Jedynie prawda jest ciekawa

Prof. Jędrysek: Będziemy wydobywać gaz łupkowy

17.10.2013

W ubiegłym tygodniu Parlament Europejski przyjął niezwykle rygorystyczne poprawki do dyrektywy środowiskowej, które, jeśli zostałyby w tym kształcie zaakceptowane przez Komisję Europejską spowodowałyby poważne utrudnienia wydobycia gazu z łupków. O ocenę tego dokumentu i nasze szanse na podtrzymanie nadziei na tani gaz łupkowy, konkurencyjny w stosunku do oferowanego przez monopolistyczny Gazprom, rozmawiamy z prof. Mariuszem Orionem Jędryskiem, byłym głównym geologiem kraju i inicjatorem poszukiwań gazu łupkowego w Polsce, dziś posłem Prawa i Sprawiedliwości.

Stefczyk.info: - Co dla nas oznacza przyjęta przez Parlament Europejski nowa dyrektywa środowiskowa? Czy grozi nam zablokowanie wydobycia gazu łupkowego?

Prof. Mariusz Orion Jędrysek: - Jeśli miałbym odpowiedzieć krótko, to powiedziałbym - tak. To nam grozi. Rozwijając tę myśl, wskazałbym, że to są poprawki do dyrektywy, które mają chyba ze 160 stron. Od razu po uchwaleniu, do tego dokumentu (wtedy jeszcze sprawozdania i to źle przetłumaczonego) zajrzałem. Kluczowy paragraf, dotyczący technologii wydobycia gazu z łupków znajduje się dopiero na sto którejś stronie. Chodzi nie o samo wydobywanie gazu łupkowego a właśnie o technologię eksploatacji tego gazu metodą szczelinowania. Czyli „przyczepiono” się szczelinowania. Dlaczego? Bo to jest jedyna różnica między wydobyciem gazu z łupków i ze złóż konwencjonalnych.

Żeby bowiem uzyskać gaz z łupków należy szczelinować, czyli wprowadzać pod wysokim ciśnieniem do skał płyn, rozdrobnić ją tym płynem - w tej chwili robi się to głównie wodą i śladowymi ilościami pewnych związków, które „odklejają” cząsteczki metanu od minerałów budujących skałę – gaz łączy się w pęcherzyki migrujące przez szczeliny do otworu wydobywczego - tak wydobywa się go na powierzchnię.

Jest to, jak każda metoda wydobywania czegokolwiek z Ziemi, ingerencją w środowisko, ale nie widzę tu żadnych poważnych zagrożeń dla tego środowiska.

Jeżeli natomiast mamy według tej dyrektywy za każdym razem szczegółowo przeprowadzać badania wpływu oddziaływania na środowisko - równocześnie ma to dotyczyć tych obszarów, dla których już wydano koncesje, co jest przecież nie tylko nieuzasadnionym merytorycznie utrudnianiem czy opóźnianiem ale też unijnym sankcjonowaniem działania prawa wstecz - coś jest jednak nie tak. Widać, że ktoś tu czuje się bardzo zagrożony.


- Rozumiem, że Gazprom. A czy to jest już decyzja definitywna, czy ta dyrektywa może jeszcze zostać wycofana lub jej zapisy osłabione?

- Nie tylko Rosja – pisałem o tym w „Naszym Dzienniku” może rok temu. Jeżeli rząd wykaże się taką gorliwością, jaką wykazał się przy implementowaniu dyrektywy CCS, tzn. taką, że Sejm siłami koalicji PO-PSL otworzył furtkę umożliwiającą zatłaczanie w Polsce dwutlenku węgla w głąb Ziemi, to będzie kłopot. Ale jeśli będzie starał się ją ominąć jak kamień na drodze - a widzę w tej dyrektywie takie szanse że będzie to można robić, to wówczas nie musielibyśmy zbytnio odczuć skutków jej działania. Będzie trzeba owszem, zrobić jeden czy drugi wygibas, w rodzaju "Wozu Drzymały", ale nie będzie to problem krytyczny.

Boję się jednak, że ten rząd znów może okazać się nadgorliwy i wtedy będziemy mieli duży problem. Niestety co innego mówi, a co innego robi lub częściej nie robi.


- A czy Polska w tej walce może liczyć jeszcze na jakichś sojuszników w Komisji Europejskiej lub Radzie Europejskiej?

- Oczywiście, że może, ale proszę zwrócić uwagę na jedną rzecz. Rząd Tuska tę sprawę po prostu zawalił bo nic w tej sprawie nie zrobił przez 6 lat, dając czas na działanie przeciwnikom gazu łupkowego. Ba – obudził ich i zaniepokoił bębniąc wszem i wobec pijarowsko, że Polska to drugi Kuwejt – pamiętamy? I w tej chwili mamy trudniejszą sytuację, bo mamy przeciwników gazu łupkowego, którzy nie chcą go z Polski, bo to oznaczałoby zwiększenie produkcji, a więc spadek zysków tych, którzy go eksportują albo nim handlują - mam tu na myśli Niemcy, którzy świetnie sobie radzą na imporcie gazu z Rosji, zainwestowali tu przecież miliardy czy np. Holandię, którzy handlują węglowodorami na wielką skalę i w Nord Streamie też są. Nie zależy też Anglikom, wydawałoby się naszym naturalnym sojusznikom, bo to przecież gaz z Polski będzie dla nich konkurencją.

Komu mogłoby zależeć na polskim gazie? W tej chwili już chyba nikomu, choć powinno np. Litwinom, Czechom, Słowakom czy Węgrom. Może im trochę zależy, ale nieznacznie, bowiem oni podpisali podobne, długoterminowe, fatalne dla siebie umowy "płać i bierz" z Gazpromem jak Pawlak. Może nie aż tak tragicznie złe jaki my mamy, ale jednak złe. I dlatego oni mają na kilkadziesiąt lat z gazem spokój - i tak muszą go brać z Gazpromu, bo płacą bez względu na to, czy wezmą, czy nie. Dlatego dziś nie potrzebują go jeszcze dodatkowo z Polski.

Ale powtarzam, za tę sytuację odpowiada rząd Donalda Tuska szczególnie z lat 2007-11, który zamiast kontynuować te sprawy przygotowane przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, w imię nie wiem czyich interesów zaniechał rozwiązań organizacyjno-prawnych, i poza wydaniem wszystkich koncesji niczego nowego nie zrobił. Mieliśmy tak przygotowaną bitwę, że już wygraną, a ci po prostu wszystko zawalili.


- A dlaczego w Polsce nie słychać o sukcesie gazu i ropy z łupków w Stanach Zjednoczonych? Ceny energii tam wyraźnie spadły, a ropa z łupków poważnie zagroziła cenowo samemu OPEC?

- Ale ja o tym stale mówię, piszę w niezależnej prasie, nawet dzisiaj kilka minut na konferencji Nowego Przemysłu, z mównicy sejmowej, konferencjach prasowych itd. – proszę szukać linków na www. jedrysek.eu
O tym nie słychać, nie dlatego, że to temat niszowy, dla ekspertów i hobbystów, ale  takie mamy media… przyrządowe. W Sejmie też nic ale to nic nie przechodzi. Przypomnę chociażby historię z ub. tygodnia, która  pokazuje, jak posłowie Platformy Obywatelskiej odrzucają projekty opozycji. (CZYTAJ: Szczyt niekompetencji: PO (posłanka składa wniosek o odrzucenie projektu ustawy, choć nie wie, czego ten projekt dotyczy. WIDEO).

Tak w tej chwili działa Sejm a także Parlament Europejski. Tydzień przed przyjęciem poprawek do tej dyrektywy odbywała się duża, dwudniowa konferencja przeciwników gazu łupkowego z różnych krajów. Byłem na niej, incognito - ktoś mnie tam zapisał jako jakiegoś antyfrakingowca (przeciwnika szczelinowania). Miało bowiem w Parlamencie Europejskim miejsce istne zwieranie szyków przed przyjęciem poprawek do tej dyrektywy – ale merytorycznie rzecz biorąc zupełny bełkot. Udało mi się nawet zabrać głos, ale potem już nie dopuszczono do głosu. W pierwszy dzień tej antyfrakingowej „mszy” patronował Josh Fox autor promowanego w PE filmy Gasland II. Tam trzeba było być, a źle, że byłem jedynym politykiem z Polski. Nikogo z jakiejś agencji rządowej, z PE, nikogo kto poczułby się w obowiązku uczestniczyć w czymś takim. Gdzie byli telewizyjni nasi obrońcy łupków?


- Czy Polska będzie kiedyś wydobywała gaz łupkowy?

- Tak. Ja powiem nawet kiedy – mniej więcej 2 lata po tym, jak Platforma Obywatelska przestanie rządzić.


Rozmawiał Krzysztof Karwowski
[fot. Wikipedia.pl/domena publiczna]

Zainteresował Cię artykuł? Znajdź nas na Facebooku!
Słowa kluczowe:

gaz

,

łupki

,

Gazprom

,

środowisko

CS146fotMINI

Czas Stefczyka 146/2017

PDF (9,21 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook