Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Prof. Ancyparowicz: Co myśli prezydent nie ma znaczenia

30.03.2015

Rozmowa z ekonomistką, prof. Grażyną Ancyparowicz.

Stefczyk.info: W mediach trwa dyskusja dotycząca wejścia Polski do strefy euro. Media i politycy PiS przypominają, że Bronisław Komorowski zachęcał do debaty na ten temat i działał na rzecz wejścia Polski do euro. Zwolennicy prezydenta i on sam zachęcają natomiast do przełożenia dyskusji na okres powyborczy. Warto o tym rozmawiać?

Prof. Grażyna Ancyparowicz: Każdy czas jest dobry, by rozmawiać i debatować o tym, ile diabłów mieści się na końcu szpilki. Sądzę, że ani pan Duda, który jest prawnikiem i ma wiedzę prawniczą, ani tym bardziej prezydent Komorowski, który jest historykiem, zapewne nie raczyli zajrzeć na stronę resortu finansów. A właśnie tam mamy „monitor konwergencji nominalnej”, który pokazuje, czy Polska spełnia warunki przyjęcia wspólnej waluty. Pewnie panowie kandydaci nie wiedzą również, że Polska wydaje ogromne pieniądze na rozmaite ekspertyzy, analizy i posiedzenia, opłacane z naszego trudnego budżetu, dotyczące korzyści i warunków wejścia Polski do strefy euro. Wielu ludzi robi na tym interesy. Dla nich ważne jest podtrzymywanie tego tematu.

To oznacza, że perspektywa wejścia Polski do strefy euro jest w ogóle realna?

Ta debata jest wywołana w mojej ocenie w sposób sztuczny. Ta debata ma takie samo znaczenie dla Polski i Polaków, jak rozmowa o tym, czy Polska powinna uczestniczyć w lotach na Marsa, czy ile astronautów powinniśmy tam wysłać. Polska musi spełnić kryteria. One są cztery. Dwa pierwsze spełniamy, dusząc gospodarkę w sposób nieludzki. Spełniamy kryterium stabilności cen, jesteśmy wręcz rekordzistami w tej sprawie. Ceny stanęły w miejscu, co dla wzrostu gospodarczego jest złe. Korzystna dla Polski byłaby lekka inflacja, która wzmocniłaby naszą gospodarkę. Inflacja na poziomie 2,8 proc sprawiłaby, że nasza gospodarka nie miałaby ślamazarnego tempa wzrostu, które generuje bezrobocie, emigracje zarobkową i inne złe zjawiska, z jakimi mamy do czynienia. Wracając jednak do tematu, mamy spełnione kryterium dotyczące stabilności cen. Drugim kryterium jest sprawa bardzo niskich stóp procentowych, co tłumi dodatkowo naszą gospodarkę i utrwala niski wzrost PKB. Ten wzrost jest bardzo niski w Polsce.

Co z innymi kryteriami?

Kolejnym kryterium jest sprawa stabilnego kursu walutowego. Polacy widzieli, co się działo i dzieje z polską złotówką. Wielu ludzi boleśnie odczuło to na własnej skórze, szczególnie kredytobiorcy zaciągający pożyczki we frankach. Tego kryterium nie spełniamy. Mamy również kryteria fiskalne, które nie są spełnione. One nie będą spełnione. One mogą być spełnione jedynie doraźnie, w 2016 roku, dzięki kreatywnej księgowości Jacka Rostowskiego, który „podarł weksle” z OFE. Dzięki temu rząd wygospodarował trochę pieniędzy, być może po to, by prowadzić debatę o euro i poprawić nastroje społeczne. Spełniamy więc dwa kryteria z czterech.

To znaczy, że drzwi do strefy euro są zamknięte?

Można rozważyć, czy Unia Europejska z miłości do naszego pana prezydenta uzna, że warto go poprzeć w debacie o euro. Możemy nawet nie spełniając kryterium zostać przyjęci do strefy euro. Już nie takie rzeczy się działy. Jednak jest kolejna bariera, konstytucyjna. Wielu Polaków być może kocha PO, ale równie wielu Polaków nie kocha PO. Miłość więc nie wystarcza. Szansa na to, że Platforma, nawet w sojuszu z innymi partiami, które bardzo chciałyby mieć euro, bo uważają, że to szczyt szczęścia, będzie miała konstytucyjną większość jest bardzo niska. Cała debata jest mało warta.

Czy jednak nie warto wiedzieć, co prezydent sądzi o sprawie euro? Może jednak jest ważne, czy prezydent Polski chce szybkiego wejścia do euro czy nie chce? Warto o tym mówić w kampanii?

Każdy chciałby być piękny, młody i bogaty, ale to za mało. To, czego chce prezydent w tym wypadku nie ma znaczenia. Ważne z punktu widzenia traktatowego jest, że Polska nie ma szans na wejście do strefy euro. My kryteriów nie spełniamy i jeszcze długo nie będziemy ich spełniać. Nawet jeśli przez chwilę przez manewr Rostowskiego będziemy w lepszej sytuacji, w 2017 roku zapewne znów zostanie objęci procedurą nadmiernego deficytu. To nawet przy druzgocącej wygranej przez PO w wyborach nie pozwoli na spełnienie żadnych kryteriów. Nie spełniamy kryteriów, a widząc, jak szybko się zadłużamy, jak powolny mamy wzrost gospodarczy, nie mamy szans na wejście do ERM2 i tam wytrwali przez dwa lata. To jest w krótkiej perspektywie zupełnie nierealne. To, co myśli pan prezydent, jeśli myśli coś o tej sprawie, nie ma znaczenia. On powinien się zająć raczej tym, żeby w Polsce przybywało miejsc pracy, że Polska się lepiej rozwijała. Sprawa euro to temat zastępczy, jak kilka spraw światopoglądowych. To nie ma sensu ekonomicznego.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. PAP/Lech Muszyński;PAP/Jacek Bednarczyk]

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook