Jedynie prawda jest ciekawa


Prof. Ancyparowicz: Komentarz do komentarzy ws. OFE

16.10.2013

Za pożyczanie państwu publicznych pieniędzy, powszechne towarzystwa emerytalne pobierają opłaty odsetkowe oraz opłaty za zarządzanie. Dotychczas zarobiły całkiem sporo, bo ok. 19 mld zł. - pisze prof. Grażyna Ancyparowicz.

Jest więc oczywiste, że zarówno Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych, jak i same towarzystwa oraz powiązane z nimi biznesowo środowiska ostro protestują przeciw wycofaniu się rządu z decyzji o zasilaniu publicznymi pieniędzmi prywatnych spółek.

W uzasadnieniu do „projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z określeniem zasad wypłaty emerytur ze środków zgromadzonych w otwartych funduszach emerytalnych” napisano, że w latach 1999-2012 refundacja składek przekazywanych do OFE kosztowała budżet państwa średnio po 1,2% PKB, a wydatki na obsługę zadłużenia z tego tytułu stanowiły równowartość 0,9% PKB. We wrześniu 2013 r. portfel inwestycyjny OFE był wart 292 mld zł. Portfel ten składał się prawie w całości (98,4%) z instrumentów finansowych emitowanych w kraju. Lwią część – 154 mld zł (52,9%) stanowiły polskie papiery dłużne, w tym ponad 124 mld zł (ok. 42%) skarbowe papiery wartościowe, które rząd zamierza ulokować w ZUS i sukcesywnie je umarzać, oszczędzając na odsetkach i opłatach za zarządzanie.

Reforma emerytalna miała na celu zasilenie publicznymi pieniędzmi Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. W raporcie Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi z 2000 r. czytamy: „ich (OFE- przyp. aut.) rola w kształtowaniu obrazu rynku kapitałowego jest nie do przecenienia. W miarę wzrostu poziomu aktywów w zarządzaniu rola ta będzie się jeszcze bardziej zwiększała, czyli w perspektywie kilkunastoletniejOFE będą coraz silniejszymi inwestorami instytucjonalnymi na rynkach kapitałowych”. I rzeczywiście. Z danych dostępnych na portalu Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że w 2001 r. OFE zainwestowały ok. 5,4 mld zł w akcje krajowych (polskich) spółek notowanych na GPW (wraz z akcjami Narodowych Funduszy Inwestycyjnych). Odpowiadało to 5,2% kapitalizacji tego segmentu warszawskiej giełdy. We wrześniu 2013 r. OFE posiadały akcje wycenione na 120 mld zł, w tym, 4,4 mld stanowiły akcje zagranicznych spółek. Udział tych funduszy w kapitalizacji krajowych spółek wzrósł do 21,1%, przy czym wywierały one istotny wpływ na indeksy giełdowe. Z uzasadnienia do projektu ustawy reformującej organizację i funkcjonowanie OFE wynika, że udział OFE we free float (płynności akcji spółek) na GPW na dzień 28 marca 2013 roku wyniósł 27,4% (trzy lata wcześniej 15,9%). Najwyższy poziom tego wskaźnika dotyczył spółek o kapitalizacji od 1 mld do 5 mld zł gdzie wynosił 51,2% (co oznacza, że OFE praktycznie kontrolowały spółki wchodzące do WIG20) oraz od 500 do 1 000 mln zł – 40,3%, najniższy był w spółkach najmniejszych (kapitalizacja poniżej 50 mln zł) –5,6%. Pod tym względem reforma emerytalna bez wątpienia spisała się na medal.

Nie można jednak powiedzieć tego o osobach, które pieniądze emerytów traktowały jako paliwo giełdowe. Jak pisze Jerzy Żyżyński w swoim znakomitym artykule OFE – sztuka iluzji: „Cała koncepcja przekształcenia systemu emerytalnego z tak zwanego repartycyjnego, jakim jest ZUS, w kapitałowy, opartym na funduszach inwestycyjnych OFE, oparta była na zawierzeniu iluzorycznej nadziei w >wiecznie rosnący rynek kapitałowy<, a faktycznie na niezrozumieniu elementarnych kwestii ekonomicznych. (...) Gdy przyjrzymy się polskiej giełdzie, to widzimy, że reprezentujący jej wartość WIG po osiągnięciu szczytowej wartości w 1994 r. spadł prawie trzykrotnie i tę wartość odzyskał dopiero po pięciu latach, potem z następnego szczytu w 2000 r. spadł w ciągu roku dwukrotnie, a gdy w 2007 r. osiągnął następną szczytową wartość, to w wyniku kryzysu stracił trzykrotnie i do dzisiaj nie odzyskał swej wartości, obecnie ma niecałe 70% stanu sprzed kryzysu – jesteśmy bodajże jedyną giełdą, która nie odzyskała wartości sprzed kryzysu”. W tej sytuacji trudno się dziwić, że straty OFE na ujemnych różnicach kursowych wyniosły w ciągu minionych piętnastu lat per saldo ok. 6 mld zł. Ani temu, że składka wynosząca przeciętnie 100 zł miesięcznie pozwala na wypłatę emerytury brutto na poziomie 85-90 zł.

Rzecznicy OFE z dumą podkreślają, że sprawny inwestor giełdowy zawsze realizuje zyski. I mają rację. Po to przecież wymyślono „krótką sprzedaż” oraz uruchomiono niezwykle dynamicznie rozwijający się rynek terminowy. Bez wątpienia prawie wszyscy inwestorzy tam funkcjonujący to ludzie o kryształowej uczciwości, posiadający przenikliwe umysły, zdolne przewidzieć przyszłe notowania akcji, poziom indeksów, kursy walut. Mniej uzdolnieni mogą skorzystać za umiarkowaną opłatą z porad jasnowidzów i wróżek, a tych jest ich naprawdę bez liku. Do niechlubnych, aczkolwiek rzadkich wyjątków należą osoby, które wyżej cenią dobro własne niż interes publiczny i łamią kodeks etyczny inwestora giełdowego. Niektórzy są na bakier z obowiązującym w Polsce prawem. Niestety, w tym gronie są także ci, którzy znaleźli lukratywne posady w PTE, po to by powiększać majątek własny i przyjaciół biznesowych kosztem przyszłych emerytów.

Z orzeczenia NSA (II GSK 255/06 - Wyrok NSA z 2007-01-25) wynika, że jeden z dyrektorów PTE prowadził „wielokrotne uzgodnienia (...) z innymi uczestnikami rynku kapitałowego, co do planowanych decyzji inwestycyjnych, co stanowi naruszenia art. 174 ustawy o oiffe. W uzasadnieniu orzeczenia NSA (II GSK 256/06 - Wyrok NSA z 2007-01-25) można przeczytać, że doszło do „rażącego naruszenia” przepisu zakazującego łączenia stanowisk w zarządzaniu PTE i nadzorze nad spółką znajdującą się w portfelu inwestycyjnym OFE zarządzanym przez pracownika tegoż PTE. Na portalu Biznes Interia PL w listopadzie 2005 r. zamieszczono informację, że trzy z czterech największych PTE zostały ukarane przez nadzór emerytalny za porozumiewanie się w kwestii zamierzeń inwestycyjnych. „Gazeta Ubezpieczeniowa” z 27 kwietnia 2007 r. donosi o rażącym naruszeniu interesu emerytów poprzez zezwolenie osobom zarządzającym PTE na prywatne inwestycje w papiery wartościowe znajdujące się w portfelu zarządzanego przez nie OFE. Z dalszego tekstu wynika, że osoby te w godzinach pracy, wykorzystując wiedzę i sprzęt, za które płacili emeryci przeprowadzali wiele transakcji o znacznej wartości w akcje i kontrakty terminowe, często wyprzedzali ruchy macierzystego funduszu, tkwili w permanentnym konflikcie interesów prywatnych z interesem OFE. Proceder ten trwał przez trzy lata, za zgodą zarządu i rady nadzorczej. „Parkiet” z 12 września 2012 r. podał, że KNF ukarało jedno z towarzystw za to, że dwóch pracowników inwestowało na własny rachunek w akcje spółek znajdujących się w portfelu OFE. Portal BDO Spółki Giełdowe nr 10 (47) 2012 powiadamia o karze za nienależyte sprawowanie nadzoru nad pracownikami jednego z PTE, którzy równocześnie inwestowali w te same spółki pieniądze OFE i własne. Z dokumentów sądowych i artykułów prasowych wynika, że o wszystkich tych niecnych praktykach organ nadzoru najczęściej dowiadywał się z korespondencji mailowej pracowników PTE.

Nie zawsze powodem wymierzenia kary przez Komisję Nadzoru Finansowego była prywata. Niekiedy dochodziło do świadomego łamania prawa z nieznanych bliżej powodów. Ograniczę się tylko do dwu, dość charakterystycznych, przykładów. „Rzeczpospolita” z 15. listopada 2008 r. podaje, że Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał za zasadną karę nałożoną przez KNF za naruszenie limitu (20%) koncentracji akcji przez fundusz emerytalny, który nabywając w sierpniu 2007 r. akcje spółki giełdowej Seko SA, osiągnął łącznie 20,87% emisji jej akcji serii B i C i mimo przekroczenia limitu nadal je kupował. Na posiedzeniu w dniu 21 maja 2013 r. KNF ukarała jedno z PTE za zlecenie kupna akcji na znaczne wolumeny z limitami cen wyższymi średnio o około 10% od kursów zamknięcia z poprzedniej sesji giełdowej. Koncentracja kupna przez OFE akcji spółek o niskiej płynności doprowadziła do znacznego wzrostu cen nabywanych akcji – w stosunku do kursu zamknięcia z poprzedniej sesji wzrosty kursów wyniosły od 9,65% do 20%. Udział kwestionowanych transakcji tego funduszu w wolumenie obrotu akcjami sześciu spółek w dniu 30 września 2011 r. wyniósł od 45,87% do 99,87%. Czemu i komu miało służyć łamanie ustawy o oiffe?

Mainstreamowe media, gdzie tak często występują eksperci broniący OFE, pominęły w serwisach przytoczone wyżej fakty i wyroki. Żaden publicysta poszukujący sensacji nie zainteresował się wysokimi sięgającymi 500 tys zł karami i kosztami postępowania procesowego. Nie zapytał dlaczego za winy zatrudnionych tam pracowników zapłacili uczestnicy OFE i podatnicy, bo to z tych pieniędzy finansowane są dochody PTE. Nikt nie podjął dziennikarskiego śledztwa, które pozwoliłoby ustalić czy i w jaki sposób zostali ukarani pracownicy łamiący prawo i etykę zawodową.

Prof. Grażyna Ancyparowicz

Komentarz Cezarego Mecha i Pawła Pelca można przeczytać TUTAJ

Zainteresował Cię artykuł? Dołącz do nas na Facebooku!

[fot: sxc.hu]  


Warto poczytać

  1. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  2. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  3. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  4. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  5. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  6. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook