Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Pospieszalski: Prokuratura jak za PRL-u

16.07.2014

Postanowienie prokuratury ws. Ewy Wójciak skłania mnie do refleksji, jak dalece dzisiejsza prokuratura przypomina tę z czasów PRL-u - mówi Jan Pospieszalski w rozmowie z portalem Stefczyk.info.

Stefczyk.info: Prokuratura nie dopatrzyła się czynu zabronionego w wypowiedzi Ewy Wójciak na temat papieża Franciszka. Po rocznym śledztwie umorzono sprawę. Czy to oznacza, że w Polsce można bezkarnie obrażać głowę Kościoła?

Jan Pospieszalski, dziennikarz: Przypomina mi się tu wyrok na profesora Legutkę, który nazwał smarkaczami grupę uczniów domagających się zdjęcia krzyża w szkole. Tutaj prokuratura, sąd i Sąd Najwyższy nie miały żadnych wątpliwości. Uznały winnym profesora Legutkę. Natomiast nazwanie „ch...m” głowę Kościoła Katolickiego, namiestnika Jezusa Chrystusa, człowieka wobec którego nawet niewierzący powinni respektować podstawowe zasady kultury i szacunku – nie budzi sprzeciwu.

Ewa Wójciak broniła się, że jej wypowiedź w zamierzeniu nie była publiczna, lecz skierowana do wąskiego grona znajomych...

Ewa Wójciak jest osobą publiczną. I czy śpi, czy je - jest dyrektorem teatru, którego obsadę ustala administracja państwowa, opanowana przez Platformę Obywatelską. I to Platforma Obywatelska ponosi odpowiedzialność polityczną za tego rodzaju ekscesy. Niezależnie od tego, że Ewa Wójciak próbowała startować-bez powodzenia- do Parlamentu Europejskiego z ramienia innej partii. Ale zostawmy jej koneksje polityczne...

Ważne jest to, że prokuratura nie dopatrzyła się przestępstwa. To pokazuje jak niesymetryczne są jej postanowienia, że rozstrzygnięcia prokuratury nie uwzględniają szacunku i uczuć chrześcijan.

Wydaje się, że to kolejny przejaw gorszego traktowania chrześcijan, niż przedstawicieli innych wyznań i światopoglądów...

To skłania mnie do refleksji, jak dalece dzisiejsza prokuratura przypomina prokuraturę z czasów PRL-u. To wtedy się programowo walczyło z Kościołem, to wtedy katolicy byli tą antysystemową siłą, którą należało zwalczać wszystkimi dostępnymi środkami. To wtedy robiło się prowokacje wobec księży, przeszkadzało się pielgrzymom, utrudniało się Wojtyle i Wyszyńskiemu sprawowanie posługi duszpasterskiej. W tę działalność zaangażowany był cały aparat represji PRL-u. Ale również prokuratury i sądy.  Zestawienie przypadków Ewy Wójciak i prof. Legutki jaskrawo pokazuje, jak dalece ta prokuratura jest spadkobierczynią PRL-owskiej prokuratury. Może trzeba by  w tym środowisku wykonać pracę badawczą na wzór "Resortowych dzieci".

A jakiego rodzaju kara powinna, pana zdaniem, spotkać Ewę Wójciak? Grzywna?

Nie chcę tego rozstrzygać. Moim zdaniem skandalem jest tu przede wszystkim działanie prokuratury. To, że Ewa Wójciak zrobiła to co zrobiła, to wszyscy wiemy. I wokół jej wypowiedzi przetoczyła się już medialna burza. I żaden przyzwoity człowiek, wierzący, czy niewierzący nie powinien mieć cienia wątpliwości, że to była wypowiedź haniebna. Problemem jest to, że organy sprawiedliwości działają jak działają i stosują tak jaskrawo niesprawiedliwe rozstrzygnięcia.

rozmawiała Anna Sarzyńska

[fot. wPolityce.pl]


CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook