Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Prof. Pawłowicz: Kuźniar jest brunatnym kłamcą PRL-u

09.10.2015

„Ten człowiek jest niszczycielem!” - powiedziała posłanka Prawa i Sprawiedliwości.

Stefczyk.info: Jak ocenia pani tę kadencję Sejmu?

 

Prawdziwym szokiem była dla mnie, jako parlamentarzystki, była sprawa nieuczciwości mediów.

 

Wszystkich mediów?

 

Nie, akurat waszej redakcji to nie dotyczy. Dochodzi jednak do sytuacji, że wszystko jest przeinaczane. Media głównego nurtu dorobiły mi gębę. W tej chwili toczą się dwie sprawy w sądzie. To był dla mnie prawdziwy szok.

 

Czy ma pani  na myśli Jarosława Kuźniara, z którym miała pani okazją rozmawiać?

 

Jest brunatnym kłamcą PRL-u. Ten człowiek jest niszczycielem!

 

Czy tylko relacje z dziennikarzami były dla pani zawodem?

 

Nie tylko. Liczyłam na to, że w Sejmie liczą się przede wszystkim kompetencje.  Jestem przecież profesorem prawa i sądziłam, że moje argumenty wynikające z doświadczenia naukowego będą wykorzystane. Mój problem polega jednak na tym, że jestem z opozycji. Nasze argumenty były ucinane. Byłam w sejmowej komisji ds. Unii Europejskiej, która miała dobry skład. Zasiadał w niej m.in. prof. Szczerski, prof. Szyszko, Piotr Naimski, Anna Fotyga... Tymczasem posłanka Agnieszka Pomaska zabierała nam głos i zarządzała głosowania. To był dla mnie kolejny szok – brak troski o interesy Polski. Miałam wrażenie, że ta komisja jest tylko po to, żeby... być. Trudno jest mi przyjąć do wiadomość, że poseł podczas posiedzenia plenarnego Sejmu ma tylko 60 sekund na przedstawienie swojego stanowiska. To nauczyło mnie zwięzłego mówienia i szybkiego wypunktowania najważniejszych wątków. Nie każdy ma jednak dar przemawiania... Nieprzyjemnie również było patrzeć na nietrzeźwych posłów PO ze środkowej części sali. Nie zawsze treść stenogramów pokrywała się z prawdziwym przebiegiem obrad. Co więcej, komisja etyki poselskiej bardzo często nas karała – otrzymałam już ich tyle, że czułam się jak za Urbana! Jeśli je otrzymałam, to znaczy, że mówiłam dobrze.

 

Czy wybór sędziów do Trybunału Konstytucyjnego w końcówce kadencji, to próba zawłaszczenia państwa przez PO?

 

To nawet nie próba, to zawłaszczenie! Mam nadzieję, że to nie koniec. To nie może być koniec, ponieważ ustawa jest niekonstytucyjna -  PO weszła  w kompetencje przyszłego Sejmu. To świadome naruszenie pewnych reguł demokracji. Przypomnijmy, że prezydent apelował, by tego nie robić. Na tej samej zasadzie mogliby wybrać prezesa NBP, a w ogóle dlaczego nie wybrali sędziów 15 lat naprzód? Też by mogli. Trybunał Konstytucyjny się skompromitował, bo ten projekt był pisany przez sędziów trybunałów w tajemnicy – nie chcieli go udostępnić mediom. Brali w tym udział sędziowie z lewackich środowisk. Sędziowie trybunału często zachowują się jak politycy, a Platforma Obywatelska kupiła sobie PSL.

 

Czy Platforma „kupiła” PSL również w kwestii ustawy o uzgodnieniu płci?

 

Nie, już nikt nie musiał kupować. Wszyscy posłowie bali się, głosowali tak jak nakazała premier Kopacz, ponieważ listy nie były zarejestrowane. Jak już się na nich znaleźli, to grają na wyborców. Wyborcy są jednak normalnymi ludźmi, zwłaszcza wyborcy PSL-u z obszarów wiejskich. Gdyby ludowcy to przegłosowali, na każdym słupie powinna wisieć informacja, że kandydaci tej partii są przeciwko Kościołowi.  To koniec tej ustawy, a przyczyniła się do tego sama Platforma.

 

Rozmawiał Aleksander Majewski

 

[fot. wPolityce.pl/ANSA]

 

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook