Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Prezydent napisał artykuł

06.12.2011

Rzeczywiście we wczorajszej Gazecie Wyborczej, ukazał się artykuł podpisany przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego pt. „ W silniejszej Europie z całą Polską”. Już sam fakt, że ukazuje taki artykuł jest swoistą sensacją.

Jeżeli przypomnimy sobie te męki prezydenta przy wygłaszaniu przemówień „z głowy”, te wystąpienia czasami tak niezborne, ze trudno się zorientować co jest ich głównym przesłaniem, te liczne wpadki językowe i wreszcie słynne błędy ortograficzne to napisanie artykułu do „Wyborczej”, musiało być dla głowy państwa nie lada wyzwaniem.

Tekst pojawił się jak sądzę dlatego, że najbliżsi współpracownicy Komorowskiego (w całości dawna Unia Wolności i okolice SLD) uznali, że skoro w tak trudnym dla Unii Europejskiej momencie głos na wyjeździe zabiera Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski, w kraju Premier Donald Tusk i wszystko wskazuje na to, że wygłaszają tezy nieuzgodnione z Kancelarią Prezydenta, to trzeba im utrzeć nosa i najlepiej to zrobić publicznie.

Nie wdając się jednak w toczone pomiędzy „małym” i „dużym” pałacem wojny podjazdowe, wypada zwrócić uwagę na główne przesłanie artykułu Komorowskiego, swoistą receptę na kryzys UE, którą da się zamknąć w myśli przewodniej artykułu „więcej Europy i szybciej”.

To „więcej Europy” prezydent Komorowski pożyczył od Premiera Tuska , bo to właśnie to sformułowanie wymieniał przynajmniej kilka razy w swym wystąpieniu na forum Parlamentu Europejskiego, szef naszego rządu, podczas wystąpienia inaugurującego polską prezydencję.

Z tym pomysłem na kryzys UE, jest mniej więcej tak jakby chorego na lęk wysokości pacjenta, codziennie wwozić przeszkloną windą na coraz wyższe piętra wieżowca, z przekonaniem, że taka terapia go jednak wyleczy.

Takim rozwiązaniem, które bez zastrzeżeń akceptuje Prezydent, jest wspólna polityka fiskalna w UE. Komorowskiemu nie przeszkadza to, że po jej przyjęciu budżet naszego kraju jeżeli chodzi o najważniejsze pozycje dochodów i wydatków, byłby najpierw określany w Brukseli (a może i w Berlinie), a dopiero później akceptowany w polskim parlamencie. Ten parlament decydowałby prawdopodobnie tylko o sprawach drugo i trzeciorzędnych.

Prezydent Komorowski jest także zwolennikiem określenia już teraz daty wejścia naszego kraju do strefy euro. Mimo wypowiedzi coraz liczniejszej grupy ekonomistów, iż w związku z tym, że strefa euro nie jest optymalnym obszarem walutowym i dlatego będzie w permanentnym kryzysie, nawet przy ściślejszej polityce fiskalnej, Komorowski każe polską zdrową głowę, kłaść w europejskie chore łóżko.

Nie przeraża go ani fakt, że zaledwie 5 mln Słowacja musiała już wyłożyć na pomoc dla Grecji, Irlandii i Portugalii około 9 mld euro, wprawdzie tylko gwarancji kredytowych ale tak się składa, że w przypadku tych krajów za jakiś czas te gwarancje trzeba będzie przynajmniej częściowo fizycznie wypłacić.

Ile byśmy musieli wyłożyć my ,gdybyśmy zgodnie z zapowiedzią Tuska byli od 2011 roku, w strefie euro, co najmniej 60-70 mld euro, a więc dokładnie tyle ile mamy dostać z budżetu UE w latach 2007-2013.

Nie przeraża Komorowskiego także fakt, że kilka krajów strefy euro, które mają coraz większe problemy z wypłacalnością (oprócz Grecji, Portugalii i Irlandii także Hiszpania i Włochy) mają razem ponad 4 bln euro długu i Unia usilnie szuka partnerów ,którzy pomogliby te długi pomóc spłacać.

Choćby te dwie główne tezy o wspólnej polityce fiskalnej i jak najszybszym wyznaczeniu daty naszego członkostwa w strefie euro, dyskwalifikują tekst Prezydenta Komorowskiego w całości.

Od Prezydenta Komorowskiego jak i Premiera Tuska, którzy są z wykształcenia historykami, trudno może domagać się dogłębnego zrozumienia skutków propozycji, które zgłaszają publicznie. Ale już od ich doradców, powinniśmy się tego spodziewać.

Niezalezna.pl/Zbigniew Kuźmiuk

[fot.wikipedia.pl]
CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook