Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Prof. Dudek: „Rozumiem presję, której byli poddani dowódcy powstania”

02.08.2014

Powstanie Warszawskie było ukoronowaniem akcji "Burza", a więc największą próbą ustanowienia legalnych władz polskich reprezentowanych przez rząd w Londynie na wyzwolonych spod niemieckiego panowania terenach –mówi historyk i członek rady IPN prof. Antoni Dudek w rozmowie z „Super Expressem”.

Według niego co prawda z militarnego punktu widzenia akcja "Burza" była korzystna dla nadciągającej Armii Czerwonej, bo w jej ramach AK prowadziła pomocnicze akcje dywersyjne, ale z punktu widzenia komunistów chcących przejąć władzę w Polsce była wroga i propagandowo zupełnie nie do przyjęcia. „Stąd i Powstanie spotkało się z wrogością komunistów” – przekonuje.

Jak twierdzi w efekcie Powstania Warszawa została zrównana z ziemią. „Wszyscy o tym wiedzieli i nie dało się tego zmilczeć. Z kolei z Katyniem rzecz nie była tak oczywista. Nikt, oprócz enkawudzistów strzelających do polskich oficerów, tych zbrodni nie widział. Oczywiście, choć wokół Powstania nie panowała zmowa milczenia, w okresie Polski Ludowej wcale się o tym wydarzeniu ciepło nie mówiło” – przypomina.

Jego zdaniem do 1956 roku uważano Powstanie za obłęd dowództwa Armii Krajowej, które - co już było kompletną paranoją tej propagandy - chciało we współpracy z Niemcami przeciwstawić się Armii Czerwonej i powstrzymać jej zwycięski pochód ku Berlinowi.

W międzyczasie- przekonuje – tą narrację stonowano. „Pozwolono na pamięć o Powstaniu i obchody rocznicy jego wybuchu. Pojawiał się do tego komentarz o bohaterstwie zwykłych powstańców i cierpieniu ludu Warszawy, który przeciwstawiano błędom dowódców”- tłumaczy historyk.

„Powstańcy nie byli już współpracownikami Hitlera, ale ich naiwność, zapał do walki dowództwo wykorzystało we wrogich wobec Polski Ludowej celach” – dodaje. Według niego w ostatniej dekadzie PRL można było o Powstaniu mówić niemal wszystko. „To wtedy wyszła książka prof. Ciechanowskiego, w której była mowa o wstrzymaniu sowieckiej ofensywy na Wiśle. Co prawda nie można było sobie pozwolić jeszcze na krytykę Stalina, ale swoboda dyskusji była naprawdę duża. Podobnie było z kultem Powstania - z każdą dekadą było znacznie lepiej” – ciągnie prof. Dudek dalej.

Oraz zaznacza, że trzeba oddzielić propagandę komunistyczną od sporu o sens Powstania, który jest sporem realnym. „Nie jest tak, że każdy, kto podważa sens Powstania, jest od razu komunistycznym propagandystą. Tym bardziej że ten spór toczył się przez cały okres powojenny wśród emigracji londyńskiej, którą trudno o sympatie do PRL podejrzewać” – wskazuje.

I przyznaje, że sam jest  sceptyczny wobec Powstania. „Ale rozumiem, dlaczego ono wybuchło. Nie podzielam skrajnych poglądów w stylu Piotra Zychowicza, że to był absolutny obłęd. Uważam po prostu, że ci, którzy podejmowali decyzje nie byli w stanie przewidzieć ich skutków. Gdyby wiedzieli, że Powstanie potrwa 63 dni i zakończy się zniszczeniem Warszawy, zapewne nie wydaliby rozkazu do walki. Liczyli, że po kilku dniach wkroczą Sowieci i może tym razem nie zakończy się aresztowaniami, jak na innych obszarach, gdzie działała AK i Armia Czerwona” – przekonuje członek Rady IPN.

Według niego nie wzięli pod uwagę, ze Stalin wstrzyma ofensywę na Wiśle. „Niemniej rozumiem tę ogromną psychologiczną presję, której byli poddani dowódcy. Jeśli przez lata żołnierze Państwa Podziemnego szykowali się do walki z Niemcami i zobaczyli, że Sowieci są już po drugiej stronie, chcieli w końcu dać nauczkę okupantowi” – zaznacza.

Ryb, SE

Fot. [bundesarchiv.de]


Słowa kluczowe:

Dudek

,

powstanie warszawskie

,

PRL

,

Sowieci

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook