Jedynie prawda jest ciekawa

Pomoc dla Rosjan najważniejsza

02.11.2012

Prokuratura wojskowa tak się zaangażowała w pomoc dla śledztwa rosyjskiego, że na własne śledztwo zabrakło jej czasu. Są po prostu na rosyjskich posyłkach - pisze Janusz Wojciechowski.

Ze sprawozdania Prokuratora Generalnego RP za 2010 (jedyne, jakie widnieje na stronie internatowej PG): "W kolejnych miesiącach 2010 r. w sprawę katastrofy samolotu Tu–154M nr 101 zaangażowanych było ogółem 73 prokuratorów wojskowych, w tym 21 (łącznie z prokuratorami delegowanymi) wykonywało czynności procesowe bezpośrednio w Wojskowej Prokuraturze Okręgowej w Warszawie prowadzącej śledztwo, 46 prokuratorów z pozostałych wojskowych jednostek organizacyjnych prokuratury wykonywało określone czynności w ramach pomocy prawnej realizowanej dla Federacji Rosyjskiej, zaś kolejnych 6 podejmowało działania nadzorcze, prowadzone ze szczebla kierownictwa Naczelnej Prokuratury Wojskowej i Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie."

W 2010 roku, w pierwszych, najważniejszych dniach, tygodniach i miesiącach śledztwa smoleńskiego, polskim śledztwem zajmowało się 21 prokuratorów wojskowych, a w tym samym czasie 46 innych polskich prokuratorów wojskowych świadczyło usługi dla śledztwa rosyjskiego!

21 prokuratorów w polskim śledztwie i 46 wykonujących pomoc prawną dla Rosjan! Czyli polska prokuratura zajmowała się nie tyle własnym, co rosyjskim śledztwem.

46 polskich prokuratorów na rosyjskich posyłkach...

Pytanie za sześć rubli – ilu rosyjskich prokuratorów wykonywało pomoc prawna dla polskiego śledztwa?

No cóż, Rosjanom bezwzględnie trzeba było pomagać. To był priorytet, to było najważniejsze! Już w parę godzin po katastrofie nasze służby przetrząsały w hotelu sejmowym pokoje zmarłych posłów, bo rosyjskim śledczym do czegoś było to potrzebne. Podobno do analiz DNA, żeby jak najdokładniej rozpoznać ciała i nie daj Boże nie zamienić trumien...

46 prokuratorów wojskowych biegało na usługi rosyjskich śledczych i w zębach nosiło im dowody.

I co z tego rosyjskiego śledztwa wynikło, panowie prokuratorzy? Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, czy toczy się ono jeszcze, czy już uschło po raporcie Anodiny? Ktos jeszcze się tym zajmuje w Rosji? I czy przydały się jakiemus psu na budę tę dowody, które w pocie czoła zbierało 46 prokuratorów wojskowych Rzeczypospolitej Polskiej?

 W tym samym czasie polska prokuratura biegała na rosyjskie posyłki, prokurator Seremet uskarżał sie niejednokrotnie, że rosyjska prokuratura olewa polskie wnioski. Przede wszystkim zaś nie oddałą wraku ani czarnych skrzynek.

No cóż, prokuratura wojskowa tak była zaabsorbowano świadczeniem usług dla rosyjskiego śledztwa, że na własne śledztwo zabrakło jej czasu. To dlatego poszukiwania trotylu na wypucowanym wraku rozpoczęły się dopiero w dwa i pół roku po katastrofie...

Ojczyznę wolną pobłogosław Panie?

Janusz Wojciechowski

[Fot. PAP/Rafał Guz]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook