Jedynie prawda jest ciekawa


Prof. Danecki: Poważna sytuacja w Egipcie

16.08.2013

Rozmowa z arabistą, prof. Januszem Daneckim z Uniwersytetu Warszawskiego.

Stefczyk.info: Dramatyczne sygnały docierają do nas z Egiptu. Obie strony sporu oskarżają rywali o łamanie demokracji, zagrażanie państwu. Jakie są strony egipskiego sporu? Czy można mówić, że któraś z nich jest zła, a któraś dobra? O co de facto tam chodzi?

Prof. Janusz Danecki: Są trzy strony tego sporu. Pierwszą stanowią zwolennicy prezydenta Mohameda Mursiego. On wygrał wybory, oficjalnie otrzymał 52 procent głosów. Jego kontrkandydat, polityk starej gwardii, przepadł. Argumentacja zwolenników Mursiego opiera się na wyniku demokratycznych wyborów. Oni mówią: wybraliśmy naszego prezydenta, więc on powinien być naszym prezydentem do końca kadencji, zgodnie z zasadami demokracji. Ta grupa mówi, że w Egipcie gwałcone są prawa demokracji, ponieważ wojsko dokonało zamachu stanu. Druga strona to przeciwnicy Mursiego. To ludzie, którzy protestowali przeciwko różnym niedociągnięciom jego młodej władzy. On przez rok był prezydentem i popełniał różne błędy. Część była poważna. On próbował przejąć pełnie władzy i zastąpić konstytucję. To mu się jednak nie udało. Ustąpił ze stanowiska. Jego przeciwnicy również wytykają mu zawłaszczanie stanowisk, nominowanie swoich ludzi na najważniejsze urzędy. Rzeczywiście Mursi uznawał, że skoro zdobył władzę to jego współpracownicy powinni tę władzę pełnić. Jego nominatami byli ludzie dość radykalni, czy wręcz religijni fanatycy. To również nie podobało się krytykom. W końcu powstał ruch "Tamarrud", wybuchł bunt. Ludzie protestowali przeciwko Mursiemu. To byli liberałowie, zwolennicy raczej świeckiego państwa, które ma być budowane na wzór demokracji zachodniej.

Jakie grupy społeczne budują te grupy?

Ludzie postulujący budowę demokracji na modłę zachodnią to ludzie młodzi, głównie z dużych miast. Strona broniąca Mursiego to mieszkańcy wsi, ludzie biedniejsi i starsi. To są dwie podstawowe strony sporu. Ten podział się pogłębił, gdy wojsko postanowiło stanąć po stronie liberałów i obaliło prezydenta Mursiego.

To jest zatem trzecia strona sporu?

Wojsko dokonało zamachu stanu, ale nie przejęło władzy. Tę władzę przekazano zwolennikom liberalnego państwa. Ich przedstawicielem jest Adli Mansur, obecny prezydent, były przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego. Ta instytucja istnieje w Egipcie jeszcze od czasów Mubaraka, co pokazuje, że i wtedy istniały elementy demokracji w Egipcie. Zastępcą prezydenta został Mohamed ElBaradei, postać znana na świecie, ciesząca się wśród liberałów w Egpicie autorytetem. Mamy więc sytuację, w której rządzi władza powołana przez wojsko. Obecnie decyzje podejmuje rząd, a nie wojsko. Tak jest teoretycznie. Zapewne jednak wojskowi mają jakieś znaczenie w kraju. Być może wojsko miało również wpływ na decyzję o rozbiciu demonstracji zwolenników Mursiego.

Media często mówią obecnie o wojnie domowej. Czy w Egipcie mamy do czynienia z wojną domową, czy raczej z masakrą, rzezią jednej strony?

Na pewno nie jest to wojna domowa, bowiem wojna domowa byłaby wtedy, gdyby zwolennicy jednej strony walczyli ze zwolennikami drugiej strony na ulicach, gdyby toczyły się walki, gdyby zwolennicy jednego obozu mordowali zwolenników drugiego. Jednak taka sytuacja nie miała miejsca. Pytaniem otwartym jest, czy mamy do czynienia z rzezią. Zabito niemal 1 tys. osób. Mieliśmy na pewno przykład rażącej nieumiejętności egipskiej policji. Policja i służby nie poradziły sobie z takim tłumem, nie umiały rozwiązać sytuacji. Wysłanie buldożerów, wozów opancerzonych przeciwko pokojowo demonstrującym ludziom, strzelanie do nich rzeczywiście może graniczyć z rzezią.

W Pana ocenie sytuacja w Egipcie może zakończyć się pozytywnie?

Szanse oczywiście są zawsze. Strony sporu zawsze mogą się dogadać. Jednak musi dojść do poważnych działań, do poważnej propozycji z obu stron. Jakie mogą to być propozycje? Strona rządowa i wojsko musiałaby zaproponować coś, co mogłaby zaakceptować druga strona. Władza musiałaby przedstawić propozycję np. oddania części władzy rywalom. Druga strona, zwolennicy Mursiego, mogłaby wyjść z propozycją, że Mursi zostanie zwolniony, a potem zaapeluje do swoich zwolenników, by zaprzestali działań i protestów. Gdyby on coś takiego powiedział, to jego bracia muzułmanie raczej zaakceptują jego głos. On mógłby również np. zrzec się oficjalnie stanowiska prezydenta i wszystko wtedy by się zakończyło. To jednak wątpliwe, ale byłoby to pewne rozwiązanie. Gdyby on powiedział, że nie chce być prezydentem w obecnej sytuacji, żeby nie ginęli ludzie, to sprawa zostałaby zakończona.

Rozmawiał Nal
[Fot. PAP/EPA]

Warto poczytać

  1. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  2. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  3. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  4. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  5. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  6. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook