Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Prof. Krasnodębski: Przemówienie Schulza to skrajny populizm

12.09.2015

Rozmowa z socjologiem, europosłem PiS Zbigniewem Krasnodębskim.

Stefczyk.info: W Polsce wybuchła burza po słowach Martina Schulza, który wskazał, że solidarność w Europie ws. imigrantów należy egzekwować siłą. Jak Pan ocenia te słowa? Co stało się z UE, że takie słowa mogły paść pod adresem Polski?

Prof. Zbigniew Krasnodębski: Sądzę, że Martin Schulz nie odnosił się do Polski. Niepotrzebnie uważamy, że to się do nas odnosi. On mówił o ultranacjonalistach. Ja nie widzę w Polsce tendencji ultranacjonalistycznych, więc uważam, że nie powinniśmy tego brać do siebie.

To trudne, skoro Schulz mówił o solidarności ws. migrantów, a Polska jest w grupie sceptycznie nastawionej do tej sprawy.

Schulz mówił o ruchach skrajnych w Europie. Sądzę, że chodziło mu o Front Narodowy we Francji, może Jobbik na Węgrzech. Może miał na myśli rząd węgierski. Ja bym jednak do tych słów tak wielkiej wagi nie przykładał. Martin Schulz jest znany ze swojego temperamentu. To, co on mówił, o wymuszaniu siłą, w mojej ocenie dotyczyło siły politycznej. Chciałbym wierzyć, że on mówił o sile politycznej władzy politycznej.

To jest do przyjęcia?

To również musimy krytykować, bowiem jest to nie do zaakceptowania. Schulz nigdy tak się nie wypowiadał na forum PE. On raczej się hamuje. Jego ostatni wypowiedź jest godna ubolewania przede wszystkim dlatego, że on wyklucza pewne poglądy ze sfery publicznej. I jak zwykle wskazuje, że jedynym możliwym rozwiązaniem jest wzmocnienie współpracy politycznej w UE.

W sprawie imigrantów widać z UE coraz silniejsze naciski. Jak je traktować?

To, co się nam obecnie proponuje ws. imigracji, jest sprzeczne z traktatami, które ogłoszono. Warto również pamiętać o historii. Gdy Polska przystępowała do Unii Europejskiej, jednym z warunków dla nas było zamknięcie i uszczelnienie granicy wschodniej, m.in. z Ukrainą. Myśmy natomiast mieli wolną wymianę osobową z Ukrainą. Ukraińcy mogli przyjeżdżać do Polski bez wiz. Myśmy musieli zamknąć naszą granicę. Pamiętam, ile miejsca tej sprawie poświęcono, w niemieckich mediach. Ile było zmartwień, że granica może być nieszczelna itd.

Dziś okazuje się, że granice nie są jednak tak ważne...

Rzeczywiście, nagle po tylu latach okazało się, że chronienie granic zewnętrznych Unii nie jest istotne.

Ważniejsza jest jak się okazuje solidarność unijna.

Pamiętamy jednak, jak Grecja czy Włochy apelowały o solidarność europejską. Wtedy te apele spotykały się z milczeniem. Premier Włoch apelował o solidarność od lat. Lampedusa jest od dawna miejscem docelowym dla imigrantów. Tam przybywali migranci, tak samo jak na greckie wyspy. I nagle stało się to ogromnym problemem.

Może skala problemu stała się znacznie większa?

Oczywiście zwiększyła się skala, ale też problem stał się głośny, gdy fala imigracji dotarła do Niemiec. Dziś Niemcy są w pętli swojej „wilkommenskultur”, ale nie mogą narzucać tego innym krajom europejskim, które mają inną historię, więc nie muszą wszystkim udowadniać, że mają humanitarne nastawienie, a poza tym mają zupełnie inną sytuację gospodarczą, np. wysokie bezrobocie, czy inna hierarchie problemów. Nie wszystkie kraje mają równie duże zapotrzebowanie na pracowników, co Niemcy. Potrzeba nam dziś racjonalnej dyskusji i poszukiwania rozwiązań. Przemówienie Schulza to skrajny populizm lewicowo-europejski. To się nie przyczynia do rozwiązania problemów UE, to nie licuje z funkcją szefa Parlamentu Europejskiego, jaką pełni Schulz.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

[Fot. wPolityce.pl]
Słowa kluczowe:

Niemcy

,

Schulz

,

Krasnodębski

,

Polska

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook