Jedynie prawda jest ciekawa

Prof. Ancyparowicz: Kapitalizm kolesiów z PO-PSL

16.06.2015

Praca stała się w Polsce dobrem rzadkim i bardzo cennym.

Stefczyk.info: „Rzeczpospolita” podała, że w budżecie Kancelarii Prezydenta RP brakuje pieniędzy na odprawy dla urzędników, co oznacza zachowanie przez dotychczasowych pracowników kancelarii swoich funkcji. O czym to świadczy?

 

Prof. Grażyna Ancyparowicz (ekonomistka): Trudno mi się ustosunkować do tej tezy, bo nie czytałam artykułu, o którym Pan mówi. Jeśli jednak rzeczywiści zawiera on takie przesłanie – a nie jest to kolejna dziennikarska prowokacja mająca na celu podsycanie wojny polsko-polskiej – to mamy do czynienia z histerią bądź ignorancją. O co bowiem chodzi? Troszcząc się rzekomo o dobro prezydenta-elekta, równocześnie (między wierszami) zapowiada się czystki w Kancelarii Prezydenta., a tym samym niepotrzebnie podgrzewa atmosferę, zwiększa niepewność i napięcie wśród zatrudnionych tam pracowników. Tak więc, tezy pozornie krytyczne wobec odchodzącego prezydenta, de facto szkodzą prezydentowi-elektowi. Wraz Bronisławem Komorowskim odejdą jego ministrowie i doradcy, więc w jaki sposób mieliby sprawować swoje funkcje? A jeśli chodzi o wydatki na odprawy, to nie przesadzajmy. Najbliższych współpracowników ustępującego prezydenta nie ma zbyt wielu, odprawy dla nich (choć mogą się wydawać wysokie) z pewnością nie zrujnują naszego budżetu, toteż nie było potrzeby, aby tę pozycję aż tak szczegółowo ujmować w ustawie budżetowej. Druga kadencja Bronisława Komorowskiego jeszcze niedawno wydawała się – jako powiada klasyk – „oczywistą oczywistością”. W budżecie samej Kancelarii środki na ten cel niewątpliwie się znajdą.

 

Pojawiają się informacje, że urzędnicy Kancelarii Prezydenta przechodzą z innych form zatrudnienia na umowy o pracę. Czy taki zabieg krępuje ręce nowemu prezydentowi i jego współpracownikom, którzy chcieliby zmienić swoje otoczenie w Pałacu Prezydenckim?

 

To bardzo dobrze, że likwiduje się umowy śmieciowe. Mówiąc serio - umowę o pracę, jeśli pracownik ma staż w danym zakładzie pracy nie przekraczający trzech lat można rozwiązać w ciągu miesiąca, podając jakikolwiek (nawet błahy) powód. Trochę trudniej o rozwiązanie stosunku pracy z pracownikiem posiadającym status mianowanego pracownika służby cywilnej. Czy stabilizacja kadry wykonawczej w Kancelarii Prezydenta rzeczywiście „krępuje ręce” nowej ekipie? Nie sądzę. Praca stała się w Polsce dobrem rzadkim i bardzo cennym, ale tym bardziej nie wolno nią kupczyć. Crony capitalism (kapitalizm kolesiów) to domena odchodzącej w niesławie koalicji PO-PSL. Jednak nie sądzę, aby prezydent-elekt zamierzał zwalniać ludzi zatrudnionych na stanowiskach wykonawczych i technicznych w jego Kancelarii, tylko po to, żeby zrobić miejsce dla swoich protegowanych. Podważałoby to jego wiarygodność. Nie straszmy zatem szeregowych pracowników Kancelarii Prezydenta zwolnieniami grupowymi, do których – głęboko wierzę – nigdy nie dojdzie.

 

Czy zachowanie Bronisława Komorowskiego należy uznać za przejaw niewydolności państwa czy może raczej celowego działania obliczonego na utrudnienie startu swojemu następcy?

 

Ani jedno, ani drugie. Słabość naszego państwa przejawia się na wielu płaszczyznach i ma znacznie poważniejsze przejawy niż manipulowanie personalną obsadą drugorzędnych posad w Kancelarii Prezydenta. Jest oczywiste, że wraz z prezydentem-elektem przyjdą jego najbliżsi współpracownicy, a tym samym zmieni się ścisłe kierownictwo całej Kancelarii. Inaczej mielibyśmy do czynienia z Koniem Trojańskim. A pozostali urzędnicy zatrudnieni na stanowiskach wykonawczych? A pracownicy techniczni? Ci zazwyczaj szybko dostosowują się do oczekiwań swoich bezpośrednich przełożonych i starają się zasłużyć na ich zaufanie i uznanie. Najwyższy już czas, aby odejść od praktyki, gdy wraz ze zmianą kierownictwa, wyrzuca się z pracy tylu pracowników zatrudnionych przez poprzednika, ilu się tylko da.

 

Rozmawiał Aleksander Majewski

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook