Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Prof. Nowak: Putin chce rozbijać wspólnotę zachodnią

10.03.2014

Rozmowa z profesorem Andrzejem Nowakiem, znawcą Rosji z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Stefczyk.info: Prezydent Rosji atakując Ukrainę skupił na sobie uwagę całego świata. Do kogo adresowany jest przez niego przekaz? Tu chodzi o symboliczną manifestację czy realne działania polityczne?

Prof. Andrzej Nowak: Adresatów posunięć Władimira Putina jest kilku. Pierwszym i najważniejszym jest sam Putin. On chce zaspokoić swoją potrzebę odreagowania na upokorzenie, jakie zgotowała mu Ukraina i jej twardo wyrażona wola niepodległości. Prezydent Rosji po raz pierwszy spotkał na swojej drodze taką przeszkodę. Teraz więc chce pokazać sobie i Ukraińcom, że srodze potrafi ukarać za takie niepowodzenie.

Majdan to klęska Putina?

Tak, i to największa. Zdaje się dodatkowo, że tej klęski nic nie cofnie. Putin stracił Ukrainę. Być może zdobędzie Krym, być może zdobędzie kawałek więcej, ale Ukrainę stracił. Do Kijowa nie może dostać się inaczej niż na czołgach. Drugim adresatem polityki Rosji po samym Putinie i jego podrażnionym ego jest Rosja. Wewnętrzny odbiór jest również ważny. Putin chce bowiem pokazać, że nie stracił kontroli nad wydarzeniami, że jest wręcz odwrotnie – jest tym samym panem i władcą „na krańcach ludzkich możliwości” i umie zastosować każdą metodę, jeśli ktoś mu się przeciwstawi.

Ktoś mu zagraża? Putin może się kogoś bać?

Chodzi m.in. o to, żeby manifestanci, którzy w Moskwie zgromadzili się z oponami zaraz po zwycięstwie Majdanu i zostali aresztowani, nie znaleźli naśladowców. A przede wszystkim, żeby żaden czający się za plecami Putina KGBista nie pomyślał sobie, że można władzy na Kremlu bezkarnie wbić nóż w plecy. Mamy brutalną ucieczkę do przodu przed potencjalnymi kłopotami Putina w jego kraju. Te dwa czynniki – własne ego i umocnienie kontroli nad sceną polityczną w Rosji są moim zdaniem dla Putina najważniejsze. Dopiero na następnym planie jest adresat kolejny, zachodni.

Jaki sygnał Putin chce wysłać Zachodowi?

Najważniejszą rzeczą, jaką Putin chce osiągnąć, to zastraszenie Zachodu i pokazanie mu jego bezsilności. To udaje się Putinowi najłatwiej.

Skoro mówił pan, że adresat zachodni jest mniej istoty to znaczy, że Zachód ma małe możliwości oddziaływania na Rosję?

Zachód ma możliwości oddziaływania na Moskwę. Jednak najwięcej w tej sprawie zależy od Stanów Zjednoczonych. Problem w tym, że Barack Obama prezentuje kompromitującą bezsilność. Prezydent Putin wykazał tę kompromitującą postawę USA kilkakrotnie, co zapewne sprawia mu satysfakcję. Szczególnie, że widzą to również jego poddani.

O jakich kompromitacjach pan mówi?

Było ich kilka. Wspomnę choćby o tym, że Obama 17 września 2010 roku na życzenie Rosji ogłosił zwinięcie projektu tarczy antyrakietowej w Polsce. Absolutną kompromitacją zakończyło się również działanie Obamy ws. Syrii. To było szczególnie ważne dla Putina, nie tylko dlatego, że ocalił swoje bazy w Syrii.

Dlaczego jeszcze?

Ma obecnie znakomity środek nacisku na kraj kluczowy ws. Ukrainy. Przez ten możliwy nacisk kraj ten pozostaje w miarę wstrzemięźliwy na razie. Mowa oczywiście o Turcji. Od południa, przez Syrię, Putin zagraża Turcji. Turcja była głównym orędownikiem interwencji militarnej w Syrii. I zawiodła się ogromnie na USA. Dlatego obecnie Ankara, która jest oczywistym sojusznikiem Tatarów krymskich, zachowuje się w sposób podobny do tego, co robi Zachód. Daje do zrozumienia, że jest niezadowolona, ale nie posuwa się zbyt daleko. Robi tak, ponieważ ma zdestabilizowaną południową granicę z Syrią. Ostatnią kompromitacją prezydenta Obamy jest brak reakcji na rzecz bezprecedensową, czyli na opublikowanie w internecie przez agentów Władimira Putina rozmów nagrywanych na linii Departament Stanu-Ambasada USA w Kijowie. To, że największe mocarstwo świata nie było w stanie zareagować w żaden sposób na niesłychaną bezczelność i zuchwałość, jest kompromitacją.

Jednak USA też podsłuchują. Wszyscy korzystają z tego narzędzia.

Oczywiście Stany podsłuchują, ale nie wrzucają tego na youtube. Nie pokazują tego, nie chwalą się: „tak, podsłuchujemy Angelę Merkel i publikujemy rozmowy”. Rosjanie, a raczej KGB, zrobiło to w swoim stylu, podkreślającym: „możemy wszystko”. A Obama kiwną głową i powiedział, że Rosjanie mogą wszystko i sam nie kiwną palcem w tej sytuacji. To było, jak zachęta do wysłania rosyjskich czołgów gdziekolwiek. Nie wiem, jakie haki na Obamę ma reżim rosyjski, ale ja tej ustępliwości Obamy nie potrafię wytłumaczyć. Jeśli jednak ta ustępliwość się wyczerpie, to przede wszystkim USA mogą coś w sprawie Krymu zrobić. W Europie z kolei zrobić coś mogą Niemcy. Oni grają w tej sprawie w sposób znacznie bardziej odpowiedzialny za swoją strefę wpływów. Oni nie chcą ustępować Rosji.

A Polska? Coś może zrobić? Polscy politycy stali się ostatnio bardziej aktywni...

Polska jest całkowicie bierna. Widać, że może wystąpić co najwyżej, jako narzędzie polityki niemieckiej, co w tej sytuacji i tak wydaje się mniejszym złem.

Wielu komentatorów i wiele komentarzy wskazuje w ostatnim czasie, że świat stoi na granicy kolejnej wojny światowej. Jest rzeczywiście tak źle?

Sądzę, że takie komentarze są obecnie zdecydowanie przesadzone. Putin przeznaczył w ostatnich latach na modernizację wojska 600 mld dolarów, co jest sporą kwotą. Więcej wydają na armię jedynie USA, ale one nie chcą wykorzystywać broni, nie tylko w wojnie, ale nawet jako straszaka. Kreml buduje imponującą maczugę i potrząsa nią wyraźnie. Jednak jego działanie nie ma na celu wywołanie wojny, ale spowodowanie takich reakcji, jak na Śląsku. Związek Ludności Narodowości Śląskiej, gdy Putin zagroził wycelowaniem rakiet w Polskę, zwrócił się do ambasadora Rosji w Polsce z prośbą o przekazanie prośby Putinowi, by ten nie celował w Śląsk, bo narodowość śląska kocha Rosję, w odróżnieniu od rusofobicznej Polski, która powinna zostać poddana retorsjom. Sądzę, że działania Putina liczy właśnie na takie reakcje. On strachem chce rozbijać wspólnotę zachodnią, by słabsi podnosili ręce do góry i mówili, jak kiedyś: „better red than dead”. Chodzi o ten sam efekt, o to, by Zachód mówił, że nie ma nic przeciwko kolejnym zaborom Putina tak długo jak one nie dojdą do nas.

Polacy też tak rozumują?

Taka linia była prezentowana przez polski rząd, który odwracał się od Ukrainy. Jednak obecnie widać, że zabory, jakich dokonuje Kreml mogą zbliżyć się do Polski. Polska może być następną ofiarą. Wtedy zgadzać się z zaborami nie będzie miał okazji minister Sikorski, nie będzie mógł wysyłać obraźliwych twittów itd. Takie działania będzie prowadził minister Steinmeier, czy Fabius. Tego rodzaju sytuacja nie może nie budzić zaniepokojenia w Warszawie.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. PAP/EPA]

Słowa kluczowe:

Andrzej Nowak

,

Putin

,

Ukraina

,

polityka

,

wojna

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook