Jedynie prawda jest ciekawa

Potrzebny audyt w KNF?

20.10.2016

Rozmowa z Rafałem Matusiakiem, prezesem Krajowej SKOK, członkiem Rady Dyrektorów WOCCU.

- Kadencja przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego Andrzeja Jakubiaka, który twierdził, że najlepszym wyjściem dla SKOK-ów byłoby ich przejęcie przez banki, dobiegła końca, a nowy szef Komisji p. Marek Chrzanowski ocenia, że SKOK-i są potrzebne a sama idea bardzo mu się podoba. Czy to może oznaczać zmianę w relacjach między Komisją a spółdzielczymi Kasami i Kasą Krajową?

- Przede wszystkim składam, z okazji Międzynarodowego Dnia Unii Kredytowych, w imieniu własnym oraz rady nadzorczej i pozostałych członków zarządu Kasy Krajowej, życzenia członkom spółdzielczych kas: wszelkiej pomyślności i jak najlepszej oferty przygotowanej przez wasze, własne Kasy. Wszystkim SKOK-om i ich pracownikom życzę wytrwałości, optymizmu i satysfakcji w realizacji naszej wspólnej misji. Starajmy się zachować w ocenach należny umiar i patrzmy spokojnie w przyszłość, mając w pamięci ponad stuletnią tradycję polskiej spółdzielczości finansowej.

- Częścią tej pamięci będą także ostatnie cztery lata. Zapytam inaczej: jak Pan zapamięta działania instytucji nadzorującej m.in. SKOK-i pod auspicjami Andrzeja Jakubiaka?

- Kiedy Kasy, w październiku 2012 roku, formalnie przeszły pod nadzór KNF miałem nadzieję, że zostaną przyjęte wobec nich transparentne, uczciwe zasady, jakie powinny zawsze obowiązywać w relacji podmiot nadzorowany – nadzorca. Dość szybko jednak okazało się, że SKOK-i są przysłowiową „solą w oku” pana Jakubiaka i zaczęło się coś w rodzaju „polowania na czarownicę”.


- Chce Pan powiedzieć, że SKOK-i były tą „czarownicą”?

- Chcę powiedzieć, że mieliśmy do czynienia z nieustanną próbą podważania naszej wieloletniej pracy na rzecz milionów polskich rodzin i wszystkiego, co zarówno w czasie przeszłym, jak i teraźniejszym próbowaliśmy robić na rynku finansowym dla Polaków. Tymczasem zostaliśmy potraktowani jako „czarna owca” systemu finansowego a działania KNF sprowadzały się do nagminnych administracyjnych postępowań, mających na celu udowodnienie tezy o „złych” SKOK-ach i „dobrych” bankach.

- A konkretniej?

- Przez wiele miesięcy a potem już lat byliśmy dosłownie zasypywani tonami pism z KNF, kwestionujących prawie wszystko, co robiliśmy na rynku finansowym w Polsce od lat. W bardzo krótkim czasie narzucono nam, w pewnym sensie siłą, inne schematy i zasady działania nie dając realnych okresów przejściowych na dostosowanie. Kiedy my podawaliśmy swoje argumenty, znajdowano kolejny paragraf lub tworzono stanowisko Komisji, żeby w nieskończoność „gonić króliczka”, ale nie, jak w przypowieści, tylko po to, żeby go nie złapać, lecz chyba po to, by ostatecznie go wyeliminować.

- Andrzej Jakubiak twierdzi w rozlicznych wywiadach, że „robił porządki” w Kasach, by je naprawiać, bo jego zdaniem działo się w nich bardzo źle.

- To proszę mi pokazać jeden przykład „naprawienia” SKOK-u w czasach kierowania KNF-em przez  pana Jakubiaka.


- Więc jak to jest. SKOK-i miały się dobrze a przewodniczący KNF chciał je „wykończyć”?

- SKOK-i rozwijały się znakomicie  przez wiele lat i jakoś nikt przed objęciem nadzoru przez KNF nie stracił złotówki. Co więcej, Polacy dzięki kasom zaoszczędzili miliony złotych i nie byli skazani na monopol instytucji komercyjnych lub na lichwiarzy. Kiedy do władzy doszła Platforma Obywatelska zaczęło się, jak to celnie nazwała jedna z dziennikarek „gmeranie w SKOK-ach”. Przypomnę, że już w 2008 roku przygotowano ustawę eliminującą de facto kasy z rynku, którą porównywaliśmy wtedy do ustaw rodem przejętych z systemu stalinowskiego. Wycofano się z tamtego projektu, by w 2009 roku przegłosować inną ustawę, równie restrykcyjną, ale nie likwidującą Kas od razu. Ustawa ta jest niedopasowana do specyfiki naszej działalności i stwarza warunki, w których Kasy nie tylko nie są w stanie się rozwijać ale nierzadko zmuszone są wręcz walczyć o przeżycie.

- Na czym to miało polegać?

- Proszę mi pokazać drugą taką instytucję finansową w Polsce, która w ciągu trzech lat musiała kilka razy dostosowywać się do tak wielu diametralnych zmian w przepisach zapisanych w ustawie i rozporządzeniach. Bo ustawa o skok z 2009 roku (weszła w życie w październiku 2012 r. – przyp. red.) nie dość, że podlegała daleko idącej korekcie w tak zwanej nowelizacji, to jeszcze powodowała wprowadzanie kilku coraz bardziej restrykcyjnych zmian w zakresie prowadzenia rachunkowości w kasach. Do tego trzeba jeszcze dodać, że w większości przypadków nie przewidziano okresów przejściowych nie dając nam czasu na dostosowanie się do nich za to natychmiast przystąpiono do wydawania ocen i opinii na nasz temat w oparciu o te zmienione regulacje. To istne tsunami, o którym wspominam, musiało mieć wpływ na „obrazowanie” sytuacji sektora SKOK. 

- Przecież pan Jakubiak często odwoływał się do opinii biegłych rewidentów, którzy mieli kwestionować wyniki przekazywane do KNF przez same kasy…

- A czy Pan sobie wyobraża, że kasy przekazywały dane z tak zwanego „sufitu”. Przecież na SKOK-ach ciąży od dawna obowiązek sporządzania sprawozdań i poddawania ich opinii przez biegłych rewidentów a zatem osoby, które posiadają takie same uprawnienia, jak każdy rewident pracujący na terenie Polski, również na rzecz KNF.


- Dlaczego zatem zdarzało się, że te opinie były różne od tych zamawianych przez KNF?

- To dobre pytanie, ale raczej nie do mnie. Proszę sobie jednak wyobrazić, że dochodziło do kuriozalnych przypadków, kiedy KNF wynajmował biegłych z tak zwanej „czołówki”, czyli znanych firm zajmujących się badaniem sprawozdawczości, żeby zakwestionować biegłego, który zbadał sprawozdanie danego SKOK-u. Kiedy jednak ten sam SKOK poprosił o kolejną analizę równie znanej firmy audytorskiej z „czołówki”, okazywało się, że ten wynik odpowiada stanowi sprzed opinii wskazanej przez KNF w oparciu o raport na zamówienie. Jaki był zatem cel tej nadzorczej praktyki?

- No właśnie, jaki?

- Nie mnie proszę o to pytać. 


- Zapytam zatem, czy SKOK-i spodziewają się od nowego przewodniczącego KNF lepszego traktowania?

- A cóż to znaczy „lepszego”? Podobnie, jak przed objęciem nadzoru nad kasami pod przewodnictwem pana Jakubiaka, tak i teraz, po zmianie na tym stanowisku, liczymy na uczciwe i transparentne podejście do naszego sektora. Nigdy nie domagaliśmy się przywilejów, zawsze apelowaliśmy o normalność i na jej nastanie mam teraz nadzieję.

- Czy w Pana opinii Andrzej Jakubiak, jako przewodniczący KNF był politykiem?

- Przypomnijmy sobie działania KNF wobec kas w ubiegłym roku w samym centrum kampanii wyborczej, najpierw prezydenckiej a później parlamentarnej i bezwzględne „granie” SKOK-ami na forum parlamentu. Przypomnijmy sobie tak zwane „przecieki” do zaprzyjaźnionych mediów. Jeśli to nie jest mieszaniem się w politykę to co nim jest?


- Skoro pan Jakubiak tak często odwoływał się do audytów w kontekście Kas, może warto zrobić audyt KNF w związku z jego kadencją?

- Jest dla mnie całkowicie naturalne, że nowa osoba obejmująca stery tak dużej i ważnej instytucji jak KNF zacznie od dokładnego zbadania stanu faktycznego. Ten audyt może rzucić nowe światło na wiele spraw dotąd dla nas niezrozumiałych lub niejasnych.

- A ewentualna podległość, podporządkowanie Komisji Narodowemu Bankowi – o czym się ostatnio wiele mówi – czy to byłoby dobre rozwiązanie?

- Nie będę tego komentował jako przedstawiciel instytucji podlegającej państwowemu nadzorowi. Każde rozwiązanie przyjmiemy w sposób otwarty jeśli tylko, powtórzę, będziemy mogli się rozwijać a nie walczyć ze wszystkich sił o przetrwanie. Rolę nadzoru rozumiemy także jako stwarzanie warunków do rozwoju a nie tylko określanie ram działalności i kontrolę. 

- Co dalej ze SKOK-ami?

- Skoro udało się Kasom przetrwać zmasowany atak przez tyle lat, udowodniły, że nawet „najostrzejsza amunicja” nie jest w stanie odebrać ich Kas Polakom. Niebawem mija czas, jaki Trybunał Konstytucyjny wyznaczył parlamentowi na zmianę ustawy o skok (koniec stycznia 2017 r. – przyp. red.). Przypomnieć należy, że Trybunał uznał za niekonstytucyjny zapis odnoszący się do zbyt restrykcyjnego nadzoru w stosunku do mniejszych Kas. To dobra okazja do uczciwego pochylenia się nad naszym sektorem. Jako członek Rady Dyrektorów WOCCU mam okazję przyglądać się działaniom nadzorów finansowych w różnych krajach. Dlaczego Polska jest, jak się zdaje, jedynym krajem spośród 109 w świecie, w których działają podobne instytucje finansowe, ale gdzie władza nie dość że nie dostrzega roli Kas, dodatkowo na wiele sposobów próbowała je marginalizować? W krajach Unii Europejskiej, w USA, czy w Kanadzie, jest dokładnie odwrotnie. Warto czerpać z dobrych wzorców.

- Bardzo dziękuję za rozmowę.


fot.[You Tube/Stefczyk Tv]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook