Jedynie prawda jest ciekawa


Prof. Rybiński: Balansujemy między stagnacją a recesją

16.05.2013

Wiarygodność prognoz ekonomicznych formułowanych przez poważne instytucje europejskie jest znikoma. Są one zupełnie oderwane od rzeczywistości, między innymi dlatego nie ma co liczyć na wzrost w strefie euro tak w bieżącym roku, jak i w kilku najbliższych latach - mówi prof. Krzysztof Rybiński.

Stefczyk.info: Ministerstwo Finansów ogłosiło, że na koniec kwietnia wykorzystano niemal 90% przewidzianego na cały rok deficytu. Jak może to wpłynąć na polską gospodarkę? Patrząc z punktu widzenia prostej matematyki, skoro zaplanowany na deficyt na cały rok kończy się w kwietniu, to jest coś nie tak.

Prof. Krzysztof Rybiński: Z pewnością stopień wykonania deficytu wskazuje na to, że budżet będzie wymagał nowelizacji. Powiem więcej, nowelizacja ta już musiałaby mieć miejsce teraz, gdyby nie to, że minister finansów znacząco zaniża dotacje do ZUS na wypełnienie dziury, jaka tam powstała. O tej samej porze rok temu, dotacje do ZUS wynosiły 22 miliardy złotych, teraz jest to jedynie 19 mld, a dotacja – biorąc pod uwagę rosnącą w ZUS dziurę – powinna rosnąć. Nowelizacja nie jest uchwalana już teraz tylko dlatego, że dotacja nie jest zwiększana, a deficyt wypychany jest do ZUS, który prawdopodobnie musi się zadłużać na rynku, aby uzupełnić braki wynikające z tej słabnącej dotacji. Minister finansów nie przelewa tej dotacji, ponieważ zakłada, że po skoku na Otwarte Fundusze Emerytalne część dziury w ZUS uda się zasypać pieniędzmi zagarniętymi z OFE. Gdyby nie to, to budżet musiałby zostać znowelizowany już teraz, a limit roczny deficytu już zostałby przekroczony.

Rozumiem, że spodziewa się pan tego skoku jeszcze w tym roku?

Myślę, że realizacja tego pomysłu jest przyspieszana. Po marcu pojawiła się mała nadzieja, że będzie lekka poprawa w budżecie, jednak kwiecień przyniósł dramatyczne dane i nawet dochody z tych podatków, które szły całkiem nieźle, zaczęły zwalniać. Cała sytuacja jest efektem tego, że polska gospodarka jest w stagnacji, a od dwóch kwartałów mamy zerowy wzrost (w IV kwartale 2012 – 0,0 proc., w I kwartale 2013 – 0,1 proc.). Wiele wskazuje również na to, że kolejny nie będzie lepszy, a może być nawet gorszy dla Polski. Nowelizacja budżetu jest nieuchronna, a jedyne co wychodzi służbom skarbowym to ściąganie grzywn i mandatów, które rosną w tempie 20% rocznie. Można powiedzieć, że gdyby ten trend utrzymać przez dwie dekady, to połowa dochodów przeciętnego Polaka zostałaby zabierana właśnie w takich postaciach; mam nadzieję, że do tego nie dojdzie.

Zatem dane mówiące o rocznym wzroście PKB na poziomie 0,4 proc. nie oznaczają rozwoju, lecz stagnację, a nawet recesję?

W Polsce podajemy te dane w systemie rok do roku, natomiast na świecie robi się to inaczej – liczone jest to kwartał do kwartału. Gdy mówimy o wzroście PKB w porównaniu z ubiegłym rokiem, to często jest tak, że trzeci kwartał roku 2013 musimy zestawić z pierwszym roku 2012, a więc zamierzchłą przeszłością. Natomiast jeśli zestawimy je kwartał do kwartału, to zobaczymy, że dwa ostatnie pomiary wykazują wzrost – a w zasadzie jego brak – na poziomie 0,0 i 0,1 proc, czyli balansujemy na granicy recesji. Prawdopodobnie utrzyma się to w naszym kraju jeszcze przez długi czas – nie widzę wielu przesłanek, które dawałyby nadzieję na lepsze liczby w najbliższych miesiącach, a wręcz przeciwnie – zwracam uwagę na to, że sytuacja może się jeszcze pogorszyć, co będzie skutkowało dramatem budżetowym.

Wielu ekonomistów tłumaczy kiepskie wyniki tym, że sytuacja odbije się w kolejnych miesiącach, najdalej kolejnych kwartałach. 

Moim zdaniem ożywienie w Polsce widać już na horyzoncie zgodnie z definicją, która pochodzi z kawału ze słusznie zamierzchłych czasów, gdzie horyzont definiowano jako linię, która się oddala w miarę zbliżania do niej. Gdy patrzę na prognozy na przykład sprzed kilkunastu miesięcy, w których przewidywano, że ożywienie przyjdzie w tym roku, co miało nas wyciągnąć z głębokiego bagna. Tymczasem okazuje się, że zamiast tego mamy kontynuację stagnacji, a nawet recesji.

Główne nadzieje dotyczyły odbicia się w strefie euro, co miało wpłynąć także na polską gospodarkę.

Tak, ale także w strefie euro nie widać pozytywnych sygnałów. Francja, która miała się rozwijać – jest w recesji. Niemcy, które wydawało się, poradzili sobie z kryzysem – w drugim kwartale 2013 r. mogą dostać kolejnej zadyszki. To pokazuje, że zewnętrzne otoczenie Polski wygląda bardzo słabo; zresztą nie dotyczy to jedynie najbliższych sąsiadów. Sygnały spowolnienia widać w Chinach, Brazylii czy Indiach. USA rozwijają się dzięki dodrukowi pieniądza, a Japonia uzyskała świetne wyniki kosztem innych, podkradając rynki państwom europejskim i USA. Kryzys nie odchodzi, tylko się nasila, a rynki zewnętrzne nie wyciągną polskiej gospodarki z bagna. Sama Polska nie może się odbić, bo przecież widać, co się dzieje z dochodami ludzi, rośnie bezrobocie, a przy tym maleją nastroje konsumpcyjne, a sektor publiczny – jak sam zapowiedział – nie planuje inwestycji na kolejne trzy lata. Tak wyglądają realia. Podtrzymuję swoją prognozę, którą sformułowałem kilkanaście miesięcy temu – mianowicie, że rok 2012 będzie rokiem przejściowym między fazą wzrostu, a kilkuletniej stagnacji i recesji, która rozpocznie się w roku 2013. I to się po prostu sprawdza.

Aby ocenić jakość prognoz, które dostajemy, warto spojrzeć na to, co prognozowano na przykład a propos roku 2013 kilkanaście miesięcy wcześniej. Wtedy prognozy Komisji Europejskiej mówiły, że w roku 2013 wzrost będzie na poziomie 0,6%. Tymczasem teraz widać, że nie dość, że nie ma wzrostu, to mamy recesję 0,3%, teraz mówi się nawet o -0,4 proc. Minęło parę miesięcy i okazuje się, że prognozy są kompletnie nietrafione. Wiarygodność prognoz ekonomicznych formułowanych przez poważne instytucje europejskie jest znikoma. Są one zupełnie oderwane od rzeczywistości, między innymi dlatego nie ma co liczyć na wzrost w strefie euro tak w bieżącym roku, jak i w kilku najbliższych latach. Możemy liczyć tylko na siebie, a sygnałów ożywienia w naszym kraju nie widzę i nie oczekuję, że je zobaczę w najbliższym czasie.

Na koniec pytanie o mały "pozytyw" – napisał pan na blogu, że kryzys wymusza cięcia w administracji publicznej. Może chociaż na tym polu uda się nadrobić pewne zaległości?

Polska niestety upodabnia się do Hiszpanii. Od wielu lat śledzę zatrudnienia w administracji publicznej i kilka lat temu ujawniłem, jak dramatycznie narasta zatrudnienie w sektorze publicznym od 1989 roku. Restrukturyzację zatrudnienia w tym obszarze należy jednak robić w dobrych czasach, kiedy ludzie zwalniani z tzw. budżetówki mogą znaleźć pracę w sektorze prywatnym. I były takie lata, kiedy można i należało to zrobić. Teraz, gdy wiele branż sektora prywatnego wywala na bruk – i to na dużą skalę – to zwolnienie także z budżetówki jest skazaniem wielu ludzi na dramat. Jeżeli to zapowiedź większego trendu, a myślę, że jest – bo brak odpowiednich przychodów z podatków wymusi takie cięcia – to mamy najgorszy moment na jego pojawienie się.

Dziękuję za rozmowę.

not. svit

[Fot. PAP/EPA]

Warto poczytać

  1. dawid-winiarski-22072018 22.07.2018

    Cudowne uzdrowienie czy symulacja? Co tak naprawdę się stało nowemu męczennikowi opozycji

    Ostatnie posiedzenie Sejmu wzbudziło spore zainteresowanie opinii publicznej

  2. sleeping-giants-18072018 18.07.2018

    Zastraszali firmy bo chcieli zniszczyć prawicowe media. Działalność lewicowej grupy została zdemaskowana

    Prawicowy portal Daily Caller ujawnił tożsamość założyciela organizacji Sleeping Giants, zajmującej się zastraszaniem firm zamieszczających reklamy w prawicowych mediach. Okazało się, że jej założyciel, Matt Rivitz, sam jest pracownikiem przemysłu reklamowego

  3. 1270SZTUCZNEMIESKO 18.07.2018

    Zgroza. Już za kilka lat w restauracjach będziemy jeść sztuczne mięso

    Świat stanął na głowie. Choć tę tendencję obserwujemy na wielu płaszczyznach, to jednak ostatnie dokonania holenderskich naukowców napawają nas przerażeniem. Tamtejsza spółka zaprezentowała pierwszego hamburgera, do którego mięso wyprodukowano w laboratorium

  4. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  5. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  6. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  7. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  8. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook