Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Polski Wieczernik: czytajmy "Anhellego"!

19.04.2014

Nie ma lepszego utworu na czas świątecznych refleksji niż „Anhelli” Juliusza Słowackiego.

W znakomitym skarbcu polskiej literatury jest jeden utwór, którego lektura idealnie pasuje na czas świątecznej, wielkopiątkowej zadumy i refleksji. To „Anhelli” Juliusza Słowackiego, poemat który Jarosław Marek Rymkiewicz słusznie nazywa najbardziej posępnym i złowieszczym dziełem w naszej literaturze.

I faktycznie, w pochodzącym z 1838 roku „Anhellim” jest cała beznadzieja i dramat, z jakimi zmagali się Polacy. Nieudane Powstanie Listopadowe, emigracje, wywózki na Sybir., przykręcane śruby przez zaborców. Żadnych złudzeń, panowie. Szaman oprowadzał Anhellego przez piekło historii Polski. Wskazywał okropności Sybiru, katorżniczą pracę w kopalniach, przechodzące na stronę wroga głodne polskie dzieci.

Ale przecież Sybir to nie była ostatnia stacja tej dziwnej drogi krzyżowej. Anhelli, gdyby Słowacki mógł napisać drugą część tego genialnego dzieła, zszedłby w beznadzieję po Powstaniu Styczniowym, widziałby śmierć polskiej, ledwie dwudziestoletniej wiosny, w 1939 roku. Zajrzałby na Szucha, gdzie przesłuchiwało gestapo. Widziałby polską stolicę, która przeżyła własną śmierć latem 1944 roku, wreszcie towarzyszyłby Wyklętym w lasach i ubeckich katowniach.

Żadnych złudzeń. Nie upomni się o was żadna Polska, jak krzyczeliście przed śmiercią, nie wspomną historycy, wasze bezimienne groby sczezną bez najmniejszego śladu modlitwy i pamięci. Was język wymrze, wasze zwyczaje – choćbyście je konserwowali jak w „Panu Tadeuszu – znikną. O ciarki przyprawia scena z ósmego rozdziału, gdy do Anhellego przychodzą dwaj aniołowie, którzy – jak sami się przedstawiają – byli w chacie Piastów, gdy Polska się rodziła. Dziś przychodzą oznajmić śmierć.

Szaman zwracał się do sybirskiego ludu, będącego metaforą Polski i Polaków, tymi słowami: „Ale miejcie nadzieję; bo nadzieja przejdzie z was do przyszłych pokoleń i ożywi je; ale jeśli w was umrze, to przyszłe pokolenia będą z ludzi martwych”. Ale i nadziei miało nie być. Ta ostatnia na szczęście przeżyła. Z wielką historią Powstań w tle, z postaciami kalibru Piłsudskiego i Dmowskiego, z idącą wbrew wszystkiemu i wszystkim myślą o niepodległości. Łańcuch pokoleń pozwolił na powstanie z martwych, na przyniesioną nadzieję do Wieczernika.

Rymkiewicz idzie dalej – twierdzi (wciąż cytując „Anhellego”), że jesteśmy w momencie, gdy „zmartwychwstali, ale nie mogą odwalić mogiły”. Być może coś w tym jest. Mogiła – nierzadko ta mentalna – wciąż znajduje się w naszych głowach. Ale krok po kroku ją odwalamy. Wojnę o pamięć już dawno wygraliśmy i wygrywamy z każdym kolejnym dniem, serialem o historii Polski, książką o wyklętych. Nadzieja i pamięć o wielkiej i dumnej Polsce nie zginęła w najtrudniejszych czasach – nie pozwólmy, by sczezła wtedy, gdy wydaje się to niemożliwe.

Marcin Fijołek
[Fot. Wlastimil Hofman „Anhelli”, szklarskaporeba.pl]
CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook