Jedynie prawda jest ciekawa

Prof. Ryba: Osoby broniące Kiszczaka otrzymały mocny cios

03.11.2016

"Dla ludzi z prawej strony sceny politycznej, rola Czesława Kiszczaka była zawsze jednoznaczna. Natomiast osoby, które ze względu na okrągły stół nazywały Kiszczaka „człowiekiem honoru”, otrzymały kolejny mocny cios" - mówił prof. Mieczysław Ryba komentując odnaleziono dokumenty z działalności Kiszczaka, gdy w latach 40. przebywał w Londynie.

W rozmowie z "Naszym Dziennikiem" prof. Ryba wskazał na inne czarne plamy w życiorysie Kiszczaka. "Z pewnością jeszcze dużo nie wiemy. Pewne wątki w jego życiu stanowią wielką zagadkę dla historyków. Zwrócę uwagę na jego związki z Wojciechem Jaruzelskim. (...) Dla mnie najbardziej interesujący i najmniej znany jest okres przełomu. Była to postać kluczowa, i to nie tylko w tych czasach, w których komunizm dopuszczał się najcięższych zbrodni. Okres, w którym przechodziliśmy z jednego systemu w drugi, był czasem, w którym służby i Kiszczak odegrali najbardziej znaczącą rolę. Warto więc to zgłębiać. Ale pamiętajmy, że wielu historyków III RP bało się ruszać niektórych osób, bo obecny system opierał się na haśle, które wyraził Adam Michnik, że „Kiszczak to człowiek honoru" - podkreślił historyk. 

Okazane dziennikarzom raporty ujawniają, że Kiszczak przekazywał informacje o konkretnych osobach do Informacji Wojskowej. Według Cenckiewicza, dotyczy to 74 osób. Wśród sporządzonych przez niego adnotacji są np. określenia „dwójkarz”, co oznaczało, że powracający do Polski żołnierz służył przed wojną w Oddziale II Sztabu Głównego Wojska Polskiego, zajmującym się wywiadem i kontrwywiadem. Ponadto Kiszczaka interesowali oficerowie, którzy eksponowali swoje antykomunistyczne poglądy i agitowali, by nie wracać do Polski, a także byli żołnierze Wehrmachtu, którzy w trakcie wojny dołączyli do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

kk/Nasz Dziennik

[fot. Fratria]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook