Jedynie prawda jest ciekawa


Prof. Rybiński: środki unijne zabijają polską gospodarkę

09.02.2013

W kluczowym dla Polski obszarze, czyli w innowacyjności, mijająca perspektywa finansowa doprowadziła do zniszczenia polskiej innowacyjności. Jeżeli taka jest ocena wpływu środków europejskich na innowacyjność w polskiej gospodarce, i te mechanizmy dystrybucji środków się nie zmieniają, to ja się bardzo martwię o to co się stanie z polską gospodarką w kolejnej perspektywie finansowej - mówi prof. Krzysztof Rybiński w rozmowie z portalem Stefczyk.info.

Stefczyk.info: Od wczoraj media donoszą o spektakularnych dokonaniach Donalda Tuska na europejskim szczycie. Odnieśliśmy w Brukseli sukces?
Prof. Krzysztof Rybiński: Pytanie, jak definiować sukces. Dla Polaków ważne jest czy środki unijne, które otrzymujemy, pozwalają nam rozwijać się lepiej czy też mają efekt destrukcyjny dla gospodarki. W zależności od tej oceny można się odnieść do kwestii tego czy te 300 czy 400 miliardów - w zależności jak liczyć - to jest sukces czy nie. Niestety badania prowadzone przez wielu naukowców pokazują, że mechanizmy wydawania środków unijnych, które zbudowaliśmy w Polsce w znacznej części powodują potężne  straty dla gospodarki, jeśli chodzi o zdolność do jej rozwoju w dłuższym okresie. Możemy to pokazać np. na jednym z kluczowych obszarów, który decyduje o wzroście gospodarczym, czyli na innowacyjności. Opublikowałem właśnie artykuł naukowy na ten temat. Jeżeli porównamy początek perspektywy finansowej, czyli rok 2006 z jej końcem, czyli rokiem 2012, to zobaczymy wyraźnie, że w tym czasie innowacyjność w Polsce dramatycznie spadła. W 2006 roku innowacyjnych było 23 procent firm przemysłowych, teraz ten wskaźnik spadł do 17 procent. W globalnym rankingu innowacyjności Światowego Forum Ekonomicznego, w 2007 roku Polska była na 44 miejscu, obecnie spadła na 63 miejsce. Można więc powiedzieć, że w tym kluczowym dla Polski obszarze, czyli w innowacyjności, mijająca perspektywa finansowa doprowadziła do zniszczenia polskiej innowacyjności. Jeżeli taka jest ocena wpływu środków europejskich na innowacyjność w polskiej gospodarce, i te mechanizmy dystrybucji środków się nie zmieniają, to ja się bardzo martwię o to co się stanie z polską gospodarką w kolejnej perspektywie finansowej. Jeżeli w podobny sposób będziemy te środki rozdzielać, jeszcze bardziej zniszczymy polską innowacyjność, a w 2020 roku będziemy nie tylko szybko starzejącą się gospodarką, ale i taką która jest najmniej innowacyjna w Europie. Przypomnę, że w dziedzinie innowacyjności w niektórych rankingach wyprzedza nas już Rumunia.

Z czego to wynika? Z kryzysu finansowego? Takie tłumaczenie słychać najczęściej.
Nie można zrzucić wszystkiego na kryzys, bo na przykład Portugalia, która przeżywa bardzo ciężkie czasy z powodu kryzysu, znacząco zwiększyła swoją innowacyjność. Podobnie Czechy. To nasza własna wina. Nie potrafimy tych pieniędzy wydać tak, żeby było to z korzyścią dla gospodarki. Gdyby nie było funduszy unijnych, bardzo wiele firm w Polsce musiałoby się skupić na unowocześnieniu swoich produktów, żeby się rozwijać i przetrwać. Tymczasem, gdy były łatwe pieniądze z Unii, nie musiały robić nic, tylko wymyślały projekty, których zadaniem było tylko i wyłącznie przejedzenie pieniędzy unijnych. Gdy te pieniądze się skończą, to w najbliższych latach będzie nas czekała fala bankructw tych firm, które powstały tylko po to, żeby żyć z pieniędzy unijnych. To jest bardzo groźne, bo w ten sposób budujemy w Polsce taką kulturę klientelizmu, a nie rozwijamy naszej własnej innowacyjności. Kawałki autostrad są, można szybciej jeździć i to bardzo dobrze. Natomiast per saldo, wydaje mi się, że uprawniony jest wniosek, że w znaczącej części te środki unijne nam zaszkodziły. Dlatego bardzo się martwię, że ta kolejna fala, która do Polski być może dotrze w nowej perspektywie finansowej, może mieć równie destrukcyjny wpływ na polską gospodarkę, jak ta pierwsza. Jeśli nie będzie wysokiego poziomu innowacyjności, to Polska będzie biednym krajem starych ludzi.

Gdzie leży więc błąd w wydawaniu pieniędzy z Unii?

Mechanizmy dystrybucji tych środków w programie Innowacyjna Gospodarka były takie, że pieniądze, które wydawano rzekomo na innowacje, przeznaczano na budowę  budynków i inne cele, które nie miały nic wspólnego z innowacyjnością. Jednocześnie np. w dziedzinie usług, 82 procent firm, które są innowacyjne, w ogóle nie dotyka się środków unijnych. Czyli można powiedzieć, że w dziedzinie usług wszystkie innowacje są realizowane poza środkami unijnymi, więc pytam: na co te środki są idą? Mogę tu podać przykład z raportu mojej grupy badawczej sprzed dwóch lat. Firma Platige Image jest w skali globalnej innowacyjną firmą w dziedzinie postprodukcji. To oni zrobili "Katedrę" Bagińskiego nominowaną do Oscara i wiele innych wspaniałych projektów. Startowali do środków unijnych kilkakrotnie i ani razu ich nie dostali. Bo kryteria przyznawania środków są takie, że  eliminują tych prawdziwie innowacyjnych, a środki trafiają często do tych firm które potrafią napisać wniosek z godnie z oczekiwaniami. Widziałem te wnioski. Tak się nie da opisać swojego innowacyjnego pomysłu, te wnioski to uniemożliwiają. Urzędników bardziej interesuje to czy będę za pieniądze unijne pił na konferencjach kawę z mlekiem czy bez. Sedno sprawy ich nie interesuje. Jest to zatem wina polskiego aparatu urzędniczego, który zbudował taką machinę biurokratyczną, która niszczy polską innowacyjność naszymi własnymi rękami. Można powiedzieć, że to, czego nie zrobili hitlerowcy czy komuniści w przeszłości, sami robimy sobie rękami naszych własnych urzędników. To jest strasznie groźne. Niszczymy Polskę.

Czy nie wpisuje się to przypadkiem w interes innych krajów europejskich? Widać to zwłaszcza w sektorze budowlanym, na który w ostatnich latach przeznaczyliśmy tak ogromne środki z UE. Przy budowie autostrad chętnie wykorzystywano np. niemieckie technologie, z wielką determinacją używając nawierzchni zupełnie nie pasujących do polskich warunków atmosferycznych, choć mieliśmy swoje własne rozwiązania, znacznie bardziej wytrzymałe i opracowane przez polskich inżynierów...
Według ostatnich danych, prawie 80 proc. niemieckich firm to firmy innowacyjne. W Polsce to zaledwie 20 procent. U nas spada, tam rośnie. Tworzymy sobie model, w którym w supermarketach w Polsce, które są przecież francuskie, niemieckie czy inne, będziemy kupować nowoczesne materiały budowlane, wymyślone przez niemieckich inżynierów, przez niemieckie firmy, a ponieważ polscy inżynierowie, których mamy dużo i są porządnie wykształceni, tutaj nie będą mieli szans, będą wyjeżdżać do Niemiec pracować w niemieckich firmach, żeby  kreować produkty, na których zarabiać będą Niemcy poprzez ich sprzedaż w polskich supermarketach. Taki model jest chory, ale my taki model rozwijamy w Polsce.

Co w takim razie trzeba zrobić, żeby to zmienić. Jest jeszcze szansa dla Polski?
Trzeba dokonać zasadniczej zmiany refleksji. Stawiam nawet tezę, że mechanizmu dystrybucji środków unijnych w Polsce już się nie da zreformować. Moim zdaniem trzeba go zbudować od nowa.  Wykorzystać te dwa lata nie na modyfikacje, ale na zbudowanie mechanizmu dystrybucji środków od nowa. Jeśli tego nie zrobimy, jeśli ten dotychczasowy aparat biurokratyczny dalej będzie przerabiał te środki w nowej perspektywie finansowej, to doprowadzimy sami, własnymi rękoma do katastrofy gospodarczej. Czyli powstanie jeszcze parę kawałków autostrad, parędziesiąt tysięcy ludzi dorobi się na środkach z Unii jeszcze większych domów i jeszcze droższych samochodów, bo mają firm, które potrafią te wnioski ładnie pisać, a cała polska gospodarka stoczy się w przepaść. Mamy jeszcze dwa lata. Możemy spróbować dokonać pewnych zmian zasadniczych, tak żeby uniknąć tego scenariusza. Na dzisiaj, to co jest nazywane sukcesem na kolorowych paskach w telewizjach dla lemingów, ja określam mianem kolejnej fali pieniędzy, która kolejny raz może w poważny sposób zaszkodzić polskiej gospodarce.  To jednak nie zależy od Unii. To, co my z tym zrobimy zależy tylko i wyłącznie od rządów - bo nie wiem kto będzie w tej perspektywie rządził - i od aparatu biurokratycznego.

A jak pan ocenia sam proces negocjacji? To rzeczywiście sukces negocjacyjny czy tylko wzięcie pieniędzy, które nam się należały? Pojawiły się dzisiaj głosy, że kwota, którą otrzymaliśmy, wynika z faktu, że Polska jest biednym krajem i z ogólnych algorytmów.
Samego procesu nie śledziłem, ważna jest natomiast w takich szczytach jedna rzecz. Celem tego szczytu jest uzyskanie takiego efektu, że przywódca każdego kraju może wrócić i ogłosić sukces. Szczyt polega na tym, żeby tak uzgodnić komunikat, mający po nim nastąpić, aby każdy mógł wrócić i ogłosić sukces. Z reguły to się udawało. Natomiast śledząc komentarze prasowe po tym szczycie, mam wrażenie że poniósł on porażkę również pod tym względem. Prezydent ważnego kraju dla Europy czy strefy euro, czyli Francji, wrócił do swojego kraju i tam prasa napisała, że poniósł porażkę. Wydaje mi się, że nawet z punktu widzenia tego głównego celu szczytu, jakim jest  danie każdemu szansy na ogłoszenie sukcesu w swoim kraju, szczyt poniósł porażkę. Hollande wrócił do swojego kraju potężnie poobijany, a media od prawej do lewej strony mu zarzuciły, że Francja poniosła fiasko, co zapewne jest prawdą, bo ten budżet jest ścięty o 11 procent w stosunku do pierwotnej propozycji. wydaje się, że powody oszczędnościowe są tak silne, że poświęcono Francję. To bardzo istotna zmiana. Po raz pierwszy w historii wspólnych budżetów unijnych, negocjowanych od wielu lat, mamy sytuację kiedy jeden bardzo ważny kraj, poniósł sromotną porażkę, a inni się na to zgodzili.

O czym to świadczy?
To sygnał, że idea solidarności i wspólnej Europy jako taka przeżywa poważny kryzys i w związku z tym przyszłość wspólnej Europy stoi pod coraz większym znakiem zapytania.

Rozmawiała Marzena Nykiel
[fot. PAP/L.Szymański]

Warto poczytać

  1. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  2. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  3. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  4. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  5. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  6. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

  7. 1270gasiukpawlowicz222 03.07.2018

    Nie ma Petru, a gafa goni gafę. Nowoczesna nie potrafi poprawnie wpisać nazwy kraju

    Nieznajomość ortografii, zwykła niechlujność czy może brak elementarnego szacunku dla ojczyzny? Nowoczesna znowu poraża błędami.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook