Jedynie prawda jest ciekawa

Prezydent Duda: "Polacy mają prawo wypowiedzieć się ws. konstytucji"

05.05.2017

"Absolutnie nie jestem zniechęcony. Jestem trochę zdumiony, a nawet trochę rozbawiony reakcją na propozycję referendum. To są ci sami ludzie, którzy uważają, że właśnie referendum to forma wypowiedzi dla społeczeństwa, dla suwerena. I kiedy prezydent mówi o tym, że naród może się wypowiedzieć co do kwestii najistotniejszej, to spadają na niego gromy. Patrzę po reakcjach polityków opozycji. Oni chyba się przestraszyli, tego że społeczeństwo wypowie się nie tak, jak by oni chcieli" - powiedział w rozmowie na antenie Radia Dla Ciebie prezydent Andrzej Duda.

Podkreślił, że propozycja referendum w sprawie konstytucji jest jego autorską propozycją.


"Propozycja jest moja, autorska. Pomyślałem, że biorąc pod uwagę to wszystko, co do tej pory było mówione na temat konstytucji, jeżeli są różne propozycje, to może warto zacząć dyskusję na ten temat i zapytać społeczeństwo. Nie chciałbym, żeby politycy dyktowali społeczeństwu co ma być. O tym powinien decydować suweren"— dodał prezydent.

Zapytany o to, dlaczego nie podał więcej szczegółów dotyczących referendum przypomniał, że swoją decyzję ogłosił w przemówieniu z okazji święta konstytucji 3 maja. Trudno więc wyobrazić sobie, żeby przedstawiać w nim szczegóły.

"Zapowiedziałem, że chciałbym, żeby takie referendum zostało przeprowadzone, ale przy jednym założeniu. Mamy przewidziane dwie formy referendum. Sytuację, kiedy następuje zasadnicza zmiana konstytucji i referendum w ważnych sprawach państwowych, które może być przeprowadzone z inicjatywy m.in. prezydenta. Chcę powiedzieć, że dla mnie to jest właśnie formuła referendum w ważnej sprawie. Chciałbym, żeby Polacy mogli się wypowiedzieć co do kierunku zmian. Nie na zasadzie takiej, że politycy ustalą sobie tekst i zapytają, czy oni akceptują to. Chcę, żeby najpierw, zanim będą poważne prace – osobiście uważam, że powinna być nowa konstytucja – trzeba zapytać Polaków, w jakim kierunku chcą iść. To jest w zasadzie pierwsze pytanie: czy Polacy chcą nowej konstytucji. Referendum nie powinno się ograniczać do kilku pytań. Powinno być ich dużo"— mówił Andrzej Duda.

Odniósł się również do kwestii wyborów samorządowych w 2018 roku. Przypomniał, że wybory są także w 2019 roku, do tego podwójne, bo także odbędą się wybory do PE.

"Powinniśmy przeprowadzić referendum, bo wybory były i będą. Polska potrzebuje tego, żeby przeprowadzić debatę. Tym bardziej, że od lat dyskutuje się nad zmianami w konstytucji, że ma ona już 20 lat i po tym czasie trzeba dokonać pewnego remanentu. To nie jest tajemnica, że w jakimś sensie jest przestarzała. Przez ten czas staliśmy się członkami NATO i UE, o czym nie ma mowy w konstytucji. Jest także szereg spraw, które powinny być uregulowane i to wymaga istotnych uzupełnień i nie ma co do tego wątpliwości"— mówił Duda.

Dodał, że jest przekonany, że Polacy chcą się wypowiedzieć w tej kwestii.

"Ludzie w Polsce są dojrzali, mądrzy, wykształceni. Mają prawo się wypowiedzieć. Bardzo chcę to zaakcentować jako prezydent, który jest wybrany przez społeczeństwo. Moi rodacy mają prawo wypowiedzieć się w tej sprawie. Wierzę w zdrowy rozsądek i to, że to referendum się dobędzie. Uważam, że byłoby to zaprzeczenie woli narodu"— zaznaczył prezydent.

Zapytany o sprawę referendum w sprawie reformy edukacji, Andrzej Duda podkreślił, że są to dwie różne kwestie.

"Zupełnie inna sytuacja jest w tych obu kwestiach. Reforma edukacji była zapowiadana, nie była niczym nowym, kiedy była wprowadzana. To element programu PiS, z którym patia szła do wyborów. Można się było z nim zapoznać. Ludzie opowiedzieli się za tą opcją i jest ona realizowana. To nie jest novum. Jeżeli miało być referendum, to trzeba je było przeprowadzić, zanim ustawa weszła w życie. Reforma jest realizowana. Mamy szóstoklasistów, którzy nie pisali testów, nie zapisywali się do gimnazjum. W jakiej sytuacji chce się dziś postawić ich i ich rodziców? To kompletnie nieodpowiedzialne. To nieuczciwe. O referendum w tej sprawie trzeba było myśleć jesienią zeszłego roku, a nie teraz"— zauważył prezydent.

Przyznał, że w tej sprawie bierze pod uwagę każdą okoliczność, nawet taką, że Senat nie zgodzi się na referendum.

"Z natury staram się być optymistą. Uważam, że jak się nie zrobi, to potem ma się do siebie pretensje. Chcę mieć czyste sumienie wobec siebie i wyborców. Wyborcy maja prawo się wypowiedzieć. Polska zasługuje na nową konstytucję. Te zmiany są w naszym kraju potrzebne. To także kwestia przyszłości – państwo się rozwija i Polska potrzebuje wzmocnienia. Stać nas dzisiaj na konstytucję, która w lepszym stopniu umożliwi budowę silnego państwa. Jesteśmy w stanie taką konstytucje wypracować"— zapewnił Andrzej Duda.

"Wniosek wpłynie do Senatu w odpowiednim momencie. Chciałbym, żeby to referendum było referendum kierunkowym. Komentatorzy mówią różne rzeczy. Atakują od prawa do lewa, odbijają się od ścian. Ci sami, którzy wczoraj byli piewcami referendum dziś krzyczą, że nie. Przestraszyli się tego, że sprawa zostanie oddana w ręce Polaków i oni będą mogli wypowiedzieć się, jakiego prawa chcą"— dodał.

Prezydent powiedział również, co doskwiera mu w obecnej konstytucji.

"Najbardziej to, że w wielu elementach jest przestarzała, mało konkretna, źle dokonano podziału kompetencji pomiędzy władzami. To są niedostatki wynikające z doświadczeń prezydentury Lecha Wałęsy i małej konstytucji. Kiedy zakończyła się prezydentura Wałęsy, miał on skłonność do rozpychania się. Niektórzy się przestraszyli i zaczęli gwałtownie ograniczać kompetencje prezydenta, nierzadko w sposób dysfunkcyjny. Chciałbym, żeby Polacy powiedzieli, jakiego prezydenta chcą. Czy chcą, żeby miał silny urząd, czy był ceremonialny, jak chociażby w Niemczech, gdzie prezydenta wybiera parlament. Wybór dokonywany przez społeczeństwo daje silną legitymację, za tym powinny iść silne uprawnienia. Chciałbym, żeby Polacy podjęli decyzję w tej sprawie"— powiedział prezydent.

"Tego podziału kompetencji jest sporo i to są kwestie, o których powinniśmy dyskutować. Jest też mnóstwo kwestii społecznych, rożnego rodzaju kwestii socjalnych. Jak to się stało, że nasza konstytucja powinna chronić obywatela, a nie ochroniła przed podwyższeniem wieku emerytalnego? PO zaraz po wyborach podwyższyła wiek emerytalny. Komorowski podpisał ustawę, ludzie protestowali i TK uznał, że to nie jest naruszenie zasady praw nabytych i wiek można był podwyższyć. Jak konstytucja broniła obywateli ja się pytam?"— mówił Andrzej Duda.

"Potrzebna jest dyskusja, rozmowy ekspertów i  w społeczeństwie. Niech temat konstytucji będzie tematem, o którym dyskutuje się przy urodzinowym czy imieninowym stole. Byłbym wtedy zadowolony i uznał bym, że to jest taki kierunek, jaki powinien być"— przyznał prezydent.

Mówiąc o uszczegółowieniu niektórych przepisów w konstytucji, jako przykład podał kwestię zwierzchnika. Podkreślił, że to słowo, samo w sobie, jest silne i oznacza kogoś, kto podejmuje decyzje. W praktyce jest jednak inaczej.

"Jeżeli zwierzchnikiem w czasie pokoju jest minister obrony narodowej, oznacza to, że ma on więcej kompetencji niż prezydent. Prezydent może podejmować różne inicjatywy, ale bez zgody ministra ma związane ręce. Słowo „zwierzchnik” ma się nijak do praktyki i jest mankamentem naszej konstytucji. Ale niech decyzję podejmie polskie społeczeństwo"— powiedział prezydent Andrzej Duda.

wkt

[fot. Krzysztof Sitkowski/KPRP]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook