? Tego nie wiem. Ludzie reagują raczej na zwroty symboliczne, a nie na ukryte zmiany. Sądzę, że z perspektywy Tuska mamy do czynienia z zejściem do drugiego szeregu i wyeksponowaniem kompetencji. Premier daje dojść do głosu tym, którzy się znają.

Dlaczego doszło do takiej zmiany?

Wydaje się, że osłabienie pozycji Tuska miało na celu właśnie wzmocnienie pozycji ekspertów w rządzie. Tę zmianę wymusiły podskórne układy ludzi, którzy mają pieniądze, a których wyskoki Tuska coraz więcej kosztują. Dla nich ryzyko związane z niekompetencją i brakiem zrozumienia realiów szefa rządu były zbyt duże. Tusk został zdyscyplinowany, pokazał to. Obecnie ci, którzy oczekiwali zmian, mogą spać spokojniej. Również rynki finansowe mogą być spokojniejsze, dzięki wzmocnieniu rangi ludzi przygotowanych merytorycznie. Ich głos nagle stał się bardziej słyszalny. To jest sygnał dla rynków, że nie będzie pewnych zaskakujących skoków czy nieodpowiedzialnych wypowiedzi. Samodewaluacja Tuska uspokoi rynki i zmieni układ w rządzie bez zmian symbolicznych i personalnych. To w mojej ocenie krok do przodu.

Rozmawiał Nal
[Fot. PAP/Radek Pietruszka]
Słowa kluczowe:

rząd

,

Donald Tusk

,

sejm

,

Jadwiga Staniszkis

,

polityka

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook