Jedynie prawda jest ciekawa

Jimmy Carter i eksperci o prof. Brzezińskim

27.05.2017

Były prezydent USA Jimmy Carter (1977-81) wraz z żoną Rosalynn wyrazili "smutek w związku z odejściem" Zbigniewa Brzezińskiego. "Był ważną częścią naszego życia od ponad czterech dekad i był znakomitym urzędnikiem państwowym" - czytamy w oświadczeniu na stronie Centrum Cartera.

"Przestudiowawszy imponującą historię Zbiga oraz jego dorobek naukowy i polityczny, poprosiłem go, aby doradzał mi w sprawach dotyczących polityki zagranicznej podczas mojej pierwszej kampanii prezydenckiej. Polubiłem go od razu i rozwinęliśmy nasze wspaniałe osobiste relacje" - napisał były amerykański prezydent.

"Był dociekliwy, nowatorski i stanowił naturalny wybór jako mój doradca ds. bezpieczeństwa narodowego, kiedy zostałem prezydentem. Pomógł mi ustalać ważne cele polityki zagranicznej, był źródłem stymulacji dla departamentu stanu i obrony, wszyscy cenili jego opinię. Odegrał zasadniczą rolę we wszystkich najważniejszych wydarzeniach polityki zagranicznej mojej administracji, w tym między innymi w normalizacji stosunków z Chinami, podpisaniu traktatu SALT II, negocjacjach (ws. konfliktu na Bliskim Wschodzie) w Camp David i traktatów dotyczących Kanału Panamskiego. Był błyskotliwy, oddany i lojalny, pozostał bliskim doradcą przy mojej pracy w Centrum Cartera. Będę za nim tęsknić" - napisał Jimmy Carter.

Na koniec wyraził "najgłębsze współczucie dla rodziny Zbiga w tym okresie straty".

Zbigniew Brzeziński zmarł w piątek w szpitalu w miejscowości Falls Church w stanie Wirginia pod Waszyngtonem. Miał 89 lat.  

Prowadzone wspólnie z żoną Centrum Cartera w Atlancie angażuje się w budowę domów dla biednych, walkę z chorobami zakaźnymi czy poprawę sytuacji kobiet na świecie. Jimmy Carter otrzymał w 2002 roku Pokojową Nagrodą Nobla, a przez wielu Amerykanów uważany jest za najlepszego prezydenta USA.

Z punktu widzenia Polski, to był grudzień 1980 r., kiedy Zbigniew Brzeziński i ówczesny prezydent USA Jimmy Carter zrobili wszystko i zrobili skutecznie, by wojska
sowieckie nie wkroczyły do Polski - uważa prof. Zbigniew Lewicki. 

Zbigniew Brzeziński, b. szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego w ekipie prezydenta USA Jimmy'ego Cartera, zmarł w piątek w szpitalu w miejscowości Falls Church w stanie Wirginia pod Waszyngtonem. Miał 89 lat. 

Kierownik Katedry Amerykanistyki Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie prof. Zbigniew Lewicki, pytany w TVN24 o najważniejsze decyzje, na jakie miał wpływ Brzeziński, odparł: "Szczególnie z punktu widzenia Polski, to był grudzień 1980 r., kiedy on sam i ówczesny prezydent Carter zrobili wszystko i zrobili skutecznie, by wojska sowieckie nie wkroczyły do Polski; były na to gotowe i wiadomo, co by to mogło oznaczać, gdzie byśmy dzisiaj byli. To był niewątpliwie najważniejszy moment z naszego punktu widzenia."

"Osobiste zaangażowanie i sprawienie, że prezydent Carter osobiście wykonał telefon do Moskwy, pokazało Moskwie, że to nie będzie po prostu ot tak zapomniane i że konsekwencje będą wielkie" - dodał Lewicki.

Miał okazję uczestniczyć w niezwykle wielu wydarzeniach, jak na stosunkowo krótki okres, (...) bo 4 lata tylko prezydentury Cartera - powiedział Lewicki. "Wszystkie wydarzenia w Afganistanie, kiedy bardzo szybko zrozumiał i dał temu wyraz, że inwazja sowiecka na Afganistan to jest okazja do osłabienia Związku Sowieckiego i należy tę okazję oczywiście wykorzystać, myśląc długoterminowo. To jeszcze nie był moment, kiedy się myślało o rozpadzie Związku Sowieckiego, no ale on już widział, że tędy po prostu można działać" - powiedział ekspert.

"To był okres normalizacji stosunków dyplomatycznych z Chinami, czyli nawiązania stosunków dyplomatycznych dopiero za prezydenta Cartera, to był okres oczywiście tragedii w Teheranie, tzn. porwania amerykańskich dyplomatów i działań Cartera, niezwykle intensywny czas, w którym bardzo wiele się działo i we wszystkich tych wydarzeniach uczestniczył Brzeziński" - przypomniał Lewicki.

"Można powiedzieć, że carterowskie podejście do kryterium praw człowieka jako kryterium współpracy amerykańskiej z danym państwem było idealistyczne, nie zawsze się sprawdzało, to wszystko prawda, ale chodziło o podkreślenie, że w wymiarze polityki światowej nie można zapomnieć o ludziach, o prawach jednostki, o tym, że za ideami czy ustrojem stoją żywi ludzie; o tym Brzeziński pamiętał i to jest chyba jego największy wkład razem z Carterem w politykę światową" - dodał.

Zbigniew Brzeziński był jednym najwybitniejszych amerykańskich analityków, a jednocześnie osobą, która miała polską pasję - podkreślił publicysta, prezes Fundacji im. Stefana Batorego Aleksander Smolar. Śmierć Brzezińskiego to ogromna strata dla Polski - podkreślił.

Informację o śmierci prof. Brzezińskiego - b. szefa Rady Bezpieczeństwa Narodowego w ekipie prezydenta USA Jimmy'ego Cartera, jednego z najbardziej wpływowych politologów i strategów polityki zagranicznej USA - przekazały w sobotę amerykańskie media. Brzeziński miał 89 lat.

"Znałem go jako bardzo wybitnego analityka, jednego z najwybitniejszych w świecie. W Stanach Zjednoczonych było takich dwóch wybitnych analityków i równocześnie ludzi, którzy odgrywali wielką rolę w polityce amerykańskiej - Henry Kissinger i Zbigniew Brzeziński. Należał do tych nielicznych ludzi, którzy potrafili swoim spojrzeniem objąć podstawowe problemy całego świata i nie tylko obecne, ale całą dynamikę" - powiedział Smolar PAP.

Przypomniał, że Brzeziński był autorem wielu wybitnych książek dotyczących ZSRR i totalitaryzmu, Stanów Zjednoczonych i Europy. "Będąc obywatelem amerykańskim, lojalnym wobec USA, równocześnie był niesłychanie przywiązany emocjonalnie i intelektualnie do spraw polskich" - powiedział prezes Fundacji Batorego.

"Zawsze ogromne wrażenie na mnie robiła jego błyskotliwa inteligencja, skupiona uwaga, zdolność analizowania bardzo złożonych tendencji i jego niezwykłe przywiązanie do Polski. Był zawsze niesłychanie otwarty i niezwykle zainteresowany myślami innych ludzi, dyskusją" - wspomina Smolar.

Dodał, że Brzeziński należał do tego pokolenia, dla którego Europa miała ogromne znaczenie geopolityczne, ale również cywilizacyjne i kulturowe - dla niego Europa i Stany Zjednoczone stanowiły całość - świat zachodni. Był zwolennikiem ścisłych związków Polski z Ukrainą, a z drugiej strony - z Niemcami i z Francją.

"Był taki moment, że marzył mu się taki czworokąt - Francja, Niemcy, Polska, Ukraina - który decydowałby o losach Europy, przeciwstawiając się zagrożeniom płynącym ze Wschodu, które okazały się bardzo realnymi wraz z atakiem na Ukrainę" - przypomniał ekspert.

Choć często był krytyczny wobec Unii Europejskiej, zawsze było to podszyte troską o przyszłość Europy, szczególnie Polski - wskazał. "Dla Polski to ogromna strata, strata człowieka, który miał polską pasję i który myślał o Polsce nie w prowincjonalny sposób - jak to często dzisiaj dominuje w polskiej polityce - tylko o Polsce w szerokim świecie. Widział ją we współzależnościach z losem sąsiadów, Stanów Zjednoczonych, z sytuacją całego świata" - podsumował Smolar.

Zbigniew Brzeziński był punktem odniesienia; można się było nie zgadzać z jego tezami, ale trzeba się było z tym zdaniem liczyć - powiedział PAP dr Jacek Raubo, ekspert ds. bezpieczeństwa z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Zbigniew Brzeziński był na tyle silny intelektualnie, że bez zapoznania się z jego wielką szachownicą, z tymi koncepcjami, moim zdaniem, nie można być ani politologiem, ani żadnym ekspertem w zakresie stosunków międzynarodowych i kwestii bezpieczeństwa - powiedział Raubo o zmarłym b. szefie Rady Bezpieczeństwa Narodowego w ekipie prezydenta USA Jimmy'ego Cartera.

"Profesor Brzeziński był punktem odniesienia. Można się było nie zgadzać z jego tezami, ale trzeba się było z tym zdaniem liczyć. I mimo tej zgody lub niezgody z jego hipotezami, trzeba się było z nim zapoznać, ponieważ w gruncie rzeczy wyznaczają one pewien kanon, standard, który moim zdaniem będzie oddziaływał jeszcze przez lata" - mówił ekspert.

Raubo podkreślił, że Brzeziński to jedna z kluczowych postaci jednego z decydujących okresów zimnej wolny. "Profesor wpłynął znacząco poprzez swoją pracę w administracji Cartera na całe działania tej administracji. Widać też było, że Carter szedł do wyborów z innymi hasłami, a rzeczywistość,
sytuacja wokół zmieniła tak naprawdę zupełnie jego perspektywę" - powiedział.

Ekspert zaznaczył również, że Brzeziński był bez wątpienia postacią wyjątkową dla Polski i dla Polaków. "W przeciwieństwie do części osób z administracji Cartera, które nie szukały tej styczności z Polską, tutaj było widać, że Zbigniew Brzeziński wielokrotnie te relacje podkreślał. Aczkolwiek w kontekście samej postaci i samej jego aktywności to trzeba zwrócić uwagę, że on był tym doradcą, który stanął na wysokości zadania w kontekście szczególnie końca tej administracji, dość problematycznej. Była to niewątpliwie ważna i istotna postać do oceny całej perspektywy rozgrywki zimnowojennej, właśnie obok prezydenta Cartera" - podkreślił.

Raubo zaznaczył, że nawet obecnie "dyskusja toczy się tak naprawdę wokół pewnych jego koncepcji, działań i pewnych strategii". "Była to kluczowa postać i nadal jest dla każdego, kto specjalizuje się w dziedzinie nauk o polityce, kwestiach strategii politycznych, czy bezpieczeństwa" - mówił Raubo.

Zbigniew Brzeziński zmarł w piątek w szpitalu w miejscowości Falls Church w stanie Wirginia pod Waszyngtonem. Miał 89 lat. (PAP)

fot. [PAP]

as/PAP

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook