Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Pospieszalski: Polska w klubie samobójców

01.08.2015

„Społeczeństwa wymierają, gdy rozpowszechnia się antykoncepcja i mentalność proaborcyjna”.

„Statystyki pokazują, że wszędzie tam, gdzie rozpowszechniły się antykoncepcja i mentalność proaborcyjna, następuje wymieranie społeczeństw” - pisze w „Gazecie Polskiej” Jan Pospieszalski.

Publicysta wskazuje, że „argument Bronisława Komorowskiego, że ustawa o in vitro to odpowiedź na kryzys demograficzny, jest na porównywalnym poziomie jak jego znajomość ortografii”.

„Podpisana przez ustępującego prezydenta ustawa jest sprzeczna z polskim prawem (m.in. z ustawą o ochronie życia), wprowadza zamęt pojęciowy, a w konsekwencji godzi w postawę szacunku do życia. Żadna refundacja głęboko niemoralnego i bardzo kosztownego zabiegu ani inna techniczna sztuczka nie zatrzymają spadku urodzeń” - tłumaczy Pospieszalski. I dodaje, że „u źródeł katastrofy demograficznej są przede wszystkim zmiany światopoglądowe”.

„Kryzys dzietności to przede wszystkim problem kulturowy, rozgrywający się w sferze mentalności i moralności. Mówiąc krótko: to potężny kryzys wartości. Dramat kurczącej się i starzejącej populacji (o czym pisałem w ubiegłym tygodniu) dotyczy nie tylko Polski. Niezależnie od poziomu rozwoju gospodarczego czy zamożności większość państw zamieszkanych przez ludzi białej rasy, a także Chiny, Korea czy Japonia, stoją wobec niebezpieczeństwa zagłady. Statystyki pokazują, że prawie 80 proc. ludzi na naszym globie ma mniej niż dwójkę dzieci. Oznacza to, że wskaźnik urodzeń jest poniżej zastępowalności pokoleń” - tłumaczy. I dodaje, że oznacza to, że „kraje te zaczęły wymierać”.

Analizując dane dotyczące sytuacji demograficznej Pospieszalski wskazuje: „Bez względu na położenie geograficzne i zamożność wszędzie tam, gdzie rozpowszechniły się antykoncepcja i mentalność aborcyjna, społeczeństwo wymiera”.

„Wszelkie doraźne zabiegi polityków, by odwrócić ten trend, są nieskuteczne. Nie lekceważąc roli, jaką może mieć odpowiedzialna polityka prorodzinna, kwestie finansowe to zaledwie szczegół. Bo to nie ekonomia, lecz światopogląd – czyli tradycja, religia i kultura – może sprawić, by chciało nam się żyć. To on decyduje, że chcemy lub nie chcemy mieć dzieci” - podkreśla Jan Pospieszalski.

ez
[Fot. Youtube.pl]

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook