Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Prof. Krasnodębski: "koniunkturalizm lewicy w sprawie Putina"

05.03.2014

Wszystkie lewicowe media i środowiska nagle zmieniły front w sprawie Putina. Dziś gospodarz Kremla, który nigdy nie ukrywał agresywnych zamiarów, dziś jest odsądzany od czci i wiary przez osoby, które do niedawna były w niego wpatrzone, np. w kontekście katastrofy smoleńskiej. O zmienności poglądów medialnych środowisk lewicowo-liberalnych rozmawiamy z prof. Zdzisławem Krasnodębskim, socjolog, wykładowca Uniwersytetu w Bremie.

STEFCZYK.info: Środowiska lewicowo-liberalne zauważyły problem Putina. Trochę późno...

Prof. Zdzisław Krasnodębski: Pojawiały się przy tym optymistyczne diagnozy, że ta zmiana poglądów będzie trwała. Przecież jeszcze niedawno ukazywały się artykuły z innymi niż dziś opiniami o Putinie. Tak więc ja jestem pesymistą, że to trwała zmiana. Dla mnie to jakiś kompletny koniunkturalizm,

Dziś nawet w „Gazecie Wyborczej” jest tekst pana Pawła Wrońskiego o silnej armii polskiej. Ale myślę, że to wszystko jest chwilowe, po to aby utrzymać się w głównym nurcie opinii. Nie wykluczam też oczywiście tego, że te środowiska są śmiertelnie przerażone.


Bo trochę zawalił im się ich świat. A skąd się bierze ten ich koniunkturalizm środowisk lewicowo-liberalnych?

Z interesów „klasowych”. Chodzi o to, że te środowiska chcą utrzymać dominację, pozycję. Więc jeśli pojawia się jakieś zagrożenie dla nich, no to dostosowują się. Obojętnie jak się rozwinie sytuacja w naszym regionie, oni zawsze chcą zostać przy władzy, przy szeroko pojętej władzy.


Monika Olejnik, która w swoim programie mówi nagle o Putinie, że „kagiebista zawsze pozostanie kagiebistą”, de facto przekreśla całe lata swojej poprawnościowej politycznie narracji.

Owszem. Pamiętamy przecież te jej teksty po katastrofie smoleńskiej, gdy zachęcała do patrzenia w „szczerą twarz Putina”. To jest kompletne robienie Polakom wody z mózgu.

W Niemczech też jest silna prorosyjska frakcja, jednak wszystko to jest na innym poziomie, próbuje się przedstawiać różne argumenty. Gdy relacje niemiecko-rosyjskie są w dobrej fazie, to i tak przypomina się w niemieckich mediach np. o łamaniu praw człowieka w Rosji itd. Natomiast u nas to jest przemieszczanie się od ściany do ściany. To jest brak poszanowania własnego czytelnika, któremu wmawia się, że Putin to demokrata itd., a za chwilę już jest kagiebistą, agresorem, który nigdy nie wypuści z rąk Europy Wschodniej.


Czy skazani jesteśmy na taką labilność tych samozwańczych „władców dusz”?

Dziwi to, że Polacy dają się nabrać na te „zmiany poglądów”. Włączają telewizję, aby oglądać występy pani Olejnik i innych, którzy są poniżej wszelkiej kompetencji. Ciekawe kiedy w „Wyborczej” Andrzej Wajda zrobi następne „światełko dla Sowiety”. Ciekawkiedy rozpocznie się akcja „ratujmy sowieckie pomniki”.

A przecież podobnie zachowuje się minister spraw zagranicznych – obaj od ściany do ściany.  

Jedyne co całkowicie pozytywnie postrzegam to sympatię do kijowskiego Majdanu. Tu widzę pewne tradycje „Solidarności”. 

ROZMAWIAŁ: Sławomir Sieradzki

[FOTO: facebook.com]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook